2 lata, 6 miesięcy i 11 dni
- Ach, jaką mam wspaniałą i mądrą córeczkę! - chwalę Lilkę.
- Co wsysko wie - uzupełnia Lila. - I umie.
Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
13 maj 2012
Kota ogonem
2 lata, 6 miesięcy i 11 dni
- Lila, chodź myć ręce!
- Eeeee, łeeee, uuuu, eeee....
- Nie marudź, tylko chodź!!
- Ja nie maludze, tylko tak sobie śpiewam.
- Lila, chodź myć ręce!
- Eeeee, łeeee, uuuu, eeee....
- Nie marudź, tylko chodź!!
- Ja nie maludze, tylko tak sobie śpiewam.
11 maj 2012
Zagadki
Bawimy się w zgadywanki.
Lila pyta, ja odpowiadam:
- Jakie zwieze ma paski?
- Zebra.
- A jakie zwieze skace?
- Żabka i kangur.
Teraz Lila ma dosyć tego, że na wszystko znam odpowiedź. Chce zabłysnąć:
- Jakie zwieze zjezdza?
- Zjeżdża?!
- Tak.
- Nie wiem, jakie?
- Sebla. A jakie zwieze jest lehiałe?
- Jakie!?
- Lehiałe.
- Nie wiem.
- Lybka! - triumfuje mały drań.
Jeśli wszystkie znane ci słowa wydają ci się za proste, wymyśl własne.
Lila pyta, ja odpowiadam:
- Jakie zwieze ma paski?
- Zebra.
- A jakie zwieze skace?
- Żabka i kangur.
Teraz Lila ma dosyć tego, że na wszystko znam odpowiedź. Chce zabłysnąć:
- Jakie zwieze zjezdza?
- Zjeżdża?!
- Tak.
- Nie wiem, jakie?
- Sebla. A jakie zwieze jest lehiałe?
- Jakie!?
- Lehiałe.
- Nie wiem.
- Lybka! - triumfuje mały drań.
Jeśli wszystkie znane ci słowa wydają ci się za proste, wymyśl własne.
10 maj 2012
Przekazy podprogowe
Wychodzę z Lilą na zakupy. W progu sklepu Lila rzuca w przestrzeń z miną absolutnie obojętną "Biskopty się końcą...".
9 maj 2012
Przerwa na reklamę
Zapraszam do nowego blogu.
Nic ciekawego.
Tekstu mało.
Zdjęcia amatorskie.
Wejście: Fabrykotki Idyjotki
Na razie nic się tam nie dzieje.
Ale BĘDZIE.
Nic ciekawego.
Tekstu mało.
Zdjęcia amatorskie.
Wejście: Fabrykotki Idyjotki
Na razie nic się tam nie dzieje.
Ale BĘDZIE.
7 maj 2012
Kawał kokietki, czyli co u Rózi
Róźka brutto, czyli w ciuchach i po jedzeniu, waży już ponad 7 kg.
Podawanie wagi brutto uznaję za zasadne z dwóch przyczyn:
1. Rózia jest ZAWSZE po jedzeniu, więc to, co ma w brzuchu, jest istotną składową jej masy.
2. Waga niemowlęcia jest istotna przede wszystkim dla noszącego, a nikt nie nosi gołego berbecia z obawy przed byciem obsikanym (niestety, ubranie dziecka nie jest panaceum na wszystkie niebezpieczeństwa, nie chroni przykładowo przed mlecznym pawiem).
Wygląda jak pączek z konfiturką i jest tak samo słodka, czytaj: jak się śmieje, to nieomal jej paszczy nie rozerwie.
Jedyny problem jest w tym, że nie bardzo lubi śmiać się do zabawek, element ludzki interakcyjny jest absolutnie niezbędny. Różka jest w stanie skokietować na amen całą dorosłą i nieletnią obsadę dowolnego placu zabaw, natomiast biada temu, kto spróbuje potem choć na chwilę odejść od wózka, ba! - odwrócić wzrok. Zostanie zbluzgany w niemowlęcym żargonie najniewybredniejszymi słowy, wyrażającymi dosadnie sentencję "stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś".
Rózia czyhająca na ofiarę:
Ofiara w szponach kokietującego niemowlęcia:
I uśmiech na pełne rozwarcie:
Podawanie wagi brutto uznaję za zasadne z dwóch przyczyn:
1. Rózia jest ZAWSZE po jedzeniu, więc to, co ma w brzuchu, jest istotną składową jej masy.
2. Waga niemowlęcia jest istotna przede wszystkim dla noszącego, a nikt nie nosi gołego berbecia z obawy przed byciem obsikanym (niestety, ubranie dziecka nie jest panaceum na wszystkie niebezpieczeństwa, nie chroni przykładowo przed mlecznym pawiem).
