Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


30 lis 2015

Katoeklektyzm

Różyczka, 4 lata za 26 dni

Wychodzimy z kościoła, Rózia opowiada: a ja ci zaśpiewam taką kościołową piosenkę!

Zdrowaś Mario, matko pełna, módl się za nami grzecznymi i chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

O chlebie to Rózia nigdy nie zapomni.

28 lis 2015

Rzecz o modzie

Kupiłam Rózi w lumpeksie czarny płaszczyk-budrysówkę. Ciut za duży, ale wygląda w nim uroczo.
Zakładam go jej dziś po raz pierwszy i mówię: "Pięknie ci w tym płaszczyku, tylko szkoda, że taki czarny. Ale za to wyglądasz w nim jak mały słodki nietoperz". 
Rózia naciąga na głowę swoją brązową czapę i dodaje: "A teraz wyglądam jak nietoperz z kupą na głowie".

Zaiste. 
Zdjęcie nietoperza z kupą w następnym odcinku. Stay tuned.


18 lis 2015

Jasełka

Lilka, 6 lat i 16 dni


- Lila, kim będziesz w jasełkach?
- Góralem.
- O, fajnie. A nie góralką?
- Nie, GÓRALEM! - dumnie podkreśla Lila i dodaje - Bo ja umiem mówić po góralsku, oni tak seplenią.

8 lis 2015

Zabawa w słowa

Rózia, 3 lata, 10 miesięcy i 2 tygodnie

Mamy z dziewczynkami taką prostą grę: ktoś mówi początek słowa, pierwszą sylabę - a drugi dowolnie kończy.
Idę dziś z Rózią do kościoła, umilamy sobie spacer słówkami. Ja zaczynam, Rózia kończy:

- Ma...
- ...ma.
- Kra...
- ...tka.
- Cza...
- ...szka.
- Ko...
- ...tek.
- Nie...
- wariuj!
- Wie...
- ... dokładnie przedszkolaczek, jak wygląda jego znaczek.

6 lis 2015

Urodziny

Nie wiem, kto bardziej przeżywał szóste urodziny Lili - sama solenizantka czy Rózia. W każdym razie Różyczka była bardzo zaangażowana w przygotowania prezentowe.
Sama kilka dni wcześniej w tajemnicy przed siostrą przygotowała jej portret, a do portretu dorzuciła trzy kasztany i wyciągnęła mnie do Żabki po jajko-niespodziankę.


Po czym zapakowała wszystko do torby prezentowej i wtedy zaczęła się zabawa:
- Mamo, schowaj to na szafę, żeby Lila nie znalazła!
- Mamo, możesz mi zdjąć ten prezent z szafy, bo ja go wolę dać gdzie indziej!
- Lila, a ja mam dla ciebie niespodziankę, ale ci nie powiem, gdzie jest. I nie powiem, co to, bo to niespodzianka!
- Lila, mam dla ciebie jajko-niespodziankę, ale dostaniesz dopiero na urodziny.
- Mamo, no daj mi tę torbę! MUSZĘ ją zobaczyć. Muszę potrzymać to jajko, bo zapomniałam już, jak wygląda. Mamo!!
Dzień przed urodzinami Lili:
- Mamo, ale musisz położyć torbę koło mojego łóżeczka.
- Dlaczego koło twojego? - pytam. Przecież to urodziny Lili.
- Bo ja jej rano zaśpiewam "Sto lat" i dam prezent.
- Dobrze, położę.
- No to połóż!
- Ale jeszcze nie teraz, dopiero jak zaśniecie.
- Dobrze, to ja chcę iść spać.
I poszła. I zasnęła. O 16:30.
Zbudziła się przed północą. Właśnie oglądaliśmy film. Przybiegła z płaczem "Przecież mieliście położyć torbę koło łóżka!"
- Dobrze, już to robimy - zanieśliśmy, położyliśmy razem z prezentem od babci.

Za chwilę Rózia przychodzi znowu:
- Bo ta torba się przewróciła. Trzeba je tak położyć, żeby się nie przewracały.
Położyliśmy.

Film się rozkręcał, Rózia też. Za chwilę zobaczyliśmy, jak idzie z torbami do salonu:
- Weźcie je, bo mnie za bardzo kuszą.
Wzięliśmy. Potem jeszcze kilka razy upewnialiśmy Rózię, że nic się im nie stanie i że ten film NAPRAWDĘ nie jest dla dzieci, więc ma zmykać do łóżka.

Piąta rano, Rózia przybiega do nas z pretensją, że nie pilnujemy prezentu w salonie, a przecież mieliśmy.

