Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


12 gru 2014

O poczuciu własnej wartości

Rózia, 3 lata za 2 tygodnie

Różysia monologuje przy czesaniu: "Mamo, ja jestem taka ślicna i piękna, i słodka, plada? I chyba mnie zjes, plada?"

Plada, plada.

8 gru 2014

Spodprysznicowo

Rózia, 3 lata za 18 dni

Śpiewamy sobie pod prysznicem niewymagające intelektualnie rymowanki:
- Moja mała Róóóózia, słodka Rózi buuuuzia! - skanduję z zapałem - Moja mała Liiiilka, chudziutka jak szpiiiiilka!
- Moja mała Luzia, glubiutka jak klusecka z małą dziuleeecką! - nie chce być gorsza Różyczka. - Bo wies, ja mam taki pępusek jak dziuleckę - dodaje wyjaśnienie dla dociekliwych.

1 gru 2014

La vie, la vie...

Liliana, 5 lat i niespełna miesiąc
Rózia, prawie 3 lata

Podsłuchuję dialog toczący się pod prysznicem:
- Ja jestem bakterią paciorkowca - oznajmia Lila.
- A ja maklofagiem - odpowiada jej przyszły wybitny biolog, Róża Kasprzyk.

Mamusia na paluszkach pobiegła do Wiki...

28 lis 2014

Troska

Rózia, 2 lata, 11 miesięcy i 2 dni

Ponad rok temu zaczęłam biegać. Nie biję rekordów, własnych i cudzych, nie imponuję liczbą przebiegniętych kilometrów i nie mam kolumnowych nóg ze zwałami mięśni, ale swoje amatorskie biegactwo mimo wszytko staram się kultywować, bo dobrze mi robi na głowę i ciało - tylko że ostatnio ciężko mi się zebrać, żeby wyjść z domu.
Podejmuję jednakowoż desperackie próby dania sobie kopa w siedzenie i od czasu do czasu, kiedy rano Piotr odwozi dziewczynki, każę się wywozić samochodem (skojarzenie z niechcianym pupilem nie na miejscu, mimo wszystko), odstawiamy dziewczyny, Piotr jedzie dalej do pracy, a ja - chcąc nie chcąc, bardziej nie chcąc, ale gdzie tu wybór? - wracam świńskim truchtem do domu.

Jedziemy dzisiaj rano autem wszyscy razem, ja w śmiesznych kalesonkach do biegania i butach z amortyzacją, Rózia przygląda mi się bacznie.
- Mamo, będzies biegać?
- Tak, słońce.
- A po ulicy cy po chodniku?
- Po chodniku.
- To dobze - kiwa głową z aprobatą. - A mas buty do biegania?
- Mam.
- To dobze.
- A capkę?
- Mam.
- To dobze - kończy przegląd mojego ekwipunku Różyczka.
Uzyskałam pozwolenie na bieg.

Radio Erewań

Lilka, 5 lat i 26 dni
Rózia, 2 lata, 11 miesięcy i 2 dni

Lilka spędziła wczoraj noc w przedszkolu - impreza organizowana z okazji nadchodzących andrzejków, ciesząca się tak ogromnym powodzeniem, że początkowo nasza córka wylądowała na 7. miejscu listy rezerwowej, ale ostatecznie jakoś udało jej się wkręcić.
Była zabawa, atrakcje, wróżenie, niespodzianki dla dzieci, wreszcie nocowanie na leżakach w sali gimnastycznej - i Lila wróciła zachwycona. Róźka wyraźnie jej zazdrości, choć zazdrość została mocno złagodzona czekoladką, fantem z imprezy, którym Lilka podzieliła się z siostrą.
Dopytuję o szczegóły tej przedwczesnej andrzejkowej nocy:
- Lila, a co jedliście wczoraj na kolację?
- Ja wiem, ja wiem! - krzyczy Róźka, pragnąc uszczknąć dla siebie choć odrobinę mojego zainteresowania - na kolację były takie placuski!
- Nie placuszki, tylko rybka,- z politowaniem poprawia Lila - nie na kolację, tylko na obiad i nie wczoraj, tylko dzisiaj. Oj, Rózia, Rózia.

20 lis 2014

O słów zasobie

Rózia, 2 lata i niespełna 11 miesięcy

Scenka sprzed kilku dni:

Niedziela. Blady świt. Rózia przyłazi do naszego łóżka, miauczy, że chce śniadanko i każe mi się natychmiast spionizować i spełnić jej wyrafinowane wymagania żywieniowe (chlebek z calnymi oliwkami i selek pleśniowy i jesce, yyy, mleko z miodem i na desel cekoladkę).

- Róża - mówię podirytowana - nie chce mi się wstawać jeszcze. Nie zmuszaj mnie.
- Ja cię nie zmusam - obrusza się Róża - ja ci tylko ploponuję!

19 lis 2014

Każdemu według potrzeb

Liliana, 5 lat i 17 dni
Rózia, 2 lata, 10 miesięcy i cóś

Dziewczynki co wieczór się modlą. Tak, wiem, że już coś podobnego pisałam i wiem, że wspominanie Rózinego umiłowania kalorii w końcu stanie się nudne... Ale muszę, uwielbiam ją:

- Dziękuję ci, Panu Bogu, że jesteś, i że mam taką kochaną mamusię, i że jesteśmy zdrowi... - zaczyna Lila.
Różyczka nie chce być gorsza: - A ja dziękuję za żelka. I bułeczkę.
Lila kontynuuje: I proszę, żeby jutro było fajnie i żebyśmy się kochali...
- I żeby mama kupiła daktylki... - rozmarza się Rózinek.
- Róziu, o daktylki prosisz mamę - wtrącam się - a Pana Boga? O co poprosisz?
- Pana Boga... też o daktylki.



