Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


28 wrz 2012

Śrubnie

- Lilu, jutro nie idziesz do przedszkola, za to jutro pójdziemy na ślub...
- Ja tes pójdę na śrub!!
- Tak, ty też możesz iść. A wiesz, co się wtedy dzieje?
- Się śpiewa. Ja lubię chodzić na śrub. Ja tes będę śpiewałam.
- Pani będzie miała piękną, białą suknię...
- Ja tes chcę mieć piękną białą suknię, będę miała kiedyś piękną białą suknię!
- Tak? I z kim weźmiesz ślub?
- Z tobą! I będziemy tańcyć, bo ja umiem tańcyć tak o, na bocki, bardzo ładnie tańcę. I w kółecko. I też zabiorę ze sobą bańki na śrub.

27 wrz 2012

O Rózinej miłości

Różyczka, 9 miesięcy i 1 dzień

W kalendarzu pierwszego roku życia dziecka napisali mi, że "maluch, dotąd nieczuły na dźwięki odkurzacza czy suszarki, może zacząć się ich bać. Dopiero teraz kojarzy hałas z potencjalnym zagrożeniem". Proszę państwa, chyba państwa maluch.

Drugą miłością Róźki po żarciu jest odkurzacz.
Podejrzewam, że te uczucia, pozornie niezwiązane ze sobą, mają dużo wspólnego: często przygotowywałam Rózi obiadki w blenderze, więc hałas kojarzył się jej z jedzeniem.
Teraz nasz mały piesek Pawłowa biegnie do odkurzacza ilekroć go usłyszy, wspina się nań, łapie za kabel, potrząsa rurą, próbując odkurzać samodzielnie, inhaluje się z lubością powietrzem wylatującym spod turbiny, jednym słowem - adoruje. I miejmy nadzieję, że zostanie jej tak do pełnoletności.

Odkurzałam dziś trzy pokoje przez godzinę, ale czego się nie zrobi dla dziecka, prawda?

Zdaniem eksperta

Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i 24 dni

Suszę Lili włosy, mała miss buszuje w kosmetykach.
- Mamo, mogę to popachnieć?
- Chcesz to powąchać?
- Tak.
- A wiesz, co to jest?
- Tak, dezodorant.
- A pamiętasz, do czego używa się dezodorantu?
- Tak. Do malowania łokciów.

26 wrz 2012

Nauka czytania

Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i 24 dni

Z opowieści Tatusia Kochanego:
W drodze z przedszkola Lila monologuje:
- O, opel, opel jest na "o". Ogórek tez jest na "o".
- I Ola.
- Tak, Ola jest tez na "o". A pani Kasia jest na "pa".

23 wrz 2012

Szef kuchni poleca

Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i 3 tygodnie

Lila coś pichci na swojej plastikowej kuchence, za chwilę zostaję poczęstowana talerzykiem z wirtualnym home-made tortem.
- Mmmm - zachwycam się entuzjastycznie - pyszny! A jaki to jest tort? Malinowy?
- Nie, mięskowy.

Mama czy tata?

Czyli o tym, że Rózia wie lepiej.

O zaretach i wadach mówienia "R"

"A to jest mreczko czy maśranka?"
Była maślanka. 

Lilka spożyła z prackami ziemniaczanymi. Na tarerzyku.
Nawet nuci teraz "ra, ra, ra".

18 wrz 2012

Money, money, money

Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i 16 dni

Ilekroć szukam czegoś w pawlaczu, w którym trzymamy buty, Lila twierdzi, że są tam jakieś jej okulary.  
Dzisiaj to samo.
- A ja tu mam takie okulary, zeby dobze widziałam. Takie nowe, z metką. No, daj mi je. Mozes oberwać metkę.
- Lila, ale ja nic nie wiem o żadnych okularach. Skąd je masz?
- Kupiłam.
- Ale ty przecież nie masz pieniędzy.
- Mam. Takie rózowe. I wyglądają jak kwiatuszki.
- Taa? A gdzie je masz?
- Schowałam. W komputeru.
- W komputerze? A jak to zrobiłaś?
- No tak. Paluszkiem.

Innym razem:
Lila, nie zabieraj Rózi tej lali, ona się nią bawi.
- Ale to jest MOJA!
- No dobrze, to weź tę, a ja dam Rózi inną.
- Ale ta tes jest MOJA!
- Chyba będę musiała kupić nową lalę, dla Rózi, żeby miała swoją.
- Nie, ja jej kupię!
- A ty masz pieniądze?
- Tak.
- Pieniądze się ma wtedy, kiedy się chodzi do pracy i zarabia. Masz jakąś pracę?
- Mam!
- Tak? Jaką?
- Taką niebieską. Ona jest obok tatusia pracy.
- I co tam robisz?
- Gram na gitaze.

