Rózia, 4 lata za 2 tygodnie
Róźka przychodzi do mnie z wielkim hula-hop nad głową.
- Wiesz mamo, jak się nazywa to kółko?
- Hula hop.
- Nie - Rózia patrzy na mnie z góry, choć prawa fizyki nie powinny jej aż tak bardzo iść na rękę - to jest aureola.
Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
12 gru 2015
11 gru 2015
Językowo
Rózia, 4 latka za 2 tygodnie
- Dzi-e-l-n-y p-a-c-j-e-n-t - literuje Rózia wykrzywiając główkę do naklejki, którą ma przylepioną do bluzeczki - mamo, tu jest napisane "dzielny pacjent".
Podekscytowana faktem, że młodsze dziecko niepostrzeżenie nauczyło się czytać przy starszym, zerkam na obrazek, na którym jak byk tkwi napis "jestem dzielny". Cóż, inteligentna symulacja też jest coś warta - myślę i zamierzam wykorzystać sytuację jako wstęp do nauki o rodzajach gramatycznych.
- Róziu, a gdyby to mówiła dziewczynka, to jak by powiedziała?
- Jestem dzielna.
- Brawo. A dwie dziewczynki?
- Jesteśmy dzielne.
- A dwóch chłopców?
- Jesteśmy dzielni.
- Super! - chwalę i widzę, że pojawia się asumpt do wprowadzenia podziału na męskoosobowy i niemęskoosobowy. - Róziu, a jakby to mówiły dwa kotki, to jak by to brzmiało?
- Miau, miau, miau, miau.
Też prawda.
- Dzi-e-l-n-y p-a-c-j-e-n-t - literuje Rózia wykrzywiając główkę do naklejki, którą ma przylepioną do bluzeczki - mamo, tu jest napisane "dzielny pacjent".
Podekscytowana faktem, że młodsze dziecko niepostrzeżenie nauczyło się czytać przy starszym, zerkam na obrazek, na którym jak byk tkwi napis "jestem dzielny". Cóż, inteligentna symulacja też jest coś warta - myślę i zamierzam wykorzystać sytuację jako wstęp do nauki o rodzajach gramatycznych.
- Róziu, a gdyby to mówiła dziewczynka, to jak by powiedziała?
- Jestem dzielna.
- Brawo. A dwie dziewczynki?
- Jesteśmy dzielne.
- A dwóch chłopców?
- Jesteśmy dzielni.
- Super! - chwalę i widzę, że pojawia się asumpt do wprowadzenia podziału na męskoosobowy i niemęskoosobowy. - Róziu, a jakby to mówiły dwa kotki, to jak by to brzmiało?
- Miau, miau, miau, miau.
Też prawda.
Manipulacja level high
Rózia, 4 lata za 15 dni
- Tato, czy mogę...
- Przecież już pytałaś mamusię i ci nie pozwoliła.
- Ale ty masz własną główkę do myślenia.
- Tato, czy mogę...
- Przecież już pytałaś mamusię i ci nie pozwoliła.
- Ale ty masz własną główkę do myślenia.
10 gru 2015
Autorytet
Lilka, 6 lat, miesiąc i tydzień
- Mamo, a ile to jest sto tysięcy razy sto tysięcy?
- Yyyy, zaraz... - liczę w myślach... Lila patrzy na mnie z politowaniem i mówi: Tatę chyba trzeba spytać. Tata wie od razu.
- Mamo, a ile to jest sto tysięcy razy sto tysięcy?
- Yyyy, zaraz... - liczę w myślach... Lila patrzy na mnie z politowaniem i mówi: Tatę chyba trzeba spytać. Tata wie od razu.
7 gru 2015
Argument ostateczny
Róża, 4 lata za 19 dni
- Mamo, puść mi "Świnkę Peppę".
- Nie.
- To cię nie zaproszę na moje urodziny!
- To mnie nie zapraszaj.
- I nie będziesz mogła rozdawać kawałków tortu!
- Wcale nie chcę.
- I masz zgniłą rękę!
- Mamo, puść mi "Świnkę Peppę".
- Nie.
- To cię nie zaproszę na moje urodziny!
- To mnie nie zapraszaj.
- I nie będziesz mogła rozdawać kawałków tortu!
- Wcale nie chcę.
- I masz zgniłą rękę!
