Lilka, 3 lata, 2 miesiące i 10 dni
Lila dobija się do łazienki i coś tam krzyczy. Podchodzę wkurzona i słyszę zza drzwi:
- Mam problem z otwarciem!
Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
12 sty 2013
9 sty 2013
Co kryje się w piłeczce?
Lilka, 3 lata, 2 miesiące i tydzień
- A tą piłką można rzucać, bo jest miękka, ale nie można jej wrzucać do wody, bo ma w środku tymartowel.
- Co ma?!
- Tymartowel.
- A co to jest?
- No takie... Nie wiem. Ale umiem to powiedzieć: tymartowel.
7 sty 2013
Rózia
Tak mi jakoś złośliwie umknęło, że Różyczka chyłkiem, chyłkiem zdążyła roczek skończyć i nawet się nie zająknęła. Za to zaczęła chodzić. Chodzenie jest najlepszą zabawą. Ukochaną. Od wczoraj mamy upgrade - chodzenie z czymś. Koralikami. Balonikiem. Słomką do napojów.
Trudno mi pisać o Rózi.
Przy Lilce katalogowałam, zbierałam listy słówek rozumianych, słówek wypowiadanych, dokumentowałam na filmikach każdą malutką umiejętność, uczyłam ciągle nowych rzeczy, sprawdzałam wagę w siatkach centylowych i spisywałam, ile czego je.
A Róźkę tylko kocham, bez dodatków. Za to tak, że mnie wzruszenie dławi, ilekroć pomyślę o małym dziarskim dziamoku przemierzającym chwiejnie parkiet na grubiutkich nóżkach. I dlatego nie umiem o Rózi pisać. Z miłości i ze wzruszenia. Amen :)
Trudno mi pisać o Rózi.
Przy Lilce katalogowałam, zbierałam listy słówek rozumianych, słówek wypowiadanych, dokumentowałam na filmikach każdą malutką umiejętność, uczyłam ciągle nowych rzeczy, sprawdzałam wagę w siatkach centylowych i spisywałam, ile czego je.
A Róźkę tylko kocham, bez dodatków. Za to tak, że mnie wzruszenie dławi, ilekroć pomyślę o małym dziarskim dziamoku przemierzającym chwiejnie parkiet na grubiutkich nóżkach. I dlatego nie umiem o Rózi pisać. Z miłości i ze wzruszenia. Amen :)
Kolęda 2013
Lilka, 3 lata, 2 miesiące i 5 dni
Rózia, rok i 12 dni
Lila zaraz na początku oznajmiła księdzu "A Pamtur też się już umie modlić!" (nie wiem, jakie "też", bo Lila umie średnio, nie licząc słynnej modlitwy z biedronkami w roli głównej -> klik), po czym nastąpiła prezentacja Pamtura.
Rózia, która kursowała cały czas po pokoju na dwóch nóżkach, była lekko sceptyczna wobec księżego "No, chodź do mnie", wobec czego Lila wykrzyknęła ochoczo "Ja pójdę!!" i rzuciła się zaskoczonemu w ramiona oraz dała się podrzucić w górę, po czym wręczyła księdzu Pamtura, który też przecież musiał zostać podrzucony. Zamiast obrazków, bo zabrakło, Lilka dostała czekoladkę, dzięki czemu zapewne będzie teraz wypatrywać kolędy z niecierpliwością przez cały rok.
3 sty 2013
O wierzganiu
Lilka, 3 lata, 2 miesiące i 1 dzień
Lilce włączył się ostatnio System Wymuszania Potwierdzeń. Sprawdza, czy jej słuchamy (i mądrze czyni, bo na ogół nie słuchamy - za dużo słów na godzinę, zdecydowanie za dużo).
Każde zdanie kończy wyczekującym "Wiesz?!" i wymaga natychmiastowej reakcji.
Dziś w samochodzie po serii "Wiesz?, Wiesz, wiesz, wiesz, wiesz?!?!" spojrzałam na nią zniecierpliwiona, więc Lila zreflektowała się szybko:
"No dobra. Na dzisiaj koniec tego wieszgania".
