Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


21 kwi 2014

O mądrości

Rózia, 2 lata, 3 miesiące i 26 dni

- Rózia, powiedz no coś mądrego - zagaduję moje dziecko w sposób arcyidiotyczny, być może w szczytnym celu odwrócenia jej uwagi od jedzenia, ale nie wiem, czy to wyjaśnienie mnie ratuje.
- Mondly pan.
- Ha, ha, mądry pan? Jaki pan?
- Taki cio źlobił ciebie i tatusia, i Lilę, i mnie. I kotka.

Tak.
Dzieci zaskakują.
A mądry pan się uśmiecha może. Jeśli istnieje, oczywiście.

17 kwi 2014

Półokrągłe

Lila, 4 lata, 5 miesięcy i 15 dni
Rózia, 2 lata i niespełna 4 miesiące

Lila z ogromnym podnieceniem od dwóch tygodni czekała na MOJE urodziny. Wczorajsze rozczarowanie na wieść, że nie będzie dzisiaj gości i tortu, uprzytomniło mi, skąd to podniecenie. No ale. Prezenty dostałam. Lilka od kilku dni po powrocie z przedszkola zawsze wracała z jakimś rysunkiem, krzycząc "Mama, nie patrz, nie patrz! Mam tu dla ciebie prezent na urodziny, nie możesz patrzeć!". Potem z rysunków robiła książkę. Potem rysowała na nowo. Każdą kartkę pakowała do osobnej torebki prezentowej i kazała tacie chować w różnych niedostępnych dla mnie miejscach. A następnie znów wyciągać, żeby coś dorzucić albo dorysować...
Nawet Różyczkę zaangażowała - i tu naprawdę pomysł mnie wzruszył.
Rózia bazgroliła po kartkach, a Lila ułożyła z tego historyjkę, którą kazała Tatusiowi Kochanemu spisać na stronach książeczki. O:

Historyjka brzmi tak:
"KOTEK I KŁĘBEK, KTÓRY UCIEKA"
Kłębek ucieka i ucieka, a kotek go goni. A kotek też goni sznurek. Chłopiec bierze sznurek. Kotek - miau, miau! - chce wziąć sznurek. Kotek lubi się bawić sznurkiem. Sznurek też chciał pogonić kotka! Kłębek też ma rację. Już koniec. Ten kłębek lubi się bawić.

Widzę tu wyraźny wpływ na twórczość Lilkową książeczek Barbro Lindgren o Maksie. Tym niemniej - z dobraniem tekstu do gotowych ilustracji nieźle sobie poradziła.

I jeszcze takie rysunki Wam pokażę:
To są chyba urodzinowe ciasteczka i inne słodycze

A tutaj ciekawostką są te plusy koło kotka. Tatuś Kochany spytał Lilkę, co to.
- To present, a to absent - wyjaśniła rezolutnie.

15 kwi 2014

Zagadkowy poniedziałek

Lilka, 4 lata, 5 miesięcy i 13 dni


"Ma ostre zęby,
kolczaste brwi
i myśli o kocie,
gdy tylko go zwi."
A zwi to znaczy widzi, wiesz mamo. To co to jest?

Lila wczoraj cały wieczór zadawała nam zagadki. Najważniejszy był rytm. Potem rym. Ale sensu też się trochę uchowało.

13 kwi 2014

Niedziela

Lilka, 4 lata, 5 miesięcy i 11 dni
Rózia, 2 lata, 3 miesiące i 18 dni


Siedzę z Lilą w kościele. Nie, nie "siedzę": oprócz standardowej gimnastyki fundowanej nam przez kościół katolicki, w pakiecie mam jeszcze przywoływanie gestami Lili z różnych kątów przybytku, podnoszenie spod ławki pieniążka oraz wyciąganie spod ławki dziecka, które polazło za pieniążkiem, a następnie najwyraźniej zapragnęło tam zamieszkać.
Jesteśmy w pierwszej ławce, więc Lila uparcie obraca się za siebie, żeby zaprezentować swoją palmę siedzącym za nami ludziom. Prezentuje dość nachalnie, nie odwracając się z powrotem, póki nie usłyszy pochwały.
W pewnym momencie słyszę głos mojego dziecka, bynajmniej nie cichy:
- MAMO! POPATRZ NA TEGO PANA! ON ŚPI! SIEDZI W ŁAWCE I ŚPI! JEJU, W KOŚCIELE ŚPI.
Też bym czasem chciała móc pospać w kościele, naprawdę.

