Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


30 wrz 2012

Dlaczego Pantur* nie zmarznie?

Bo mu dałam takie chuterko z fusteczki.

Fusteczka nie była figieniczna, więc starczyła na całą podróż samochodem.
Aha, jak widać, Lilka zaczęła wymawiać głoski szumiące. Miło. Tym milej, że mama jest logopedą, która na przykład wolałaby nie przekonywać się o tym, że w przypadku własnego dziecka jej metody nie działają. Ale nie mówmy "hop", została nam jeszcze Różyczka.
Choć jeżeli o nią chodzi, jestem spokojna. Dziecko, które tak sprawnie je, nie będzie miało najmniejszych kłopotów z artykulacją.

* Niedawno okazało się, że Pantul jest tak naprawdę Panturem i że jednak jest chłopcem.

1 komentarz:

  1. No i jeszcze Pantur nie potrzebował sukienki, bo nie szliśmy do kościoła z nim :)

    OdpowiedzUsuń