Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


19 cze 2012

O przeznaczeniu. Rzeczy.

- O, mas ocka. I okulaly.
- Tak, a wiesz, po co mam okulary?
- Zeby ci palca nie włozyłam.


Lilka rzuca pluszowym kotkiem-piłeczką:
- O, i do kosa!
- Lila, gracie w żłobku w kosza?
- Tak!
- A jak to się gra?
- Eee, takimi inslumentami.

13 cze 2012

Na spacerze

Lila: 2 lata, 7 miesięcy i 11 dni

A błota się nie je.
Jest niesmacne.



O dosłowności

ja: O, idzie burza.
Lila jak do głupka: Ale buza tak naplawdę nie chooodzi, to tylko słychać taki dźjęk.
ja: Tak, masz rację. Ciekawe, czy tatę złapie.
Lila: Ale taty tak naplawdę nie złapie ta buza?



Temat jutrzejszej lekcji: "Metafora".

O zmianie perspektywy i takich tam

Sztuka w dwóch aktach.
Osoby dramatu:
Dziecko pierwsze
Dziecko drugie
Chrupka
Matka dzieciom
Ojciec dzieciom

AKT I
marzec 2010
Dziecko pierwsze ma dostać pierwszą w życiu chrupkę kukurydzianą. Zostaje uroczyście posadzone w foteliku. Wcześniej zakupiono ekologiczne chrupki dla niemowląt. Zbiera się cała rodzina, żeby analizować proces pochłaniania i podziwiać dojrzałość małej osoby. Matka stoi w pogotowiu z podręcznikiem "jak uratować niemowlę, gdyby zakrztusiło się chrupką". W drugiej ręce aparat. Tata filmuje.

AKT II
czerwiec 2012
Dziecko drugie marudzi. 
Matka: Daj jej coś, może się zajmie.
Ojciec: co?
Matka: A nie wiem, może chrupkę, dziś kupiłam jakieś w Żabce.
Po kilku minutach.
Matka: Ty, gdzie ona ma tę chrupkę?
Ojciec: Eeee, może zjadła?
Matka: Niemożliwe, sprawdź, pewnie na niej siedzi.
Ojciec: Nie, nie ma. Zjadła.


Kurtyna.

12 cze 2012

And a question of the day

Po akcji "dmuchanie nosa". Z autentycznym zdziwieniem podbarwionym niedowierzaniem:
Mamo, a ty nie jes gilów?!

Piosenka

Piosenki na każdy temat są u nas ostatnio bardzo popularne. Dziś w drodze na pocztę Lila śpiewała tak:

Nie, nie nie! Nie jestem chola na nogę. 
Tak, tak, tak! Jestem zdlowa na nogę!


O buncie i o tym, do czego potrzebny jest tatuś

Ile czasu zajmują wszystkie czynności niezbędne do wyjścia rano z domu do żłobka? Ubranie, uczesanie, wypicie mleka, założenie butków?
Od 15 minut do godziny, w zależności od humoru Lili. Kiedy jest nie najlepszy, objawia się dzikim wyciem, które nie ustaje nawet na schodach. Dlaczego? Bo tak.
Wszystkie bluzeczki są brzydkie, noszenie majtek to obciach, wysmarkanie nosa równa się obrazie godności, a najlepszą pozycją do czesania jest wicie się na fotelu i udawanie ryczącej krowy.
W takich wypadkach mama wymięka.
Najpierw próbuje po dobroci, potem krzyknie, a następnie, czując narastającą wściekłość, biegnie do komputera, wpisuje www.tablica.pl sprzedam dziecko, dziewczynka, 2,5 roku, nawet ładna, ale szmyrnięta, preferuję odbiór osobisty, nie przewiduję możliwości zwrotu, natomiast dziecko zostaje przejęte przez tatę, który ma w sobie POKŁADY, HAŁDY, NIEOGRANICZONE ZŁOŻA cierpliwości, a przy tym najwyraźniej nie rusza go fakt, że przez małego gada spóźni się do pracy. Perswaduje, tłumaczy, powtarza po trzy razy, ponawia próby, ostatecznie nawet nałoży te cholerne butki na siłę i wyjdzie z małą syrenką pod pachą, ale WYJDZIE, dojedzie, odstawi dziecko (w tym momencie już na ogół tryskające dobrym humorem i codziennymi bon motami) i nawet mu powieka nie zadrży.
Ja w tym czasie idę pod prysznic, najlepiej zimny, bo po porannej walce z dzieckiem numer jeden i samą sobą jest mi niezbędny do dalszego funkcjonowania i zajmowania się w spokoju dzieckiem numer dwa. I wtedy myślę, że już wiem, dlaczego matki więcej niż jednego dziecka nie chcą, żeby ich kolejne pociechy tak szybko rosły...