30 gru 2012
Chytrusek
W święta pojechaliśmy do moich teściów i Lila zaraz po przyjściu przyuważyła kilka rozkosznie obiecujących czekolad kuszących z niewielkiej odległości. Zaraz przypuściła szturm, wchodząc w tryb mendzący. Uświadomiliśmy jej dobitnie, że deser jest możliwy wyłącznie po zjedzeniu obiadu, więc Lilka zmęczyła rosół z makaronem, a potem zażądała dwóch pierogów, z których, po ich rozczłonkowaniu na fragmenty o wielkości jednego kęsa wybrednej trzylatki, zjadła dwa kawałeczki i od tego momentu żądanie deseru gwałtownie przybrało na sile.
- Ok. Zjadłaś zupę i drugie danie, więc należą ci się dwie kostki czekolady - przebiegle zaczął wujek.
Lila zjadła dwie kostki.
- To była już ostatnia! - przypomniałam dla porządku.
- To nie była ostatnia. To była DRUGA - bezczelnie oznajmiła trzylatka, sięgając po trzecią z iskrą w oku i wygenerowanym przez żądzę słodkości przebiegłym konceptem - BYŁO DUŻO ŁYŻKÓW ZUPY!
Potem zjadła jeszcze trochę czekolady "za makaron w zupie", aż wreszcie stwierdziła, ku uldze rodziców, że ma już dość, uldze krótkotrwałej, bo na stół wjeżdżały już pierniczki, przy których pełny żołądek Lilki cudownie się poszerzył...
- Ok. Zjadłaś zupę i drugie danie, więc należą ci się dwie kostki czekolady - przebiegle zaczął wujek.
Lila zjadła dwie kostki.
- To była już ostatnia! - przypomniałam dla porządku.
- To nie była ostatnia. To była DRUGA - bezczelnie oznajmiła trzylatka, sięgając po trzecią z iskrą w oku i wygenerowanym przez żądzę słodkości przebiegłym konceptem - BYŁO DUŻO ŁYŻKÓW ZUPY!
Potem zjadła jeszcze trochę czekolady "za makaron w zupie", aż wreszcie stwierdziła, ku uldze rodziców, że ma już dość, uldze krótkotrwałej, bo na stół wjeżdżały już pierniczki, przy których pełny żołądek Lilki cudownie się poszerzył...
24 gru 2012
Rzecz o Pamturze
Do notki o Pamturze zabierałam się już kilkanaście razy, bo też jest o czym pisać.
Pamtur, jak już tu wspominałam, NIE JEST LALKĄ. Jest Pamturem.
A Lila jest mamą Pamtura. "Jestem Lilą i jestem mamą Pamtura. A ty jesteś babcią Pamtura, ale jesteś też moją mamą, wiesz?" Ma też mamę zastępczą, która się nim opiekuje, kiedy Lila akurat nie może.
Pamtur towarzyszy Lili wszędzie. Śpi w jednym z Lilowych śpiworków. Ma założoną pieluszkę (ostatnio Lila pożyczała pampersa od młodszego kuzyna, bo w Róziowych Pamtur troszkę tonął i nie dało mu się wciągnąć spodenek). Czasem Lila wysadza Pamtura na nocnik, a czasem zmienia mu pieluszki, kiedy Pamtur nie wytrzyma. Kiedy wyruszamy w podróż, wkładamy do naszego berlingo trzy foteliki. Bo Pamtur musi mieć swój. Jest przypięty pasami i siedzi obok kierowcy. Bez fotelika jeździć nie może, bo Lila wie, że to dla niego niebezpieczne. W podróży Pamtur ma też na uszach ciepłą czapkę i jest ubrany w dodatkowy sweterek i skarpetki, żeby nie zmarzł. Bo jedzie z Lilą do przedszkola. Gdzie dzieci mogą dostać od Lili opieprz, kiedy zachowują się zbyt głośno, a Pamtur akurat ucina sobie drzemkę. W domu Lila potrafi nagle przerwać zabawę, pobiec do drugiego pokoju, po czym wrócić i zapewnić nas szeptem "Zajrzałam do Pamtura. Wszystko w porządku".
Pamtur jest teraz malutki jak Lilowy kuzyn, ale potem będzie duży. W lecie pojedzie z Lilą na działkę. I będzie już umiał mrugać oczami. Oraz urosną mu włosy.
Dzisiaj Lila, siedząc na kibelku (z Pamturem w objęciach) zadała mi pytanie egzystencjalne:
A Pamtur to żyje czy nie, no mów!
