Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


30.07.2015

O pracy

Rózia, 3 lata i 7 miesięcy

Przyjechałam z dziewczynami odebrać Tatusia Kochanego z pracy. Koniecznie chciały wejść na górę i zobaczyć, jak tam wygląda.

- I co, fajnie jest u taty w pracy? - pytam Rózię po wyjściu.
- No, suuuper! Ma komputer, może sobie oglądać bajki dla dorosłych!

Uhm.

28.07.2015

O tym, kto tu rządzi

Rózia, 3 lata i 7 miesięcy

9 rano. Rózia chora, z gorączką, patrzy, jak piszę z Tatusiem Kochanym na skypie.

- Tata ma tu być za 10 minut, powiedz mu.
- Ale Róziu, on jest w pracy.
- To niech się zacznie zbierać, co to ma być!

27.07.2015

O podejściu do życia

Lilka, 5 lat i 9 miesięcy
Róża, 3 lata i 7 miesięcy


- Mamo, kupisz mi hulajnogę? - prosi Rózia.
- Hm, może kupię. A jaką?
- Ja chcę z Anną i Elzą! - krzyczy Lilka.
- A ja taką, jaka będzie - odzywa się Róża.

22.07.2015

O zderzeniu z rzeczywistością

Rózia, 3 lata i 7 miesięcy

Mamy koty. Dwa. Starsze od dziewczynek, dostojne, siedmioletnie futrzaki. Trzymają się razem i nie wchodzą ludziom w drogę, no chyba że trzeba wyżebrać trochę żarcia.
Bazylia i Tymianek nigdy nie wskakiwały nam na kolana, nie spały z nami w łóżku - lubią nas, ale preferują kocie towarzystwo i kocie lokalizacje, np. z lubością obrastają parapety.
Ostatnio okazało się jednak, że urokowi Róży i Lili nie oprze się nawet kot-mizantrop i tak odkryliśmy, że Tymianek lubi sobie spędzić kawałek nocy w nogach Lilinego łóżka albo przyjść rano na mizianki do Różyczki.

Dzisiaj kocur - zdecydowanie bardziej proludzki z tej dwójki - wyciągnął się na łóżku i łaskawie pozwalał głaskać i drapać za uszkiem. Pobiegłam po aparat, żeby uwiecznić przyjaźń dziecio-kocią i sielankowe obrazki małej, słodkiej dziewczynki z kotkiem. Śliczność, łagodność i tona lukru.
Wracam, kota nie ma, słodka scena w rozsypce, a na łóżku siedzi Rózia z miną cokolwiek podekscytowaną i wyznaje mi szeptem: "Mamo, włożyłam kotu palec w pupę. Trzeba umyć rączki".

Ech. A panie w przedszkolu nadal mówią na nią "słodka lalusia".



20.07.2015

Rysunki

Rózia, 3 lata i 7 miesięcy

Rózia zdecydowanie nie jest tak wytrawnym rysownikiem jak jej siostra. Powiedzmy szczerze: głównym trzonem Rózinej produkcji kredkowej i mazakowej są tzw. bazgrołki, co sama podkreśla bez cienia zażenowania, zamazując codziennie tłusty plik kartek różnymi kolorami i abstrakcyjnymi wzorami (od czasu do czasu zamazując również kuchenny stół i ściany do wysokości 1,5 m). Nie przejmujemy się tym specjalnie, bo na przykład Lila do trzeciego życia chciała wyłącznie kolorować gotowe wzory, po czym pewnego dnia spontanicznie wyprodukowała tak szczegółowe portrety całej rodziny, że zbieraliśmy szczęki z podłogi.

Przed chwilą Rózia także przyniosła mi całkiem udatnego, choć mocno schematycznego, humanoida, komentując potoczyście:

Zobacz mamo, nie zrobiłam bazgrołków! To jesteś ty. Tylko, ojej, zapomniałam ci narysować nosa i zapomniałam rączek, i zapomniałam włosów, i zapomniałam uszek. Co to za mama bez nosa!
Narysowałam ciebie, bo tata śpi i nie chciałam go budzić. A teraz narysuję tatę. Jak tata wstanie, to zobaczy pięknego tatę!

01.07.2015

Foty

Rodzina zasadniczo w komplecie.

I nasze rozważna i romantyczna - mały psot i mała marzycielka.


Dziękujemy Joli Zygmunt-Więzik za zdjęcia i morze cierpliwości do naszych dzieci podczas sesji.


30.06.2015

Gender

Rózia, 3,5 roku

Lila opisuje mi figurki, które ułożyła z magnetycznych klocków:
- Zobacz, to jest chłopiec, a tu dziewczynka.
Rózia pokazuje palcem na chłopca: - O, to jestem ja.
- Róziu, ale przecież Lila mówiła, że to chłopiec. Czy ty masz coś z chłopca?
- No - bez zająknienia odpowiada Rózia - mam taki chłopięcy głos.

