Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


9 cze 2011

Zajęcia plastyczne

19 miesięcy i tydzień

I co z tego, że Lilianka lubi żywe kolory, skoro po kilkakrotnym maźnięciu paluchem i odbiciem łapy na kartce zobaczyła, że jest brudna, i zaczęła krzyczeć "beeee, beeee", domagając się natychmiastowego umycia.
A mówią, że jak brudne dziecko, to szczęśliwe...


8 cze 2011

Maszyna szyfrująca

19 miesięcy i 6 dni

Dalej o mówieniu.

Lila mówi w zasadzie wszystko. Czasem połączy po dwa wyrazy, ale rzadko, więc do posługiwania się zdaniami na razie daleko. Ale pojedyncze słowa - co kto chce.

Są tylko dwa ograniczenia:
1. Używa maksymalnie 2 sylab
2. Przekształca te słowa tak, że tylko kontekst umożliwia ich zrozumienie. No - z czasem także doświadczenie osłuchanych z szyfrem rodziców.

Przykłady:
diki - rodzynki
ciki - kolczyki
baka - biedronka, baki - biedronki (tak, tak, liczbę mnogą też mamy. Oraz dopełniacz: mami, tati, babi)
oni - zielony
besi - niebieski
duka - lodówka
teci - chusteczki

7 cze 2011

Lila się psuje

19 miesięcy i 5 dni

Uznałabym, że już całkiem jest zepsuta, bo od piątku ma gorączkę, smarka na matkę, mendzi i zrzędzi, wyczynia brewerie pod szafką ze słodyczami i nie chce jeść NAWET TRUSKAWEK, a jak już czegoś łaskawie spróbuje, to tym pluje dookoła, co mnie doprowadza do różnych skrajów... - ale chyba nie jest tak do końca źle: właśnie siedzi u taty na kolanach, bardzo grzecznie ogląda na dvd koncert Marillion i entuzjastycznie krzyczy "bawaaa!", klapiąc łapami, kiedy słyszy oklaski.

Niech i mnie zamkną w jakiejś Mozartowskiej Kapsule, złagodzę sobie obyczaj, choć jeden, bo trochę zaczynam mieć dość.

25 maj 2011

Odpowiednie dać rzeczy

18 miesięcy i 23 dni

Lila przynosi mi rysunek, zrobiony wczoraj wspólnie z babcią.
Oglądamy.
- O, słoneczko! O, motyl! O, kwiatek! A to co? - pytam Lilkę na widok wielkiego czarno-brązowego maziaja na środku kartki. Kto to narysował?
- Ja.
- A co to jest?
- Kupa.

Czynny słownik Lili

18 miesięcy i 23 dni

tak
nie
mama
tata
dziadzia
baba (babcia, baba z piasku, żaba)
Ja (Lila)
buba (słodka buba :))
be
Cieja, Izia, Tom (imiona dziadków)
Pepa (świnka Peppa)
daj
bam
jeśt (jest)
dewa (woda)
mam (mam, masz)
kaka (kaczka, kakao)
paka (pasta do zębów)
my/i (myć, prysznic)
bu (buty)
nu (nóżka)
pepś (pieprz, pieprzyk)
mem (krem)
maka (biedronka)
tuf (klucz)
ła (ławka)
deść
buzia
teki (kredki)
bu_a (burza)
ru_ka (rurka)
piś (miś)
dziu_ka (dziurka)
jeść
csejść (cześć)
ciiii (cicho)
bim bam (dzwony, kościół)
tu
jaja (jajko)
lala
kuka (kukułka)
kuko (kółko)
tej (klej)
ziej (żel)
nóś (nóż)
tam
papa
si (siku)
pupa (pupa, kupa)
pipa
niania (na nianię elektroniczną)
mała
duwa (duża, duży)
duka (lodówka)
pi (pić, śpi)
dzidzia
pika (piłka)
dzi (drzwi)
pam (pan)
peć (pięć)
duga (druga)
tau (ford)
papu (opel)
tać (fiat)
nenia (renault)
bisi (mitsubishi)
dadzia (skoda)
ni(ś) (nissan)

Do tego duża porcja onomatopei. Rozgaduje się mała.