17 wrz 2012

Safo słowieńska II

Lila, 2 lata, 10 miesięcy i 15 dni

- Róziecka kotusiecka!
- O, jak ty ładnie do mówisz o Rózi!
- No. I do rymu.

16 wrz 2012

A jeszcze a prrropos "r"

to Rózia raczkuje.
Też się nauczyła w jeden dzień. Kilka dni temu tak o, wstała i poszła w świat daleki.
A może raczej: rrankiem wyrruszyła w strronę horryzontu.

"Lackowaj, Lósia, lackowaj" powiedziała jej Lila, wtedy jeszcze nie wymawiająca "r".
I tak to wyglądało

Skończyła się epoka biedlonki

...zaczęła się epoka biedronki.

Właśnie dziś. 16 września. Z zaskoczenia. Gdyby było jutro, zaskoczenie miałoby nawet pewne podstawy historyczne, ale jakieś mało przyjemne, więc może dobrze, że dziś.
Pękamy z dumy oczywiście.


Niedzielnie

Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i 2 tygodnie
- Lila, zaraz idę do kościoła.
- Ja tes idę, z Pantulem!
- Hmm, no dobrze...
- Ale Pantul nie będzie mi spadał. I on nie umie klęceć, to będziem mu pomagałam. Będę sła do babci Celi z Pantulem, na pewno się uciesy. Ale w kościołie będziem ublana w sukienkę.
- Dobrze, ale w ciepłą.
- Dobla, to w ciepłą, bo ja lubię mieć ciepłą, bo... a wies, Pantul tes ma ciepłą.

11 wrz 2012

No dobra

Z akcesoryj wygrzebanych naprędce z różnych zakamarków ukleciła matka Polka wdzięczny outfit dziewczęcy i stylizację ową uwieczniła.

I kto

teraz

nadal

będzie

twierdził

że

Rózia

wygląda

jak

chłopiec

Temu się pokaże słitfocię. O.


Dumna posiadaczka ufalbanionego kupra w rozmiarze Dada5 rzuca oglądaczowi wyzywające spojrzenie

A tu wersja łagodniejsza, rzekłabym nawet: filuterna. 
A propos: odwiedziłam jakiś czas temu z Róźką biuro paszportowe. Rózia rozdawała uśmiechy i marszczyła nosek, fucząc radośnie do kolejkowiczków. Jedni państwo rozmawiali między sobą: -  Patrz, jakie ten chłopczyk robi miny! O, jak się marszczy! - To dziewczynka - wyjaśniam. - Och, ale kokietuje! - zmienili front natychmiast. I kto jest puchem marnym?...

Coś w tym musi być

Rózia, 8 miesięcy i 16 dni

Idę wczoraj z Rózią na plac zabaw (na razie na huśtawki, mamy takie fajne dla maluchów i Rózia bardzo lubi obserwować otoczenie z pozycji bujacza-wiercipięty). Po drodze mijamy Doświadczoną Matkę Dzieciom - o doświadczeniu wnioskuję li jedynie z liczby pociech, ale że była pokaźna (2 starsze córeczki + bliźniaczy wózek), myślę, że mam prawo.
Najstarsza pociecha Doświadczonej zerknęła do naszego wózeczka i zachwyciła się (a jakże, a jakże): "O, jaka słodka!", na co DMD rzuciła jej szybką karcącą uwagę "To jest chłopczyk!". Mójborze. O co chodzi?!



10 wrz 2012

Jest sprawa

Nigdy tu nie robiłam takich rzeczy, bo traktuję blog jak pamiętnik, a nie trybunę. Ale. Może właśnie czas na pierwszy raz? Tym bardziej, że to właśnie z blogu Chustki trafia tutaj najwięcej czytaczy, jeśli wierzyć bloggerowym statystykom. A co mam nie wierzyć.
Proszę o krew dla Joanny. Szczegóły tutaj.

Powiem Wam, że odkąd mam moje córeczki, dwie rzeczy przerażają mnie najbardziej na świecie. Choroby małych dzieci. I choroby rodziców małych dzieci. Myślę, że gdyby mnie się jedna z tych rzeczy przydarzyła, miałabym nadzieję, że gdzieś tam jakiś nieznany człowiek zechce mi pomóc. I poprosi o tę pomoc innych nieznanych. Proszę.