2 gru 2015
30 lis 2015
Katoeklektyzm
Różyczka, 4 lata za 26 dni
Wychodzimy z kościoła, Rózia opowiada: a ja ci zaśpiewam taką kościołową piosenkę!
Zdrowaś Mario, matko pełna, módl się za nami grzecznymi i chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
O chlebie to Rózia nigdy nie zapomni.
Wychodzimy z kościoła, Rózia opowiada: a ja ci zaśpiewam taką kościołową piosenkę!
Zdrowaś Mario, matko pełna, módl się za nami grzecznymi i chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
O chlebie to Rózia nigdy nie zapomni.
28 lis 2015
Rzecz o modzie
Kupiłam Rózi w lumpeksie czarny płaszczyk-budrysówkę. Ciut za duży, ale wygląda w nim uroczo.
Zakładam go jej dziś po raz pierwszy i mówię: "Pięknie ci w tym płaszczyku, tylko szkoda, że taki czarny. Ale za to wyglądasz w nim jak mały słodki nietoperz".
Rózia naciąga na głowę swoją brązową czapę i dodaje: "A teraz wyglądam jak nietoperz z kupą na głowie".
Zaiste.
Zdjęcie nietoperza z kupą w następnym odcinku. Stay tuned.
Zakładam go jej dziś po raz pierwszy i mówię: "Pięknie ci w tym płaszczyku, tylko szkoda, że taki czarny. Ale za to wyglądasz w nim jak mały słodki nietoperz".
Rózia naciąga na głowę swoją brązową czapę i dodaje: "A teraz wyglądam jak nietoperz z kupą na głowie".
Zaiste.
Zdjęcie nietoperza z kupą w następnym odcinku. Stay tuned.
18 lis 2015
Jasełka
Lilka, 6 lat i 16 dni
- Lila, kim będziesz w jasełkach?
- Góralem.
- O, fajnie. A nie góralką?
- Nie, GÓRALEM! - dumnie podkreśla Lila i dodaje - Bo ja umiem mówić po góralsku, oni tak seplenią.
- Lila, kim będziesz w jasełkach?
- Góralem.
- O, fajnie. A nie góralką?
- Nie, GÓRALEM! - dumnie podkreśla Lila i dodaje - Bo ja umiem mówić po góralsku, oni tak seplenią.
8 lis 2015
Zabawa w słowa
Rózia, 3 lata, 10 miesięcy i 2 tygodnie
Mamy z dziewczynkami taką prostą grę: ktoś mówi początek słowa, pierwszą sylabę - a drugi dowolnie kończy.
Idę dziś z Rózią do kościoła, umilamy sobie spacer słówkami. Ja zaczynam, Rózia kończy:
- Ma...
- ...ma.
- Kra...
- ...tka.
- Cza...
- ...szka.
- Ko...
- ...tek.
- Nie...
- wariuj!
- Wie...
- ... dokładnie przedszkolaczek, jak wygląda jego znaczek.
Mamy z dziewczynkami taką prostą grę: ktoś mówi początek słowa, pierwszą sylabę - a drugi dowolnie kończy.
Idę dziś z Rózią do kościoła, umilamy sobie spacer słówkami. Ja zaczynam, Rózia kończy:
- Ma...
- ...ma.
- Kra...
- ...tka.
- Cza...
- ...szka.
- Ko...
- ...tek.
- Nie...
- wariuj!
- Wie...
- ... dokładnie przedszkolaczek, jak wygląda jego znaczek.
6 lis 2015
Urodziny
Nie wiem, kto bardziej przeżywał szóste urodziny Lili - sama solenizantka czy Rózia. W każdym razie Różyczka była bardzo zaangażowana w przygotowania prezentowe.
Sama kilka dni wcześniej w tajemnicy przed siostrą przygotowała jej portret, a do portretu dorzuciła trzy kasztany i wyciągnęła mnie do Żabki po jajko-niespodziankę.
Po czym zapakowała wszystko do torby prezentowej i wtedy zaczęła się zabawa:
- Mamo, schowaj to na szafę, żeby Lila nie znalazła!
- Mamo, możesz mi zdjąć ten prezent z szafy, bo ja go wolę dać gdzie indziej!
- Lila, a ja mam dla ciebie niespodziankę, ale ci nie powiem, gdzie jest. I nie powiem, co to, bo to niespodzianka!
- Lila, mam dla ciebie jajko-niespodziankę, ale dostaniesz dopiero na urodziny.
