Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


24 maj 2016

O czasie. Tym czasie.

Adelka, 3 miesiące i 5 dni

Musiałam poodkurzać - Adel lubi takie atrakcje, więc posadziłam dziecko w leżaczku, niech się uczy.
Dziecko prezentowało się nieco smętnie (prorokuję jej taki sam stosunek do porządków, jak reszty mojej rodziny...), zatem w ramach uatrakcyjnienia czasu wolnego odpakowałam grzechotkę, którą dostało niedawno.
Dziecko nie okazało grama zainteresowania, nadal smętnie patrzyło w dal, na próby włożenia grzechotki do łapy (sama jeszcze nie potrafi chwycić zabawki) zareagowało anemicznie, robiąc rybią dłoń i natychmiast wypuszczając grzechotkę.
- Trudno, kiciu, widać to jeszcze nie ten czas - powiedziałam na pocieszenie, wspominając jak dwumiesięczna Lilka-hero dzierżyła krzepko grzechotki i zagadywała do nich uprzejmie - i wyszłam z pokoju przynieść odkurzacz. Nieinteresującą grzechotkę położyłam gdzieś przy nóżkach Adelki.

Po powrocie zastałam widok. Widok mnie zaskoczył:

Ale co tak patrzysz? Chyba mogłam, nie?




12 maj 2016

O prostocie


Adelka, 2 miesiące i 3 tygodnie

Wchodzę kilka dni temu do pokoju, gdzie zostawiłam małego Adela fikającego na dywanie, a tam nad młodą wisi Róźka i śpiewa jej własnego pomysłu piosenkę z refrenem "Adelko mała, jesteś doskonała".

Można docenić poetyckie zapędy czterolatki, można nie doceniać - ale nie sposób nie zgodzić się z treścią. Adelka jest wcieleniem tej słodkiej, uroczej dziudziusiowatości z reklam kremu do pupska czy innych niemowlęcych utensyliów, a przy tym jest dziecięciem tak niekłopotliwym, że z obawą czekam na moment, kiedy wyjdę sama na spacer, bo zapomnę, że mam w domu jakieś niemowlę.

Młodsza siostra Lili i Rózi ochoczo przygarnęła sztandarowe cechy szczególne obydwu, dbając jednakowoż o to, żeby nie szarżować, jak siostry, i nie imponować nikomu ani niepohamowaną żarłocznością, jak malutka Różyczka, ani umiłowaniem snu na granicy somnolencji, jak młodziutka Lilianka.
Adelka wirtuozersko wyważa wszelkie niemowlęce zachowania, jedząc chętnie, aż będzie syta i ani trochę dłużej, zasypiając wtedy, kiedy jest zmęczona i śpiąc do chwili, aż się wyśpi albo znów jest głodna, a w międzyczasie rozdając zniewalające bezzębne uśmiechy.
Jest nieprzeciętna w swojej przeciętności, perfekcyjna w działaniu według planu, niespotykanie przewidywalna, jest podręcznikowym modelem niemowlęcia, niewystępującym w naturze.

I oby nie była potem podręcznikowym modelem zbuntowanej nastolatki, bo sobie z Tatusiem Kochanym nie poradzimy. Amen.


Tu Adelka rozkminiająca nową zabawkę. Gra - cieszymy się. Nie gra - czekamy, aż zagra. Proste? Proste.
video



11 maj 2016

Dyplom

Lilianka, 6,5 roku

Tatuś Kochany skomentował "Kiepsko trochę, żadnego postępu od zeszłego roku".


Finały. Liliana o mało co nie weszłaby na scenę, ponieważ - pochłonięta duszą i ciałem konsumpcją ciastka - przeoczyła fakt, że wyczytano jej nazwisko. Stąd podczas występu na gali rozdania nagród była nieco rozkojarzona.
Jakie szczęście, że w czasie samego konkursu dzieci nie były niczym częstowane! Lila przepadłaby z kretesem, pokonana przez podstępne węglowodany i tłuszcze.

Jak widać, panie wypisujące dyplomy od dwóch lat ignorują fakt, że Liliana ma tylko jedno "n" w imieniu. Trudno, przeżyjemy.