Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


6 lut 2010

Ale to nie wszystko...

Pokażę Wam moją kolejną umiejętność.

Umiem już czytać bez trzymanki!

O!


Pomysł Tatusia Kochanego vel NMSIE.

4 lut 2010

Podnosimy poziom czytelnictwa w Polsce

"Książeczki dla dzieci schodzą na psy. Niby ładne to, niby kolorowe, a treści - wcale. Wszystkiego trzeba się domyślać. A może mnie interesuje, co się stało z tą kaczuszką i czy ona potem wsiadła do tamtego samochodu, czy nie wsiadła, kurczę blade!"

1 lut 2010

Komiks

1. Opowiem Wam o moim tacie.


2. To właśnie on. Całkiem prawdziwy. O, można go pomacać nawet.

3. Jest taaaaki długi.
4. Dobrze im powiedziałam, co tata?
5. O rany, ale jestem gapa! Długa to jestem ja!

5. Jest taaaki wysoki.

6. I, uwaga, nie nosi zegarka...
7. BO JEST WŁADCĄ CZASU, KURCZĘ BLADE!!!!8. Co? Coś nie tak powiedziałam?
9. Że niby sama jestem kurczę blade?

10. Ups! To nie dlatego nie nosisz zegarka...
11. Przepraszam cię, stary... Trochę przesadziłam z tymi fantazjami.
12. Ale wiesz...
13. Ten cały przekręt...
14. (Taki tyci...)15. To tylko po to, żeby cię bardziej lubili.
16. Ale przecież ty i bez tego jesteś suuuper.

23 sty 2010

Ryby i dzieci

12 tydzień


Lilka już dawno odkryła, że leżąc na brzuchu, może unosić głowę.
Ale dopiero niedawno jest w stanie skupić się na czymś więcej niż na utrzymywaniu jej w górze. Nadszedł czas na oglądanie świata.

Zostawiliśmy w łóżeczku Lilkę, która namiętnie walczyła z grawitacją, i poszliśmy jeść obiad. Zjedliśmy, pogadaliśmy, a po dobrej półgodzinie zaczęłam nasłuchiwać odgłosów z Lilkowego pokoju. Których brak.

- Ej, co tam tak cicho? Pewnie wreszcie zasnęła.
- A jak. Chyba nie myślisz, że leży tam z głową w górze i mierzy sobie czas. Jeszcze pół minuty... Jeszcze ćwierć...

Poszłam przykryć śpiącą Lilę i trochę zdębiałam. Owszem. Dalej leżała z głową w górze. Tylko już nieco znużona dość jałową konwersacją z rybą.
Dzielne mamy dziecko.

21 sty 2010

Skoki rozwojowe

12 tydzień
Hyc, hyc.
W takiej śmiesznej tabelce wygląda to tak:

A w rzeczywistości, o dziwo, bardzo podobnie.
Myślałam, że sprawdzalność skoków rozwojowych plasuje się na tym samym poziomie co horoskopy, długoterminowa prognoza pogody albo sondaże CBOS-u, ale nie.

Skoki są.

Najogólniej clou tego całego zamieszania można określić tak: po każdym skoku rozwojowym, który objawia się tym, że rodzice mają ochotę sprzedać swoje dziecko na Allegro bez ceny minimalnej, okazuje się, że ich pociecha nabyła jakieś nowe umiejętności i jest jeszcze mądrzejsza, o ile to w ogóle możliwe ach.
(Z tego, co zauważyłam, Lilka po ostatnim skoku nauczyła się chować język przed dolnymi dziąsłami, upodabniając się udatnie do małego szympansika - doprawdy, dwa tygodnie marudzenia dla osiągnięcia tego efektu to niespotykana rozrzutność natury...).

Obecny skok numer trzy trochę dał mi już w kość. Najbardziej tym, że Lila co dzień budzi się cała w skowronkach. A kiedy już moja czujność i podejrzliwość lecą w te pędy do Morfeusza i kiedy odważam się powiedzieć NMSIE "uff, nareszcie się skończył ten cały cholerny skok", Lilce się przypomina, że halo halo, to jest porządny tygodniowy skok a nie jakiś tam pierdek - i uderza w niczym nieuzasadniony ryk.
Ostatnio popłakała się rzewnie, kiedy Kaspersky oznajmił, że baza wirusów została zaktualizowana - ja rozumiem, że ta chorobowa nomenklatura może wprowadzać pewien niepokój, ale bez przesady!