- Mamo, no daj mi tę torbę! MUSZĘ ją zobaczyć. Muszę potrzymać to jajko, bo zapomniałam już, jak wygląda. Mamo!!
Dzień przed urodzinami Lili:
- Mamo, ale musisz położyć torbę koło mojego łóżeczka.
- Dlaczego koło twojego? - pytam. Przecież to urodziny Lili.
- Bo ja jej rano zaśpiewam "Sto lat" i dam prezent.
- Dobrze, położę.
- No to połóż!
- Ale jeszcze nie teraz, dopiero jak zaśniecie.
- Dobrze, to ja chcę iść spać.
I poszła. I zasnęła. O 16:30.
Zbudziła się przed północą. Właśnie oglądaliśmy film. Przybiegła z płaczem "Przecież mieliście położyć torbę koło łóżka!"
- Dobrze, już to robimy - zanieśliśmy, położyliśmy razem z prezentem od babci.
Za chwilę Rózia przychodzi znowu:
- Bo ta torba się przewróciła. Trzeba je tak położyć, żeby się nie przewracały.
Położyliśmy.
Film się rozkręcał, Rózia też. Za chwilę zobaczyliśmy, jak idzie z torbami do salonu:
- Weźcie je, bo mnie za bardzo kuszą.
Wzięliśmy. Potem jeszcze kilka razy upewnialiśmy Rózię, że nic się im nie stanie i że ten film NAPRAWDĘ nie jest dla dzieci, więc ma zmykać do łóżka.
Piąta rano, Rózia przybiega do nas z pretensją, że nie pilnujemy prezentu w salonie, a przecież mieliśmy.
Za nią przybiega Lila, więc możemy już zaśpiewać "Sto lat" i wręczyć podarki. Rózia asystuje przy rozpakowywaniu i cieszy się razem z Lilą, a nawet bardziej niż ona.
Po południu razem czekają na gości, Rózia pełni rolę odźwiernej, majordomusa oraz "dyżurnej od jedzenia" w jednym, a przy tym cierpliwie bada wszystkich gości pod kątem podarków:
- Cześć, dziadek. Gdzie masz prezent dla Lili? Daj Lili prezent, bo ona ma urodziny. No, masz, Lila. Zobacz, dziadek przyniósł ci prezent! Odpakuj! Popatrz, jaki ładny!
Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku, takie to było urocze.
Dobrze, że urodziny są tylko raz w roku, bo bardzo byliśmy przez nie niewyspani.
Sama kilka dni wcześniej w tajemnicy przed siostrą przygotowała jej portret, a do portretu dorzuciła trzy kasztany i wyciągnęła mnie do Żabki po jajko-niespodziankę.
Po czym zapakowała wszystko do torby prezentowej i wtedy zaczęła się zabawa:
- Mamo, schowaj to na szafę, żeby Lila nie znalazła!
- Mamo, możesz mi zdjąć ten prezent z szafy, bo ja go wolę dać gdzie indziej!
- Lila, a ja mam dla ciebie niespodziankę, ale ci nie powiem, gdzie jest. I nie powiem, co to, bo to niespodzianka!
- Lila, mam dla ciebie jajko-niespodziankę, ale dostaniesz dopiero na urodziny.
- Mamo, no daj mi tę torbę! MUSZĘ ją zobaczyć. Muszę potrzymać to jajko, bo zapomniałam już, jak wygląda. Mamo!!
Dzień przed urodzinami Lili:
- Mamo, ale musisz położyć torbę koło mojego łóżeczka.
- Dlaczego koło twojego? - pytam. Przecież to urodziny Lili.
- Bo ja jej rano zaśpiewam "Sto lat" i dam prezent.
- Dobrze, położę.
- No to połóż!
- Ale jeszcze nie teraz, dopiero jak zaśniecie.
- Dobrze, to ja chcę iść spać.
I poszła. I zasnęła. O 16:30.
Zbudziła się przed północą. Właśnie oglądaliśmy film. Przybiegła z płaczem "Przecież mieliście położyć torbę koło łóżka!"
- Dobrze, już to robimy - zanieśliśmy, położyliśmy razem z prezentem od babci.
Za chwilę Rózia przychodzi znowu:
- Bo ta torba się przewróciła. Trzeba je tak położyć, żeby się nie przewracały.
Położyliśmy.