10 cze 2012

Językowo

Dzisiejsza piosenka Lili: "My jesteśmy kotki dwa, kazdy z nas ma łapki dwa". Nie dała się przekonać do tego, że kotki mają po cztery łapki, poświęciła im po dwie dla rymu.

Lila bardzo lubi bawić się słowami, wymyśla nowe języki i nieistniejące słowa, ze żłobka przychodzą za nią niewidzialne pulki, mąka mieszka w "kalu, cyli takim domku", a na pytanie czy woli wodę, czy herbatkę, odpowiada "wo", bo po co gębę strzępić po próżnicy, skoro wiadomo, o co chodzi.
Tylko przy "Przykryć cię kołderką czy kocem?" okazało się, że odpowiedź "ko" mamie nie wystarczy i trzeba doprecyzować.

8 cze 2012

Kibic

2 lata, 7 miesięcy i 6 dni

Przechodziłyśmy przez miasto akurat w połowie meczu otwarcia. Z któregoś pubu dolatuje "Koko koko".
- O, panie śpiełają piłka leci łysoko!
- Tak, Lilu, bo teraz jest mecz...
- Nie mec. Mlec! Taki zółty kwiatek.

7 cze 2012

Ludzka pani

- Dałam Lósi motylka i się uciesyła.
- O, naprawdę? To wspaniale, jesteś bardzo dobrą siostrzyczką - chwalę, bo dotąd Lila traktowała Różę mniej więcej tak, jak ja traktuję kurz na meblach: jest, to widocznie musi; trochę wkurza, ale jak się za blisko nie podchodzi, to nawet nie widać.
- Tak, zablałam i dałam.

6 cze 2012

Nocne jazdy

Godzina 3:30. Lila przybiega do naszego pokoju, żądając mleczka (!), po czym idzie do kuchni i sadowi się na swoim krześle.
Ze względu na śpiącą Róźkę zależało mi na tym, żeby się nie wydarła, więc postanowiłam dać gadowi mleka, byle siedział cicho.
- Dobra, Lila, dostaniesz, ale idź do swojego łóżeczka, przyniosę ci.
- Nie! Bo tam t pokoju tym moim jest KONIK!
- Co jest?
- Konik.
- Kochanie, chodź, tu nie ma żadnego konika, jest tylko taki na biegunach, z drewna.
- NIE CHCĘ! On mi ZASKODZI!!
Utuliłam trzęsące się ze strachu dziecko, ułożyłam do łóżeczka, zaraz potem akcja ze szkodliwym konikiem się powtórzyła, tyle że dziecko trzęsło się dwa razy bardziej. Rano tłumaczyła mi jeszcze:
- Nie ma jus tu konika. Posedł sobie.
- Lila, ale on ci się tylko przyśnił. Tu nie było żadnego konika. Poza tym koniki są ładne i miłe.
- Tak, konik jest miły i mnie nie uglyzł. Posedł sobie jus. Moze jest na podwólku? E, nie, nie ma, posedł.

Ciekawe, co czeka nas kolejnej nocy.
A w ogóle to co się robi z takimi snami-strachami? Tłumaczy, że sen? Przegania strachy z pokoju? Rozpoczyna zaznajamianie dziecka z miłymi konikami? Ech, trudne to wszystko.


5 cze 2012

Sztuka parafrazy

2 lata, 7 miesięcy i 3 dni

- Lila, ale ty jesteś gaduła!
- Nie jestem gadułą, jestem mówikiem.

28 maj 2012

Aby Polska rosła w siłę...

Po śniadaniu Lila wzięła ścierkę i wyciera okruchy ze stołu "zeby było cysto i nie bludno. Zeby było lepiej".

Mała Marylin

Lila śpiewa:
- Sto lat, sto lat!! To jest o stolatu piosenka. 
- O stu latach. To znaczy, że życzymy komuś, żeby żył sto lat.
- I dostał cukielka. I sie mówi dziękuje.

27 maj 2012

Wersal II

Ostatnio Lilka jest wprost ujmująco grzeczna.

- Lila, przyniosłam ci nocnik.
- Dziękuję, ale nie będę lopić siusiu.
- Kochanie, trzeba, bo zaraz idziemy się myć.
- Dziękuję, nie chcę się myć.

Kłócić się nie wypada, dyskutować nie ma z czym. Rodzice zostają bez argumentów. Z brudnym dzieckiem, które lada chwila zleje się w majtki. Ale za to jak dobrze wychowanym.