Dimonologi, monodialogi

Lila mówi do siebie. Dużo. Czasem do nas. Czasem nawet rozumiemy co. Choć dotąd nie domyśliłam się znaczenia tego, co brzmi jak "buuka", a jest dość często w użyciu...

1. Przejeżdżamy obok wykopów. Lila: "Baba?" - i z uznaniem dodaje - "Duuuuża." *)

2. Lila zjadła obiadek. Popiła soczkiem. Stanęła przed lodówką i mówi "jeść!"
- Ale przecież właśnie zjadłaś obiad!
Lila z miną "czy muszę mówić jak do przygłupa?": - Kaka! (kakao)

3. Lila jest osłuchiwana przez doktora. Drze się z całych sił, aż dziw, że ten lekarz coś słyszy w stetoskopie (może udaje). Po badaniu pytam z przekąsem: "i jak, fajnie było?" Lila z przekonaniem "Taaak". I do doktora radośnie "Papa! Papa!".

4. Jedziemy na spacer. Jakaś ciężarówka wywala gruz, robiąc przy tym straszny rumor.
Lila rozgląda się z ożywieniem: "Burza?"

5. Zrobiłam na obiad szynkę wieprzową. Mówię do dziecka (wegetarianie mają teraz zakaz czytania) "Teraz będziemy jeść świnkę"
Lila: "Peppę?"

6. Babcia nauczyła Lilkę piosenki o deszczyku. Mówię do Lili "Ale ci z nosa kapie". Lila śpiewa: "Kapu, kapu, kapu, kap"

7. Pisałam już, że nasza córeczka jest maniakiem samochodowych logo? Ostatnio na gazetce z Lidla zobaczyła cenę wpisaną w owalny kształt. Pokazuje i mówi "tau!" (ford).

*) Nie, Lilka nie opanowała jeszcze wymowy "ż", ale tego, co mówi, nie ma w alfabecie, więc zamiast transkrypcji wybrałam translację :)

5 maj 2011

Teatr jednego aktora

Mała dziewczynka łazi z plastikowym liskiem z Fabulandu, który ma ten ficzer, że rusza mu się główka.
Lilka animuje rzeczoną, odstawiając przy tym bardzo przekonujące dialogi:

- Tak!
- Nie, nie.
- Taaaak
- Nie!
- Tak, tak.
- Nieeeee.
- Ta.
- Nie, niee, nieeee!
- Tak.

4 maj 2011

Żłobek

Dziś był pierwszy dzień.
A tydzień temu była pierwsza noc, której nie byłam w stanie przespać w całości. Czy to dobry pomysł? Czy nie będzie jej tam źle? Czy sobie poradzimy? Czy będzie tam spać? Jeść?

Dziś rano odwieźliśmy Lilkę do żłobka. Zapomniała się odwrócić, kiedy wchodziła do sali i mówiła mamie "papa". Przy odbieraniu dowiedzieliśmy się, że to "żłobkowe dziecko". Oby tak dalej.


W domu przepytujemy:
- A zabawki były?
- Ta.
- A jakie?
- ...
...- Lale były?
- Tak.
- A misie?
- Tak.
- A krokodyle?
- Tak.
- A małpki?
- Tak.
- A żyrafy?
- Nie.
- A snopowiązałki?
- Tak.

Hobby: motoryzacja

Papu, tau i tać. To opel, ford i fiat. Tych jest w naszej okolicy najwięcej, ale Lila zaczyna rozpoznawać także nissany i skodę. Po każdym spacerze wraca z łapami usmarowanymi brudem ze zderzaków. Konkretna kobita rośnie.