Film się rozkręcał, Rózia też. Za chwilę zobaczyliśmy, jak idzie z torbami do salonu:
- Weźcie je, bo mnie za bardzo kuszą.
Wzięliśmy. Potem jeszcze kilka razy upewnialiśmy Rózię, że nic się im nie stanie i że ten film NAPRAWDĘ nie jest dla dzieci, więc ma zmykać do łóżka.
Piąta rano, Rózia przybiega do nas z pretensją, że nie pilnujemy prezentu w salonie, a przecież mieliśmy.
Za nią przybiega Lila, więc możemy już zaśpiewać "Sto lat" i wręczyć podarki. Rózia asystuje przy rozpakowywaniu i cieszy się razem z Lilą, a nawet bardziej niż ona.
Po południu razem czekają na gości, Rózia pełni rolę odźwiernej, majordomusa oraz "dyżurnej od jedzenia" w jednym, a przy tym cierpliwie bada wszystkich gości pod kątem podarków:
- Cześć, dziadek. Gdzie masz prezent dla Lili? Daj Lili prezent, bo ona ma urodziny. No, masz, Lila. Zobacz, dziadek przyniósł ci prezent! Odpakuj! Popatrz, jaki ładny!
Szkoda, że urodziny są tylko raz w roku, takie to było urocze.
Dobrze, że urodziny są tylko raz w roku, bo bardzo byliśmy przez nie niewyspani.
5 lis 2015
Kalambury
Rózia, 3 lata, 10 miesięcy i tydzień
Lila, 6 lat i ciut
Rózia: Boli mnie wiaderko.
Ja: Chyba bioderko!
Lila: Chyba łopatka!
Punkt dla Lili.
Lila, 6 lat i ciut
Rózia: Boli mnie wiaderko.
Ja: Chyba bioderko!
Lila: Chyba łopatka!
Punkt dla Lili.
29 paź 2015
Piosenka Lili
Lila, 2 listopada skończy 6 lat
Wczoraj w drodze do przedszkola Lila raczyła nas długą spontaniczną pieśnią radosną. Wynotowałam fragment:
Sześć lat, sześć lat,
najbliższy poniedziałek,
Sześć lat i urodzinki
będę miała,
Gdy będę już sześciolatką,
To będę się cieszyła.
Sześć lat będę miała w
końcu...
Sześć, sześć, sześć, czyli trzy i trzy,
Będę miała trzy i trzy!
16 paź 2015
Rodzeństwo idealne
Lila, 5 lat, 11 miesięcy i 2 tygodnie
Róża, 3 lata, 9 miesięcy i 3 tygodnie
Poranek.
- Lilu, zobacz, tu jest twój cukierek, który sobie zostawiłaś po tańcach na później! Proszę!
- No dzięki, ale ja go nie chcę.
- A to ja mogę zjeść?
- Możesz.
- Dziękuję! Mamo, a Lila mi dała cukierka i się do mnie uśmiecha!
Przytulas.
Kurtyna.
Róża, 3 lata, 9 miesięcy i 3 tygodnie
Poranek.
- Lilu, zobacz, tu jest twój cukierek, który sobie zostawiłaś po tańcach na później! Proszę!
- No dzięki, ale ja go nie chcę.
- A to ja mogę zjeść?
- Możesz.
- Dziękuję! Mamo, a Lila mi dała cukierka i się do mnie uśmiecha!
Przytulas.
Kurtyna.
15 paź 2015
Pod prąd
Lila, 5 lat, 11 miesięcy
W Trójce leci reklama jakiegoś wypasionego nowego audi.
Lila pogardliwie wydyma usteczka:
- Reklamują jakiś samochód. A to przecież jest zwykły samochód! My go wcale nie kupimy, bo nie potrzebujemy, bo mamy lepszy!
Uważam, że po tym oświadczeniu niewinnego dziecka nasze 13-letnie berlingo powinno się wzruszyć do łez i już nigdy nie zepsuć.
W Trójce leci reklama jakiegoś wypasionego nowego audi.
Lila pogardliwie wydyma usteczka:
- Reklamują jakiś samochód. A to przecież jest zwykły samochód! My go wcale nie kupimy, bo nie potrzebujemy, bo mamy lepszy!
Uważam, że po tym oświadczeniu niewinnego dziecka nasze 13-letnie berlingo powinno się wzruszyć do łez i już nigdy nie zepsuć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)