Za nią przybiega Lila, więc możemy już zaśpiewać "Sto lat" i wręczyć podarki. Rózia asystuje przy rozpakowywaniu i cieszy się razem z Lilą, a nawet bardziej niż ona.
Po południu razem czekają na gości, Rózia pełni rolę odźwiernej, majordomusa oraz "dyżurnej od jedzenia" w jednym, a przy tym cierpliwie bada wszystkich gości pod kątem podarków:
- Cześć, dziadek. Gdzie masz prezent dla Lili? Daj Lili prezent, bo ona ma urodziny. No, masz, Lila. Zobacz, dziadek przyniósł ci prezent! Odpakuj! Popatrz, jaki ładny!




Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku, takie to było urocze.
Dobrze, że urodziny są tylko raz w roku, bo bardzo byliśmy przez nie niewyspani.




5 lis 2015

Kalambury

Rózia, 3 lata, 10 miesięcy i tydzień
Lila, 6 lat i ciut

Rózia: Boli mnie wiaderko.
Ja: Chyba bioderko!
Lila: Chyba łopatka!

Punkt dla Lili.

29 paź 2015

Piosenka Lili

 Lila, 2 listopada skończy 6 lat

Wczoraj w drodze do przedszkola Lila raczyła nas długą spontaniczną pieśnią radosną. Wynotowałam fragment:


Sześć lat, sześć lat, najbliższy poniedziałek,
Sześć lat i urodzinki będę miała,
Gdy będę już sześciolatką,
To będę się cieszyła.
Sześć lat będę miała w końcu...
Sześć, sześć, sześć, czyli trzy i trzy,
Będę miała trzy i trzy!

16 paź 2015

Rodzeństwo idealne

Lila, 5 lat, 11 miesięcy i 2 tygodnie
Róża, 3 lata, 9 miesięcy i 3 tygodnie

Poranek.
- Lilu, zobacz, tu jest twój cukierek, który sobie zostawiłaś po tańcach na później! Proszę!
- No dzięki, ale ja go nie chcę.
- A to ja mogę zjeść?
- Możesz.
- Dziękuję! Mamo, a Lila mi dała cukierka i się do mnie uśmiecha!
Przytulas.


Kurtyna.


15 paź 2015

Pod prąd

Lila, 5 lat, 11 miesięcy


W Trójce leci reklama jakiegoś wypasionego nowego audi.
Lila pogardliwie wydyma usteczka:
- Reklamują jakiś samochód. A to przecież jest zwykły samochód! My go wcale nie kupimy, bo nie potrzebujemy, bo mamy lepszy!


Uważam, że po tym oświadczeniu niewinnego dziecka nasze 13-letnie berlingo powinno się wzruszyć do łez i już nigdy nie zepsuć.

28 wrz 2015

Postrzyżyny

Lilka, 5 lat i prawie 11 miesięcy

- Jakie piękne włoski!
- Och, jakie macie warkocze!
- Chciałabym mieć dziewczynkę, żeby móc ją tak czesać!

I różne takie.
A mama miała już serdecznie dosyć. Kwików i jęków pierworodnej, opracowywania technik rozplątywania supełków na włosach, kupowania specjalistycznych szczotek i wypróbowywania coraz to innych specyfików wygładzających włosy, żeby nie plątały się po myciu.
Bo włosy Lilianki mają jakąś niezwykłą, nieprawdopodobną wprost zdolność do plątania się i sklejania. Różyczkę, mimo że cała w lokach, wystarczy szybko przeczesać i już. Przy Lili to cała operacja, zawsze długotrwała, bolesna i przynosząca mizerne skutki.

I nadszedł ten wielki dzień, w którym Lila - mimo codziennych cierpień niezbyt skora do pozbywania się owłosienia - poddała się moim coraz bardziej natarczywym sugestiom i zachętom i zdecydowała na wizytę u fryzjera.

Na miejscu dowiedziałyśmy się, że takie długie włoski można oddać na perukę - na potrzeby fundacji Rak'n'Roll.

I już!
Mama odetchnęła po codziennej orce i podziwia córeczkę, która  jakby wydoroślała dzięki nowej fryzurze.
Włosy poszły na szczytny cel.
Lila jest zadowolona i codziennie po wstaniu przegląda się z lubością w lustrze "Mamo, ja wyglądam zupełnie jak Roszpunka, kiedy jej Julek obciął włosy, prawda?"
Tylko Róźka trochę marudzi, że też chce mieć krótkie włosy, ale i tak wszyscy wiedzą, że chodzi o słoik lizaków czekający na małych klientów w salonie fryzjerskim.










27 wrz 2015

Świadomie

Lilianka, 5 lat i prawie 11 miesięcy


- Dzieci, kupiłam wam łososia.
- Ale hodowlanego?!
- Nie, dzikiego.
- Hurra! A on jest z solą kamienną czy kuchenną?


Kto chce krótki poradnik, jak zrobić z dziecka ekofreaka?

26 wrz 2015

Śledztwo

Lilka, 5 lat i prawie 11 miesięcy
Róża, 3 lata i 9 miesięcy

Mój tata opiekował się dziewczynkami, kiedy ja byłam na badaniach. Wracam i...