Jedno, co nas cieszy - skok czy nie skok, ze spaniem to ta nasza księżniczka nie ma najmniejszych problemów.
Ostatnio padła na 11,5 godziny, a Bóg mi świadkiem, że dzień wcześniej nie kazałam jej uprawiać narciarskich biegów przełajowych.
A od kilku dni mierzę czas, w którym zasypia.
Dziś pobiła rekord. Jakieś 2 sekundy.
Chciałam podać jej smoczek, jak co wieczór, ale nie zdążyłam, bo już spała.


Tu, tak akurat wypadło, że w Dzień Babci, pozdrowienia dla mojej mamy, po której niewątpliwie Lila odziedziczyła tę cenną umiejętność :*

9 sty 2010

A w ogóle...

(nadal 9 tygodni)

...to Lilka od dobrych kilku dni przesypia całe noce. I jeszcze sporo dnia. Ha!

Uwaga metodyczna: w slangu rodziców "całe noce" oznacza na przykład od 20 do piątej rano. Albo i czwartej. Nie ma się czym podniecać.

Edukacja Lilki

Słucham sobie czasem, jak NMSIE (alias Tatuś Kochany) zabawia Liliankę konwersacją podczas przewijania. Jak wiadomo, konwersacja z niemowlęciem powinna być kształcąca przynajmniej dla jednej ze stron.
I jest, jako że NMSIE ma we krwi edukowanie wszystkiego, co się rusza. Lila rusza się dużo, uznajmyż ją zatem za świadomą prowokatorkę...

- I widzisz, Lileczko, wszystko masz podwójne. Tu masz jedną rączkę, a tu drugą. Nóżki też masz dwie. Jedna i druga. I dwa oczka. I uszka. I, ee, nosek. O, a tu masz guziczki. Liczymy od góry: raz, dwa, trzy, cztery, pięć. A najciekawsze jest to, że kiedy policzysz je od dołu, będzie tyle samo: raz, dwa, trzy, cztery, pięć.

- O, a tu masz grzechotkę. Albo gryzaczek. I tu są krówki. Żółta, niebieska - albo granatowa - i czerwona. I one są na zielonym kółku. Albo owalu. I jeszcze jest tu taki motylek. Albo kokardka...

A Lileczka grzecznie wszystkiego słucha i cieszy się, że wie coraz więcej.


4 sty 2010

Wagabunda

9 tygodni

To ktoś, kto uprawia tzw. turystykę wagową, to znaczy raz na tydzień jedzie do jakiegoś posiadającego wagę przybytku, żeby dobrzy ludzie sprawdzili, czy aby nie schudł.

I tak dzisiaj jedna miła, lekko podstarzała, ale wyglądająca na uczciwą waga pokazała, że być może Lilka nie skończy jako niemowlęca Twiggy, a jej rodziców nie wsadzą do aresztu z podejrzeniem o trzymanie niewinnego bobaska w komórce pod schodami, żeby sobie tam upolował coś do jedzenia.

Wprawdzie nie znaczy to, że jakikolwiek głupi centyl może już Lilce powiedzieć "fajnie, że cię widzę, maleńka", ale za to wyraźnie widać, że Lila chciałaby jednak nabrać nieco ciała przed odebraniem świadectwa dojrzałości.

A tu dowody mamy na to, że Lilkę karmi nawet tato:

(Czego efektem, koniec końcem, są rzęsy długie jak zaskrońce):

29 gru 2009

Pierwsze święto

8. tydzień

"Ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przedzie"
.
To podobno cytat ze Spinozy.

Od niedawna Lila śmieje się i pierwsza, i ostatnia, w antrakcikach też się śmieje. Stan zębów - wiadomy, więc Benedykt poniekąd miał rację.
A rodzice gapią się w nią jak ślimak na mapę węzła Sośnica i rozpływają z rozczulenia.

Dla porządku odnotujmy, że pierwszym prawdziwie szerokim uśmiechem obdarzony został w Boże Narodzenie Dziadek Kasprzyk, a minutę po nim Babcia Kasprzykowa, która zresztą tak się śmieje, że trudno się nie oduśmiechnąć.

