Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


29 sty 2015

O rzetelności

Rózia, lat trzy z kawałeczkiem


Suszę Lili włosy w łazience, w tym czasie w sypialni Rózia rozpamiętuje z Tatusiem Kochanym miniony dzień.
- Róziu, a powinnaś dziś za coś przeprosić? - pyta tatuś.
- Zalas! - zrywa się Różyczka i pędzi do łazienki, po czym staje przed Lilą i rzeczowo zagaja - Lila, scypałam cię dzisiaj, glyzłam cy popychałam?
- Nic mi nie robiłaś - odpowiada siostra.
Rózia pędzi z powrotem do pokoju. - Nie musę pseplasać - melduje tacie.

13 sty 2015

Pisarka

Lila, 5 lat, 2 miesiące i 11 dni


- Mamoo, jak się pisze "dź" w słowie "a ja wolę nie wychodzić za mąż"?

11 sty 2015

Gracz

Rózia, 3 lata i kilka dni

Tatuś Kochany kupił sobie w prezencie świątecznym Xboxa i właśnie próbuje swoich sił na boisku piłkarskim (ha ha).
Rózia przygląda się uważnie, po czym komenderuje, usiłując wyjąć tacie z rąk kontroler do konsoli:  - A telas ja będę glać!
- Nie - oponuje tata, który jeszcze nie nacieszył się nowym nabytkiem na tyle, żeby oddać go na pastwę nieobliczalnej trzylatki. - Ty jesteś jeszcze trochę za malutka i nie umiesz w to grać.
- Nie bój się - uspokaja Rózia - ja w lewo, to on w lewo, ja w plawo, to on w plawo.


Zastanawiam się jeszcze, czy zmysł techniczny i ogólna kumatość Rózi mnie cieszy, czy przeraża.

4 sty 2015

Mali kolędnicy

Lilka, 5 lat, 2 miesiące i 2 dni


Lila śpiewa kolędy.
 - Ale to lili lili laj jest piękne! A Rózia to powinna śpiewać rózi rózi laj.

26 gru 2014

Urodziny

Różyczka, 3 lata

Różyk skończył dziś trzy latka.
Nie powiem, że nie wiem, kiedy to minęło.
Powiem, że bardzo się dziwię, że to tylko trzy, bo mam uczucie, że Rózia jest z nami już od bardzo, bardzo dawna.



Życzenia

Rózia, prawie trzy lata
Lilianka - 5 lat i prawie 2 miesiące
 - przy wigilii

Rózia składa życzenia Lili: Zyce ci wsystkiego najlepsego i zebyś była taka supel i spaniała i się ze mną zawse bawiła, i mnie nie glyzła ani nie popychała.

Na uroczystą kolację dziewczynki ubierały się same.
- Ja będę baletnicą, a ty człowiekiem - zakomenderowała Lila.




O sprycie i jego niedoborach

Rózia, 3 latka


Rózia ma chory brzuszek i nie wolno jej jeść niczego bez ścisłej kontroli rodzicielskiej. Sucharki, wafle ryżowe, kisiel jabłkowy, banany, Royal Canin dla kastratów * - na tym repertuar się kończy. Trochę kiepsko jak na świąteczne i urodzinowe menu, ale trudno.

- Rózik, wypiłaś kompot z suszu! Przecież ci nie wolno!
- Nie wypiłam.
- Ale stał tu, nikt inny nie pił, a teraz nie ma nic w kubeczku. To kto to wypił?
- Nie ja!
- Róziu, a nie był za słodki ten kompocik?
- Nie, był baldzo smacny.






* Nie, nie dajemy. Sama sobie bierze, choć już stawiamy na wysokiej szafce, żeby nie dosięgła. Ale nie krzyczymy bardzo, bo to akurat jej nie szkodzi ;)

12 gru 2014

O poczuciu własnej wartości

Rózia, 3 lata za 2 tygodnie

Różysia monologuje przy czesaniu: "Mamo, ja jestem taka ślicna i piękna, i słodka, plada? I chyba mnie zjes, plada?"

Plada, plada.

8 gru 2014

Spodprysznicowo

Rózia, 3 lata za 18 dni

Śpiewamy sobie pod prysznicem niewymagające intelektualnie rymowanki:
- Moja mała Róóóózia, słodka Rózi buuuuzia! - skanduję z zapałem - Moja mała Liiiilka, chudziutka jak szpiiiiilka!
- Moja mała Luzia, glubiutka jak klusecka z małą dziuleeecką! - nie chce być gorsza Różyczka. - Bo wies, ja mam taki pępusek jak dziuleckę - dodaje wyjaśnienie dla dociekliwych.

1 gru 2014

La vie, la vie...

Liliana, 5 lat i niespełna miesiąc
Rózia, prawie 3 lata

Podsłuchuję dialog toczący się pod prysznicem:
- Ja jestem bakterią paciorkowca - oznajmia Lila.
- A ja maklofagiem - odpowiada jej przyszły wybitny biolog, Róża Kasprzyk.

Mamusia na paluszkach pobiegła do Wiki...

28 lis 2014

Troska

Rózia, 2 lata, 11 miesięcy i 2 dni

Ponad rok temu zaczęłam biegać. Nie biję rekordów, własnych i cudzych, nie imponuję liczbą przebiegniętych kilometrów i nie mam kolumnowych nóg ze zwałami mięśni, ale swoje amatorskie biegactwo mimo wszytko staram się kultywować, bo dobrze mi robi na głowę i ciało - tylko że ostatnio ciężko mi się zebrać, żeby wyjść z domu.
Podejmuję jednakowoż desperackie próby dania sobie kopa w siedzenie i od czasu do czasu, kiedy rano Piotr odwozi dziewczynki, każę się wywozić samochodem (skojarzenie z niechcianym pupilem nie na miejscu, mimo wszystko), odstawiamy dziewczyny, Piotr jedzie dalej do pracy, a ja - chcąc nie chcąc, bardziej nie chcąc, ale gdzie tu wybór? - wracam świńskim truchtem do domu.