- Dziadku, dziadku, zobacz! - wybiegają dziewczynki do przedpokoju, żeby pochwalić się jakimś rysunkiem. - Dziadku!
- Ojej, chyba już poszedł...
- Ojej...
- Nie! Zobacz! Jest! W łazience pali się światło!
- Na pewno tam jest, bo jest mocno zamknięte, zobacz! - słychać mocowanie się z gałką do łazienki.
- No, pewnie robi siusiu albo kupkę.
- Dziadku, dziadku, co robisz?
- Popatrz, tu są takie dziurki na dole.
- Dziadku, widzę twoje nogi!
- Hurra! Jest! Nie poszedł!
I radość wielka.

Wesoło jest mieć dzieci.
Jeszcze weselej jest mieć zasuwkę w kibelku.



25 wrz 2015

Wakacje

Wyjechaliśmy na Węgry. I potem mnie opadło rozleniwienie blogowe. Ale już nadrabiam: wrzucam wszystkie teksty, które podczas pobytu opublikowałam na prywatnym koncie fb, żeby mi nie umknęły:


Lilka, 5 lat, 10 miesięcy
Róża, 3 lata i 8 miesięcy


- Mamo - mówi Lila po obserwacji dzieci na placu zabaw - a na Węgrzech jak ktoś jest czymś bardzo zachwycony, to też mówi "łał", tak jak po polsku!
---------------

- Mamo, teraz jesteśmy na niby drzewami - powiedziała Rózia, trzymając nad głową znalezioną na spacerze śliwkę.



- Mamo, kupisz nam rogalika kruszonkę?
Rozkminiłam po chwili, o co chodzi.
- Croissanta?
- Tak, tak, rogalika łazanka!

---------------

Nazbieraliśmy po drodze do domu orzeszków laskowych. W domu okazało się, że nie mamy czym ich rozbić - ani dziadka, ani młotka - wiec powiedzieliśmy rozczarowanym dziewczynkom, że chyba będziemy musieli zawieźć je do domu i dopiero tam zjemy.
Po chwili Lilka przychodzi do nas z wyłuskanym orzeszkiem: "Mamo, dobre". Poradziły sobie same przy pomocy plas-ti-ko-wej ło-pa-tki... Wstyd trochę.


----------------


Pod naszym balkonem słychać głosy - nowi letnicy albo gospodarze mają gości.
- Mamo, a mogę tym paniom powiedzieć "dzień dobry"?
- Jasne.
- A jak.
- Jó napot
- Jonapot, jonapot, jonapok, janapok - mruczy pod nosem Rózia, schodząc po schodach. I wraca z miseczką pełną ciasteczek.

- Podziękowałaś? - pytam.
- Nie. A jak?
- Köszönöm.
Rózia zeszła, wróciła z miseczką winogron. Podziękować zapomniała, ale kazaliśmy jej krzyknąć z balkonu, żeby znów nie wróciła z łupami, bo się nam zrobiło głupio.
- Kosanam! - krzyczy Róża.
- Róziu, mówi się kesenem. Ty powiedziałaś jakby "dzińkoje" - poucza nasz mały domowy lingwista, Lilianka.


-------------------


Kiedy Lilka miała cztery miesiące, poszliśmy z nią na lekcje pływania dla niemowląt. Z tygodnia na tydzień Lila... bardziej bała się wody. Z Różą w ogóle nie chodziłam na basen, bo nie mogłam. 
Jesteśmy w aquaparku. Lilka nawet do toalety chodziłaby z dmuchanym kółkiem. Róża raz wpadła z głową do wody po zjechaniu ze zjeżdżalni (Lila nie zjeżdża, bo się boi), a w tej chwili spędza pod wodą więcej czasu niż na powierzchni, krzycząc czasem do zestrachanej Lili "Liliana, chodź, mamy tu pod wodą superimprezę!" Nie chodzi mi o przekonanie kogokolwiek, ze wczesna nauka pływania jest bez sensu. Ale charakteru nie przeskoczysz :)







28 sie 2015

Romansowo

Różyczka, 3 lata i 8 miesięcy


- Róziu, a ten chłopiec, co krzyczał za tobą w przedszkolu, że go kochasz, to jak ma na imię?
- Nie wiem, ale go kocham.

24 sie 2015

Róża

Różyczka, 3 lata i 8 miesięcy


- Mamo, bardzo dobre było to z cynamonem - chwali Róża.
- Ale to nie było z cynamonem!
- No tak, ale już się nauczyłam mówić cynamon, to mówię cynamon. Kiedyś mówiłam cyMAnon, pamiętasz?


Młoda zajada kisiel jabłkowy z daktylami, komentując beztrosko "On tylko wygląda jak kupa, tylko wygląda".


- Mamo, mamo, mamo, MAMO, MAMOOO!!!
Lecę do młodzieży, lekko zaniepokojona:
- Co?!
- A Lila na mnie powiedziała, że jestem krzykacz!


Well...