Pamtur, jak już tu wspominałam, NIE JEST LALKĄ. Jest Pamturem.
A Lila jest mamą Pamtura. "Jestem Lilą i jestem mamą Pamtura. A ty jesteś babcią Pamtura, ale jesteś też moją mamą, wiesz?" Ma też mamę zastępczą, która się nim opiekuje, kiedy Lila akurat nie może.
Pamtur towarzyszy Lili wszędzie. Śpi w jednym z Lilowych śpiworków. Ma założoną pieluszkę (ostatnio Lila pożyczała pampersa od młodszego kuzyna, bo w Róziowych Pamtur troszkę tonął i nie dało mu się wciągnąć spodenek). Czasem Lila wysadza Pamtura na nocnik, a czasem zmienia mu pieluszki, kiedy Pamtur nie wytrzyma. Kiedy wyruszamy w podróż, wkładamy do naszego berlingo trzy foteliki. Bo Pamtur musi mieć swój. Jest przypięty pasami i siedzi obok kierowcy. Bez fotelika jeździć nie może, bo Lila wie, że to dla niego niebezpieczne. W podróży Pamtur ma też na uszach ciepłą czapkę i jest ubrany w dodatkowy sweterek i skarpetki, żeby nie zmarzł. Bo jedzie z Lilą do przedszkola. Gdzie dzieci mogą dostać od Lili opieprz, kiedy zachowują się zbyt głośno, a Pamtur akurat ucina sobie drzemkę. W domu Lila potrafi nagle przerwać zabawę, pobiec do drugiego pokoju, po czym wrócić i zapewnić nas szeptem "Zajrzałam do Pamtura. Wszystko w porządku".
Pamtur jest teraz malutki jak Lilowy kuzyn, ale potem będzie duży. W lecie pojedzie z Lilą na działkę. I będzie już umiał mrugać oczami. Oraz urosną mu włosy.
Dzisiaj Lila, siedząc na kibelku (z Pamturem w objęciach) zadała mi pytanie egzystencjalne:
A Pamtur to żyje czy nie, no mów!
Językoznawca wyjaśnia
- A mamy jeszcze lody? Bo lod jest zimny, wiesz?
- Lila, nie lod, tylko lód.
- Lod! Jest lod - lody i lód - lódy. Lody są do jedzenia, a lódy są na podwórku.
Nie pogadasz.
Ja w wieku lat okołotrzech utrzymywałam (nikt mi nie przypomniał, sama pamiętam swój tok rozumowania i jest to jedno z moich najstarszych wspomnień), że kasztan to taki, co ma kolce, a kaśtan to jest ten brązowy ze środka. Babcia nie mogła zrozumieć, że mówię "kaśtan", choć potrafię już wymawiać "sz".
- Lila, nie lod, tylko lód.
- Lod! Jest lod - lody i lód - lódy. Lody są do jedzenia, a lódy są na podwórku.
Nie pogadasz.
Ja w wieku lat okołotrzech utrzymywałam (nikt mi nie przypomniał, sama pamiętam swój tok rozumowania i jest to jedno z moich najstarszych wspomnień), że kasztan to taki, co ma kolce, a kaśtan to jest ten brązowy ze środka. Babcia nie mogła zrozumieć, że mówię "kaśtan", choć potrafię już wymawiać "sz".
23 gru 2012
Rozważny łakomczuszek
Lilka, 3 lata, 1 miesiąc i 3 tygodnie
Lila prosi, żebym jej wsypała do miseczki trochę orzechów. Zjada kilka i za chwilę słyszę:
- Zjem jeszcze tylko jeden. Bo inaczej będę miała pełny brzuszek i mnie będzie bolał. I mi się nie zmieści czekoladka, która będzie w święta.
Lila prosi, żebym jej wsypała do miseczki trochę orzechów. Zjada kilka i za chwilę słyszę:
- Zjem jeszcze tylko jeden. Bo inaczej będę miała pełny brzuszek i mnie będzie bolał. I mi się nie zmieści czekoladka, która będzie w święta.
Manipulantka
Lilka, 3 lata, 1 miesiąc i 20 dni
- Czemu płaczesz, Lila?
- Ja nie płaczę, tylko mam taką smutną minkę. Jak dostanę obsiankę, to będę miała wesołą.