Po powrocie pytam Róźkę, czy wychodziła gdzieś z tatą.
- Tak.
- A gdzie byliście?
- Na placzabawie.

7 kwi 2014

Zajączkowo

Lilka, 4 lata, 5 miesięcy i 5 dni

Lila już czeka na wielkanocnego zajączka, choć w naszym domu raczej nie ma tradycji takich prezentów. No ale gdzie mi tu o tradycji dziecku mówić, skoro Lilka wie, że zajączek jej coś przyniesie. Ostrzegłam ją tylko, że jest mały i nie może za dużo dźwigać.
- Mamo, a ja poproszę zajączka, żeby mi przyniósł... sokowirówkę dla lalek!
Lekko mnie osłupiła zarówno precyzja, jak i oryginalność prośby.
- Myślisz, że coś takiego w ogóle da się kupić? - pytam, bo zwykłam dostosowywać prośby dziecka do swoich możliwości, a nie stawać na rzęsach w próbach spełniania próśb dziecka.
- No, jak dobrze poszuka po WSZYSTKICH sklepach, to na pewno znajdzie - z optymizmem zapewnia moja córka.

Ktoś, coś?

5 kwi 2014

Zabawa w chowanego

Lilka, 4 lata, 5 miesięcy i 3 dni
Róża, 2 lata, 4 miesiące i 8 dni

Nie cieszyła się u nas w domu powodzeniem. Aż do dzisiaj. Zasada znana, jedynym odstępstwem było to, że to mama pomagała dzieciom znajdować kryjówki, inaczej podłoga pod stołem wytarłaby się od szurających o nią kolan. 
Szarpało nami ze śmiechu, kiedy widzieliśmy, jak ukryta delikwentka zaczyna śpiewać z podniecenia, tańczyć, wybrzuszając rytmicznie zasłonę, i robić inne rzeczy niechybnie prowadzące do jej odnalezienia.
W końcu jednak dziewczynki zechciały się bawić same:
- Choć, Rózia, daj rączkę, pobawimy się w chowanego. Ty wejdź za fotel, a ja cię będę szukać.

4 kwi 2014

Gama

Lilka, 4 lata, 5 miesięcy i 2 dni


- Mamo, a co to znaczy "doryma"?
- Chyba "do rymu"?
- Nie, doryma. - I śpiewa: - Doryma-fasola-sama

1 kwi 2014

1 kwietnia

Róża: Mamo, a ja mam siusiaka.
Ja: Taaak?
Lila: Prima aprilis!

Kołysanka

Różyczka, 2 lata, 3 miesiące i 6 dni


Lila wchodzi do sypialni, kiedy Rózia już leży w łóżku i na cały regulator śpiewa sobie kołysankę:
- Śpij, Luziiiićko, moja mała, jaaaśne oćka mluś...
- Nie! Zaśpiewaj o Lileczce! - dowodzi starsza.
Rózia bez oporów zaczyna znów:
- Śpij, Lileeećko, moja... duzia. A ty jeśteś mała ci duzia?
- Ja mam cztery lata.
- A ty maś mało latów ci duzio latów?

O zdrowym podejściu

Róża, 2 lata, 3 miesiące i 6 dni


Różyczka przychodzi rano do naszego łóżka. Włącza się budzik w telefonie Tatusia Kochanego. Rózia leeeeci, żeby zobaczyć, co tak gra.
- Tato, twój telefon! A, nie, to ziegalek.
- Tak, Róziu, to budzik dzwoni, żeby już wstać.
- Ale PRZECIEŚ ja śtałam! - oburza się Rózia.
- No tak, ty wstałaś, ale my jeszcze nie.
Nagle telefon przestaje grać.
- O, juś mośna źnowu śpać - stwierdza rozsądnie Rózia i włazi nam pod kołdrę.

Szczotka, pasta i daktyle

Lilka: 4 lata, 4 miesiące, 4 tygodnie i dzień
Róża: 2 lata i 2 miesiące mniej niż Lilka

- Jak się je daktyle, to potem trzeba...
Młodsza nie wie, co trzeba, więc starsza edukuje dalej:
- Myć ząbki! Ale ty nie umiesz myć ząbków - mówi Lila z wyższością do siostry.
- No, ja tylko śjadam paśtę - przyznaje pokornie Rózia.