Wygląda jak pączek z konfiturką i jest tak samo słodka, czytaj: jak się śmieje, to nieomal jej paszczy nie rozerwie.
Jedyny problem jest w tym, że nie bardzo lubi śmiać się do zabawek, element ludzki interakcyjny jest absolutnie niezbędny. Różka jest w stanie skokietować na amen całą dorosłą i nieletnią obsadę dowolnego placu zabaw, natomiast biada temu, kto spróbuje potem choć na chwilę odejść od wózka, ba! - odwrócić wzrok. Zostanie zbluzgany w niemowlęcym żargonie najniewybredniejszymi słowy, wyrażającymi dosadnie sentencję "stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś".
Rózia czyhająca na ofiarę:
Ofiara w szponach kokietującego niemowlęcia:
I uśmiech na pełne rozwarcie:
6 maj 2012
Rymowanki
2 lata, 6 miesięcy i 4 dni
Bawimy się z Lilą w układanie prostych rymowanek. Po prawdzie to ja się bawię, bo Lila jeszcze nie do końca sobie radzi (choć całkiem nieźle tworzy własne słowa, kiedy brakuje jej rymu - czyli zawsze).
Wymyślam:
- Tata miotłą zamiata.
- Róża jest bardzo duża.
- Babcia chodzi w kapciach.
- Dziadek gotuje obiadek.
Lila: Albooooo... Babcia kotuje obiadek!
Ja: Lila, ale to nie jest do rymu. Musi pasować. Było "Dziadek gotuje obiadek".
Lila: Ale dziadek pasuje do babci!
Bawimy się z Lilą w układanie prostych rymowanek. Po prawdzie to ja się bawię, bo Lila jeszcze nie do końca sobie radzi (choć całkiem nieźle tworzy własne słowa, kiedy brakuje jej rymu - czyli zawsze).
Wymyślam:
- Tata miotłą zamiata.
- Róża jest bardzo duża.
- Babcia chodzi w kapciach.
- Dziadek gotuje obiadek.
Lila: Albooooo... Babcia kotuje obiadek!
Ja: Lila, ale to nie jest do rymu. Musi pasować. Było "Dziadek gotuje obiadek".
Lila: Ale dziadek pasuje do babci!
3 maj 2012
Koci fryzjer
2,5 roku
Lila, goniąc kota ze szczoteczką Rózi: "Chodź, Tymianku, będziem się bałić w cesanie tłosków!"
Kot zwiewa aż miło. Może wreszcie schudnie.
Lila, goniąc kota ze szczoteczką Rózi: "Chodź, Tymianku, będziem się bałić w cesanie tłosków!"
Kot zwiewa aż miło. Może wreszcie schudnie.
1 maj 2012
29 kwi 2012
Beztroskie słowotwórstwo
2 lata, 5 miesięcy i 27 dni
Mówię: No, ja już jestem gotowa.
Lila: Mama nie jest kotoła. Bo jesce nie ukotołała.
Mówię: No, ja już jestem gotowa.
Lila: Mama nie jest kotoła. Bo jesce nie ukotołała.
26 kwi 2012
Zabawy
Słyszę z pokoju Lili: I tu są takie dinosalły. I one ją. Sółty dinosal je sółtą cekolatkę, a celwony je celwoną, a ten je taką dusą. O, jus sjeły!
Jedzące dinozaury wyglądają tak:
Jedzące dinozaury wyglądają tak:
25 kwi 2012
Dyrygentka
Siedzę z nogą na nogę, odwrócona bokiem do stołu.
Przychodzi Lila.
- Losłós kolanka!
Rozkładam.
- Nie tak! Lasem!
Składam.
- Telas odwlóć tam - pokazuje w stronę stołu.
Odwracam.
- CHCĘ NA KOLANA!!
Przychodzi Lila.
- Losłós kolanka!
Rozkładam.
- Nie tak! Lasem!
Składam.
- Telas odwlóć tam - pokazuje w stronę stołu.
Odwracam.
- CHCĘ NA KOLANA!!
Podsłuchane
- Cien tobly, jestem kacką i mam okonek.
- Ceść, kacko, jestem Lilką. A ty jak się nazywas?
- Kacka.
- Aa, nie jesteś Lilka, tylko kacka.
- Ceść, kacko, jestem Lilką. A ty jak się nazywas?
- Kacka.
- Aa, nie jesteś Lilka, tylko kacka.
22 kwi 2012
Bez zająknięcia
Jedziemy na wieś, mijamy jakieś domki typu betonowy klocek.
Lilka: O, domki. Ładne.
Ja: Eee, Lila, mnie się one nie podobają. Nie są za ładne.
Lilka: Uhm. Śmieldzą i są paskudne.
Lilka: O, domki. Ładne.
Ja: Eee, Lila, mnie się one nie podobają. Nie są za ładne.
Lilka: Uhm. Śmieldzą i są paskudne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)