- Czemu płaczesz, Lila?
- Ja nie płaczę, tylko mam taką smutną minkę. Jak dostanę obsiankę, to będę miała wesołą.
22 gru 2012
Jacek Cygan w spódniczce
Lilka, 3 lata, miesiąc i 20 dni
Z relacji Tatusia Kochanego:
- Klei masło, klei czołki, co to za osioooołki…
- A co to są czołki?
- Osioooołki…
- Osiołki to wiem, co to jest. A czołki?
- Czołki to takie zabawki.
- A jak wyglądają?
- Klei masło, klei czołki, co to za osiooołki. Hm. Ja na zabawki mówiłam chyba brołki, co?
Był jeszcze dalszy ciąg: osiołki to masło jedzą, tak jak jakieś łołki. Nie pytałem, co to łołki.
Z relacji Tatusia Kochanego:
- Klei masło, klei czołki, co to za osioooołki…
- A co to są czołki?
- Osioooołki…
- Osiołki to wiem, co to jest. A czołki?
- Czołki to takie zabawki.
- A jak wyglądają?
- Klei masło, klei czołki, co to za osiooołki. Hm. Ja na zabawki mówiłam chyba brołki, co?
Był jeszcze dalszy ciąg: osiołki to masło jedzą, tak jak jakieś łołki. Nie pytałem, co to łołki.
21 gru 2012
Piosenka z pointą
Lilka, 3 lata, miesiąc i 19 dni
- O jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie...
- Lila, o czym śpiewasz?
- To jest piosenka o ładnie. I wiesz, co jest na końcu?!
- Co?
- Na końcu jest "O jak ładnie, o jak ładnie"!
- O jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie, o jak ładnie...
- Lila, o czym śpiewasz?
- To jest piosenka o ładnie. I wiesz, co jest na końcu?!
- Co?
- Na końcu jest "O jak ładnie, o jak ładnie"!
Sylwestrowa licytacja
Koniec świata już chyba za nami. Czy ktoś chce się przyozdobić godnie na powitanie nowego?
Tu mamy dwie bransoletki ofiarowane przez Szarlotkę na rzecz Szymowego serduszka:
1. złotobrązową:
Bransoletk a wykonana z 3 skórzanych rzemieni, szklanego i drewnianeg o koralika oraz metalowych przekładek i zawieszek bez dodatku niklu.
Wystawiam je na licytację.
Całkowity dochód z bransoletek zostanie przeznaczony na dorzutkę do operacji Szymona.
Kto jeszcze nie jest zorientowany, o co chodzi, zapraszam tu: klik
Cena wywoławcza złotobrązowej (1) - 15 zł, turkusowej (2) - 10.
Licytować można w komentarzach pod postem w formule: numer bransoletki - oferowana kwota.
Zapraszam i gorąco zachęcam do działania. Macie właśnie jedną z nielicznych szans na wydanie kasy naprawdę z sensem ;)
Licytacja zamknie się razem z nowym rokiem, potem Szarlotka wyśle bransoletki do ich nowych właścicieli.
Ida
Tu mamy dwie bransoletki ofiarowane przez Szarlotkę na rzecz Szymowego serduszka:
1. złotobrązową:
Bransoletk a wykonana z 3 skórzanych rzemieni, drewnianyc h koralików oraz metalowych przekładek i zawieszek bez dodatku niklu.
Dwukrotnie owijana wokół nadgarstka .
Dwukrotnie owijana wokół nadgarstka
2. I turkusową
Wystawiam je na licytację.
Całkowity dochód z bransoletek zostanie przeznaczony na dorzutkę do operacji Szymona.
Kto jeszcze nie jest zorientowany, o co chodzi, zapraszam tu: klik
Cena wywoławcza złotobrązowej (1) - 15 zł, turkusowej (2) - 10.
Licytować można w komentarzach pod postem w formule: numer bransoletki - oferowana kwota.
Zapraszam i gorąco zachęcam do działania. Macie właśnie jedną z nielicznych szans na wydanie kasy naprawdę z sensem ;)
Licytacja zamknie się razem z nowym rokiem, potem Szarlotka wyśle bransoletki do ich nowych właścicieli.
Ida
Subskrybuj:
Posty (Atom)