31 mar 2014

Język inglisz

Lilka, 4 lata, 4 miesiące, 4 tygodnie i 1 dzień

Lila przy kolacji wykłada Rózi: Aj lajk ciebie. Aj lajk wodę gazowaną.
A potem śpiewa "Pójdźmy wszyscy do stajenki".

 Eklektyzm pełną gębą.

28 mar 2014

Modlitwa dziewicy

Lila, 4 lata, 4 miesiące i 26 dni
Róża, 2 lata, 3 miesiące i 2 dni

- A jest żona i żon, tak? - pyta Lila
- Nie, jest żona i mąż. Ja jestem żoną, a tata jest moim mężem. Jak dorośniesz to może też będziesz miała męża, a ty będziesz jego żoną.
- Ja będę żoną Jacka. - z niezachwianą pewnością stwierdza Lila.
- Ja będę zioną Jaćka! - protestuje Rózia.

Pożyjemy, zobaczymy.

27 mar 2014

Mądruchy

Lilka, 4 lata, 4 miesiące, 3 tygodnie i 4 dni, uff
Róża, 2 lata, 3 miesiące i dzień

A pochwalę się. A co.

Lila, na pierwszy rzut oka ciapa i życiowa sierota (zdecydowanie ma to po rodzicach. Obojgu), coraz częściej okazuje się bardzo wnikliwym słuchaczem i pilnym uczniem (to oczywiście też po obojgu). Nie łudźmy się, na drugi rzut oka jest identycznie.
Siedzimy sobie przy kolacji, a Lila monologuje potoczyście i z zaangażowaniem:
- A Grenlandia to znaczy "zielony ląd". Ale ona wcale nie jest zielona, wiesz? Jest caałkiem biała! Od śniegu i lodu. A wiesz, kto tam mieszka?
- Eskimosi - mówię, zadowolona, że mogę wziąć udział w wymianie słów na poziomie.
- Nie! Innuici!
I znowu musiałam do wujka Gugla pukać.

A poza tym Lila czyta. I pisze. Od paru tygodni. O. Czyta powolutku, ale zasadę kuma. Jak nie zna literki, to pyta o nią i czyta dalej. Byliśmy pewni, że to panie w przedszkolu odwaliły dobrą robotę, ale panie się zapierają. Czyli co? Sama się nauczyła. Mnie nauczono, kiedy miałam sześć lat, więc patrzę na młodą z lekką zawiścią.

Róźka za to prawie mówi "r" i w ogóle nawija jak Bielicka, ale jej liczne zalety znikają pod warstwami nieujarzmionej działalności psotniczej. I nie łudzimy się, że to bunt dwulatka. To charakter.
Na wszelkie uwagi mające na celu ją zdyscyplinować Róźka przewraca oczami i cedzi lekceważące "Dobla, dobla" (ostatnio "dobrla, dobrla").

I jeszcze taka scenka na koniec, streszczenie dwóch przeciwnych charakterów w kilku sekundach dialogu:
Dziewczyny siedzą w kąpieli.
- Ojej, chce mi się siusiu! - prawie ze strachem mówi Lila, którą absolutnie przerasta wyjście z ciepłej wody na kibelek i która czuje, że jest w potrzasku, więc na wszelki wypadek już prawie płacze nad swoją sytuacją bez wyjścia.
Na to Rózia z niezmąconym spokojem, tonem totalnie olewającym udziela siostrzanej rady:
- Siiikaj do blodziiika.

25 mar 2014

Koparka

Róża, 2 lata i 3 miesiące bez dnia

Czasem wolałabym nie wiedzieć wszystkiego. Ale dzieci nie zapewnią mi tej błogości:
- Byłam dzisiaj niedziećna w psiećkolu.
- Oj, a co robiłaś?
- Kopałam dzieci.
- Naprawdę!? Ale dlaczego?
- Zieby być koło pani.
- Hmm, wszystkie dzieci tak kopałaś po kolei?
- Nie pajętam.
- No to kogo kopnęłaś? Ewunię, Natalkę, Julkę?
- Julki nie!
- A czemu Julki nie?
- Julki dzisiaj nie było.

A wieczorem spłukała sobie w ubikacji szczoteczkę do zębów. A potem się poryczała, że nie może umyć ząbków "Psiecieś nie mam ściotećki mojej, bo śpłukałam!" No cały świat przeciwko małej Rózi.