3 maj 2011

Kołysanka

Tatuś cichutko śpiewa Lili kołysankę: "A-a-a, kotki dwa, szarobure obydwa"
Lila dośpiewuje z werwą "KU-KU, KU-KU!"

Tatuś wychodzi, Lila zaczyna marudzić i płakać.
Tatuś wraca.

Uradowana Lila: "KU-KU!"

28 kwi 2011

Plac zabaw

Zauważyłam dziś, że na placu zabaw Lila robi złote interesy.
Np. zanosi nieswoje grabki z dużej piaskownicy do małej, gdzie wymienia je na nie mniej cudzą plastikową ciężarówkę.

Przy czym postępuje nader sprytnie: stara się zaopiekować głównie tymi zabawkami, które akurat przestały być w polu widzenia swoich prawowitych właścicieli - natomiast jeśli już dojdzie do konfrontacji oko w oko nigdy nie używa siły, tylko udaje, że wpada w rozpacz i nie potrafi żyć bez rzeczonej ciężarówki/ grabek/ łopatki/ wiaderka. W efekcie babcia małolata albo nawet sam małolat postanawia podzielić się zabawkami z biedną dziewczynką, która pewnie nie ma swoich własnych.

27 kwi 2011

Piosenki

prawie 18 miesięcy

Lilianka śpiewa tak jak mówi. Czyli zdawkowo. Bardzo zdawkowo.

Ma stosunkowo bogaty repertuar, który realizuje w postaci:

"Tu-tuuuu" (Jedzie pociąg z daleka)
"Ku-ku" (Kukułeczka kuka)
"Ku-ka" (Wyszły w pole kurki trzy)
"Bim-bam" (Panie Janie)
"Zu-jaaaa" (Zuzia, lalka nieduża)
"aaa" (AAA, kotki dwa)
"a-a-a" (na trzy pierwsze dźwięki melodii Wlazł kotek na płotek)

Tutaj wyjątkowo się rozwinęła, choć rozpoznawalny jest tylko refren, reszta to, jak widać, bardzo awangardowa wariacja:

13 kwi 2011

Powiedziały jaskółki...

17 i 1/2 miesiąca

Upiekłam wczoraj ciasto marchewkowe.
Lila na sam dźwięk słowa "ciasto" dostaje ślinotoku i wchodzi w tryb mendzący.
Dałam jej jeden kawałeczek jeszcze ciepłego. Drugi. Trzeci. Czwarty. Po piątym mówię "już chyba masz dosyć, teraz zanieś tacie".
Lila wzięła ode mnie ciasto, grzecznie oddała tacie, po czym wyżebrała sobie od niego sporą część.
Wraca.
"- Ale ty już jadłaś. Nie dam ci"
"- Tata!" - tłumaczy Lilka, nagle niesłychanie dbała o tatową aprowizację.
Dostała kawałek dla taty, połowę zeżarła na odcinku kuchnia-pokój.
I tak jeszcze z pięć razy.

Wróżę jej karierę bankowca...

11 kwi 2011

Gumowe ucho

Wieziemy Lilkę rano do dziadków. Przez telefon informuję, o której mają się nas spodziewać i dodaję "Lila już piła mleczko".
- Kaka! - przerywa mi pierworodna głosem karcącym.

Prawda, wcale nie piła mleczka, piła kakałko, a mama beztrosko minęła się z prawdą.

9 kwi 2011

Nie tuczy

Posadzona nad obiadkiem Lila bardzo zdecydowanie dała mi do zrozumienia, że gardzi ziemniakiem, mdło jej na widok cukinii i absolutnie nie zamierza patrzeć na coś, co mama nazywa "kotlecikiem".

Ok. Nie chcesz - nie jedz.

Została wyjęta z krzesełka do karmienia, po czym w ciągu następnych 10 minut wykradła albo wyżebrała całe jedzenie z własnego talerzyka.