Jedziemy dzisiaj rano autem wszyscy razem, ja w śmiesznych kalesonkach do biegania i butach z amortyzacją, Rózia przygląda mi się bacznie.
- Mamo, będzies biegać?
- Tak, słońce.
- A po ulicy cy po chodniku?
- Po chodniku.
- To dobze - kiwa głową z aprobatą. - A mas buty do biegania?
- Mam.
- To dobze.
- A capkę?
- Mam.
- To dobze - kończy przegląd mojego ekwipunku Różyczka.
Uzyskałam pozwolenie na bieg.

Radio Erewań

Lilka, 5 lat i 26 dni
Rózia, 2 lata, 11 miesięcy i 2 dni

Lilka spędziła wczoraj noc w przedszkolu - impreza organizowana z okazji nadchodzących andrzejków, ciesząca się tak ogromnym powodzeniem, że początkowo nasza córka wylądowała na 7. miejscu listy rezerwowej, ale ostatecznie jakoś udało jej się wkręcić.
Była zabawa, atrakcje, wróżenie, niespodzianki dla dzieci, wreszcie nocowanie na leżakach w sali gimnastycznej - i Lila wróciła zachwycona. Róźka wyraźnie jej zazdrości, choć zazdrość została mocno złagodzona czekoladką, fantem z imprezy, którym Lilka podzieliła się z siostrą.
Dopytuję o szczegóły tej przedwczesnej andrzejkowej nocy:
- Lila, a co jedliście wczoraj na kolację?
- Ja wiem, ja wiem! - krzyczy Róźka, pragnąc uszczknąć dla siebie choć odrobinę mojego zainteresowania - na kolację były takie placuski!
- Nie placuszki, tylko rybka,- z politowaniem poprawia Lila - nie na kolację, tylko na obiad i nie wczoraj, tylko dzisiaj. Oj, Rózia, Rózia.

20 lis 2014

O słów zasobie

Rózia, 2 lata i niespełna 11 miesięcy

Scenka sprzed kilku dni:

Niedziela. Blady świt. Rózia przyłazi do naszego łóżka, miauczy, że chce śniadanko i każe mi się natychmiast spionizować i spełnić jej wyrafinowane wymagania żywieniowe (chlebek z calnymi oliwkami i selek pleśniowy i jesce, yyy, mleko z miodem i na desel cekoladkę).

- Róża - mówię podirytowana - nie chce mi się wstawać jeszcze. Nie zmuszaj mnie.
- Ja cię nie zmusam - obrusza się Róża - ja ci tylko ploponuję!

19 lis 2014

Każdemu według potrzeb

Liliana, 5 lat i 17 dni
Rózia, 2 lata, 10 miesięcy i cóś

Dziewczynki co wieczór się modlą. Tak, wiem, że już coś podobnego pisałam i wiem, że wspominanie Rózinego umiłowania kalorii w końcu stanie się nudne... Ale muszę, uwielbiam ją:

- Dziękuję ci, Panu Bogu, że jesteś, i że mam taką kochaną mamusię, i że jesteśmy zdrowi... - zaczyna Lila.
Różyczka nie chce być gorsza: - A ja dziękuję za żelka. I bułeczkę.
Lila kontynuuje: I proszę, żeby jutro było fajnie i żebyśmy się kochali...
- I żeby mama kupiła daktylki... - rozmarza się Rózinek.
- Róziu, o daktylki prosisz mamę - wtrącam się - a Pana Boga? O co poprosisz?
- Pana Boga... też o daktylki.



Tu z żalem nadmienię, że Rózia w zasadzie opanowała szereg szumiący i choć jeszcze czasem zapomina o tym, że w zasadzie go opanowała, to chyba będę musiała zakończyć fonetyczne różnicowanie wypowiedzi córuchn. Jeszcze tylko "r" nam zostało i koniec dzieciństwa, moi państwo.


Tu bez żalu nadmienię, że Tatuś Kochany twierdzi, iż się mylę i Róźka jeszcze sepleni równo, przynajmniej dziś sepleniła.

18 lis 2014

Sztama

Liliana, 5 lat i 16 dni
Rózia, 2 lata i prawie 11 miesięcy

Liliana, dziecko, które w wieku trzech lat szczyciła się umiejętnościami artykulacyjnymi starego konia (starego metaforycznego konia, dodam - jeśli ktoś tutaj ma wątpliwości i zamierza je zmaterializować w sarkastycznym komentarzu), przedrzeźnia Rózię, niemówiącą jeszcze "r" i z nonszalancją traktującą głoski szumiące.

- Lila, nie mów w ten sposób. Nie wolno wyśmiewać się z Rózi - Tatuś Kochany próbuje przedstawić dziecku zasady współżycia społecznego.
- Wolno!
- Nieprawda. Rózia nie potrafi jeszcze mówić "r" i nie trzeba się z tego śmiać.
- Ale Rózia jest maluszkiem i wolno się z niej śmiać.
- Nie wolno.
- Jest maluszkiem - i wolno! Rozumiesz, tato!?
- Nie rozumiem.
- Jestem maluskiem i wolno się ze mnie śmiać - spieszy z uprzejmym wyjaśnieniem Rózia, spoglądając na tatę z wysokości swoich 90 cm.