28.06.2015

Szef kuchni poleca

Rózia, 3, 5 roku

Poleguję na kanapie. Przychodzi do mnie Różyk. Nachyla się, składa soczysty dziubek na policzku... Czuję znajomy fetorek.
- Róża!! Dlaczego znowu jadłaś kocie żarcie! Przecież wiesz, że to nie jest dla dzieci i że ludzie tego nie mogą jeść. No dlaczego?!
Rózia rozkłada rączki i z rozbrajającym uśmiechem odpowiada:
- Bo jest pyszne.


Dla chcących pójść kulinarną drogą Rózi, szef kuchni rekomenduje: Royal Canin dla kastratów, nr 37.
Smacznego.

26.06.2015

Prokreacyjnie

Lilka, 5 lat i 7 miesięcy

- Ale szkoda, że tata już nie ma więcej nasionek do robienia dzieci.
- Yyy, dlaczego myślisz, że nie ma?
- Przecież już je wykorzystał, na mnie i na Rózię.
- Wiesz co, Lila, to nie tak, panowie mają bardzo dużo tych nasionek.
- Tatooo! - drze się Lilka do drugiego pokoju - Pożyczysz mamie jeszcze jakieś nasionko na braciszka!? Mamo, a ty się w szpitalu umów tak, żeby się urodził przez rozszerzanie pipki, a nie przez rozcinanie brzucha.

Wychowanie do życia w rodzinie na etapie pięciolatki możemy chyba uznać za zaliczone.

04.06.2015

Sprytnie

Rózia, 3 lata i 5 miesięcy

Nasze dzieci dość wcześnie zgłębiły zawiłości artykulacji różnych skomplikowanych głosek, co mnie, jako logopedę, napełniało głęboką ulgą, bo w cichości ducha nastawiałam się, w razie problemów, na odniesienie spektakularnej porażki terapeutyczno-wychowawczej. Bo wiadomo - z własnymi dziećmi najgorzej, olewa, pyskuje i ma gdzieś.

Zdarza się jednak czasem, że nie nadąży język za tym, co pomyśli głowa - i stąd różne cymanony i lekramy.

Poprosiliśmy dziś Rózię, żeby powiedziała "korale".
- Korlale - zaczęła niepewnie. - Ko-la-re! - spróbowała znowu. A potem uśmiechnęła się promiennie i powiedziała:
- Naszyjnik.

Co się nie wypowie, to się wykombinuje.


26.05.2015

Rozmowy o przyszłości

Lilka, 5 lat i 7 miesięcy
Rózia, 4 lata i 5 miesięcy.



Lila snuje wizje swojej kariery:
- Jak dorosnę, na pewno będę baletnicą, a ty kim będziesz, jak dorośniesz?
- Złodziejką.


Gdzie zrobiliśmy błąd?

19.05.2015

17.05.2015

O strachu

Lilka, 5 lat i 7 miesięcy
Rózia, 3 lata i 5 miesięcy


Puszczamy dziewczynkom "Bajki grajki". Przy "Stoliczku, nakryj się", w której, jak pamiętają niektórzy, występują również siejące grozę kije-samobije, rekwizyt który raczej nie przeszedłby we współczesnych ugrzecznionych opowiadaniach, gdzie myśliwy nie rozpruwa wilka, tylko wytrząsa z niego Czerwonego Kapturka za pomocą silnego chwytu za tylne łapy...

- Ja się trochę boję tej bajki - mówi Lila i zakrywa uszka rękami.
- A ja nie! - chwali się Rózia. - Bo jest o jedzeniu.

Za chwilę jednak przybiega do mnie w zimowej czapce:
- Mamo, zawiąż mi!
- Ale po co? Zdejmij tę czapkę, bo ci będzie za gorąco.
- Ale jak mam tą capkę, to się nie boję.
- Hm, to jest taka czarodziejska czapka?
- Tak, calodziejska.

I pobiegła dalej słuchać bajki.




09.05.2015

Przerwa na lekramę

Lilianka, 5,5 roku


- Nie marszcz się tak - mówię do Lili, naszej rodzinnej jęczyduszy i kwękacza (drugiej po mamusi). - Zobacz, ja też się tak marszczyłam i teraz mam na czole taką wielką zmarszczkę - to tak żeby ostatecznie odstraszyć Malkontentkę Młodszą od strojenia zrzędliwych min.
- Ale maaamo, wiesz co. Ja widziałam lekramę i tam był taki krem na zmarszczki - radzi mi dobrodusznie córka.
- I myślisz, że on pomoże?
- No tak. Tylko... ja to widziałam w Rudach Śląskich. I to było dawno, więc pewnie już wszystkie wykupili...


Nie masz, nie masz nadzieje.


04.05.2015

Porządek dziobania

Lila, 5,5 roku


Dziewczyny się bawią. Lila "oprowadza" Rózię po mieszkaniu:
- A teraz pokażę ci Idę. Wygląda trochę jak ludzik z Lego. Mówimy tu na nią "kucharka".


Na porównanie nr jeden niebagatelny wpływ ma moja fryzura a la Maria Dąbrowska. Już zanotowałam, żeby jej nie powtarzać. Co do reszty, powściągnę się od komentarza.