Tu z żalem nadmienię, że Rózia w zasadzie opanowała szereg szumiący i choć jeszcze czasem zapomina o tym, że w zasadzie go opanowała, to chyba będę musiała zakończyć fonetyczne różnicowanie wypowiedzi córuchn. Jeszcze tylko "r" nam zostało i koniec dzieciństwa, moi państw.


Tu bez żalu nadmienię, że Tatuś Kochany twierdzi, iż się mylę i Róźka jeszcze sepleni równo, przynajmniej dziś sepleniła.

18 lis 2014

Sztama

Liliana, 5 lat i 16 dni
Rózia, 2 lata i prawie 11 miesięcy

Liliana, dziecko, które w wieku trzech lat szczyciła się umiejętnościami artykulacyjnymi starego konia (starego metaforycznego konia, dodam - jeśli ktoś tutaj ma wątpliwości i zamierza je zmaterializować w sarkastycznym komentarzu), przedrzeźnia Rózię, niemówiącą jeszcze "r" i z nonszalancją traktującą głoski szumiące.

- Lila, nie mów w ten sposób. Nie wolno wyśmiewać się z Rózi - Tatuś Kochany próbuje przedstawić dziecku zasady współżycia społecznego.
- Wolno!
- Nieprawda. Rózia nie potrafi jeszcze mówić "r" i nie trzeba się z tego śmiać.
- Ale Rózia jest maluszkiem i wolno się z niej śmiać.
- Nie wolno.
- Jest maluszkiem - i wolno! Rozumiesz, tato!?
- Nie rozumiem.
- Jestem maluskiem i wolno się ze mnie śmiać - spieszy z uprzejmym wyjaśnieniem Rózia, spoglądając na tatę z wysokości swoich 90 cm.

10 lis 2014

O nazewnictwie

Rózia, 2 lata, 10 miesięcy i coś

- Nie, tak nie rób. W życiu! - z zaangażowaniem wyjaśniam coś Tatusiowi Kochanemu.
- Mamo, do tatusia nie mówi się "Wzyciu" - strofuje mnie Rózia - tylko "Piotlusiu".

8 lis 2014

O zaradności

Róża, 2 lata, 10 miesięcy i trochę

Przylepiłam się do podłogi. W kuchni. Powód mojego unieruchomienia został zdradzony przez unoszący się w powietrzu zapach syropu z czarnego bzu i widok opróżnionej do połowy, niezakręconej buteleczki stojącej na blacie.
- Róóóżaaa! - krzyczę w stronę pokoju - ile razy ci mówiłam, że nie masz sama brać syropu! - Wobec braku odpowiedzi winowajczyni postanowiłam powychowywać sobie dziecko w późniejszym terminie, a tymczasem zabrałam się za sprzątanie lepkiej, przyschniętej plamy.
I powiem Wam, że naprawdę się ropłynęłam, natknąwszy się w koszu na śmieci kilkanaście usyropionych mokrych chusteczek. Dzielna dziewczynka, starała się jak mogła.
Reprymendy nie było.

5 lis 2014

Co widzi Róża?

Rózia, 2 lata, 10 miesięcy i trochę


Rózia bierze do rąk naszyjnik z nieoszlifowanych bursztynów i mówi "Mamo, zobac, kolale z wysusonych jedzeniów"

31 paź 2014

O hojności

Lila, 5 lat bez 2 dni


Lilianka ma w przedszkolu koleżankę Zosię, która codziennie obdarowuje ją jakimś drobiazgiem - naklejką, plastikowym pierścionkiem, talerzykiem dla lali etc.
- Kochanie, a może rozejrzysz się wśród swoich rzeczy i wybierzesz też jakąś niespodziankę dla Zosi?
- No od wczoraj się zastanawiam - wyznaje mi Lilka - ale niestety wszystko mi się podoba.

Akwarelki

Rózia, 2 lata, 10 miesięcy i ciut

Zobac, mamo, jus jestem paniom



30 paź 2014

O prezentach

Różyczka, 2 lata 10 miesięcy i kilka dni

- A ja będę w zimie miała ulodziny i dostanę moze jakieś cukielki i jakiś plezent (wywracanie oczami).
- A jaki ty być chciała prezent dostać, kochanie?
- Jakieś kulki cekoladowe albo waniliowe. Albo jajko-niespodziankę... - rozmarza się dziecko chowane prawie-bez-cukru...
- Słoneczko, a coś nie do jedzenia? Jakąś rzecz być chciała?
- No na psykład jakieś zecy do bawienia. Na psykład po plostu... miód!

29 paź 2014

O niebezinteresowności

Różyczka, 2 lata, 10 miesięcy i kilka dni

Przytulamy się z senną Rózią na łóżku, młodzież zakleszcza mi szyję w tłustych łapkach, mizia noskiem po brodzie, całuje w policzki...
- Bardzo cię kocham, córeczko!
- Wiem - kwituje Rózia tonem kaprala i głaszcze mnie po plecach. Głaszcze, głaszcze, głaszcze szybciej...
- Mamo! - pyta zaniepokojona - gdzie ty mas cycuski?!