Następny z kolei był Tatuś Kochany, który w ogóle jest idolem Lilianki i już tylko czekam na "tatusiu, jak będę duża, to się ze mną ożenisz".

Mamusia sobie nie bardzo zasłużyła, bo nie będziemy głupi, żeby śmiać się do kogoś, kto myje pupę i wyciąga gile z nosa. Ale po kilku dniach, z braku bardziej interesujących obiektów w okolicy, też jej się dostało.
Co uwieczniła.
Hough.

20 gru 2009

Liliput

Fajnie jest mieć ulubionych bohaterów dzieciństwa i chcieć się na nich wzorować. Winnetou. Baltazara Gąbkę. Anię Shirley. Od biedy tę wariatkę Langstrump.
Ale żeby zaraz Oskar Matzerath?!

Wiecie, co to siatki centylowe wagi niemowląt?
To takie coś, co nie uwzględnia Lili.
Ha, ha.

Zemściło się na mnie to, że kiedyś kogoś nazwałam ryżym kurduplem...

Niemniej - staramy się być optymistami. To znaczy - ja się staram, bo NMSIE to już raczej jest:

- Co ten lekarz mówi, że Lilka słabo rośnie. Przecież wystarczyłoby, żeby spojrzał na jej rzęsy!


- Przecież je regularnie. To na co ona wydatkuje tę energię?
Ja (ponuro): na kupy?
- Na myślenie! No popatrz na mnie.

Fakt. Proporcje NMSIE, a ściślej - stosunek jego wzrostu do wagi - też zdają się nie poddawać jakimkolwiek statystykom.
No nic. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie szukam na Allegro niezbyt drogiej wagi do ważenia opornie tyjących niemowląt. W sumie to chyba tylko po to, żeby się troszkę podenerwować. To podobno świetnie spala tłuszcz. NMSIE tak twierdzi.

17 gru 2009

Pierwsza Zagadka

Lilaka wypryszczyło. Nie jakoś dramatycznie i widowiskowo, ale mimo wszystko godziwie. Punkt po punkcie. Równomiernie i elegancko.
Robią gdzieś konkursy na najbardziej wyrafinowane wzorki na dziecięcej cerze?
Mogliby robić.
Punktowałoby się wielkość i regularność plamek, zabarwienie, równomierność rozłożenia, rozrzut, zagęszczenie na jeden cm2... Myślę, że Lila miałaby spore szanse na finał.

Lilkowa mama, kobieta o strusim żołądku i zwolenniczka diety żryj-wszystko-to-jest-twoje-dziecko-więc-nic-mu-nie-zaszkodzi, z niechęcią i zupełnie bez przekonania wyeliminowała ze swojego jadłospisu wszelkie mleko, orzechy, miód i kakao - i czeka na efekty, których brak. W związku z czym coś czuje, że z dietą wytrwa do chwili, kiedy ktoś umieści dowolną czekoladę w promieniu 10 metrów, a zważając na to, że NMSIE jest właśnie na zakupach w Lidlu...

Jak dotąd okołotygodniowa wysypka została przez znawców podejrzana o bycie skazą białkową, potówkami, rumieniem, trądzikiem niemowlęcym, alergią kontaktową oraz "czymś, co nie wiadomo czym jest, ale kieeedyś zeeeejdzie".

12 gru 2009

Kasprzyku, Kasprzyku, co tam niesiesz w koszyku?

A ostatnio podsłuchałam, jak NMSIE śpiewał sobie w łazience "Lilaku, Lilaku, co tam niesiesz w plecaku?".
Tradycja rodzinna z pokolenia na pokolenie...


Liliana

Lilka, Lilko, Lilu, Lilasku, Lilijko, Lilianko, Lilinku, Lilinko, Liliku, Lilaku, Lileczko, Liliszku, Liluszku, Lyla, Nosku, Muchomorku, Malutku, Dziecku, Pupku, Córko-Awanturko, Skrzaciku, Myszku-Widliszku, Myszko, Marudku, Zołzo, Słonko, Głupotku, Żółwiku, Żabko, Szmurku-Burku, Ptaszku-Skojarzku, Uśmiechaczku, Cipku, Cudku, Lilciu, Lilutku, Lilucie, Przytulku, Lilasiu, Liluchu...

A potem będzie szukanie w Googlach "Dlaczego dziecko nie reaguje na swoje imię?"