Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
16 wrz 2012
11 wrz 2012
No dobra
Z akcesoryj wygrzebanych naprędce z różnych zakamarków ukleciła matka Polka wdzięczny outfit dziewczęcy i stylizację ową uwieczniła.
I kto
teraz
nadal
będzie
twierdził
że
Rózia
wygląda
jak
chłopiec
Temu się pokaże słitfocię. O.
I kto
teraz
nadal
będzie
twierdził
że
Rózia
wygląda
jak
chłopiec
Temu się pokaże słitfocię. O.
Dumna posiadaczka ufalbanionego kupra w rozmiarze Dada5 rzuca oglądaczowi wyzywające spojrzenie
A tu wersja łagodniejsza, rzekłabym nawet: filuterna.
A propos: odwiedziłam jakiś czas temu z Róźką biuro paszportowe. Rózia rozdawała uśmiechy i marszczyła nosek, fucząc radośnie do kolejkowiczków. Jedni państwo rozmawiali między sobą: - Patrz, jakie ten chłopczyk robi miny! O, jak się marszczy! - To dziewczynka - wyjaśniam. - Och, ale kokietuje! - zmienili front natychmiast. I kto jest puchem marnym?...
Coś w tym musi być
Rózia, 8 miesięcy i 16 dni
Idę wczoraj z Rózią na plac zabaw (na razie na huśtawki, mamy takie fajne dla maluchów i Rózia bardzo lubi obserwować otoczenie z pozycji bujacza-wiercipięty). Po drodze mijamy Doświadczoną Matkę Dzieciom - o doświadczeniu wnioskuję li jedynie z liczby pociech, ale że była pokaźna (2 starsze córeczki + bliźniaczy wózek), myślę, że mam prawo.
Najstarsza pociecha Doświadczonej zerknęła do naszego wózeczka i zachwyciła się (a jakże, a jakże): "O, jaka słodka!", na co DMD rzuciła jej szybką karcącą uwagę "To jest chłopczyk!". Mójborze. O co chodzi?!
Idę wczoraj z Rózią na plac zabaw (na razie na huśtawki, mamy takie fajne dla maluchów i Rózia bardzo lubi obserwować otoczenie z pozycji bujacza-wiercipięty). Po drodze mijamy Doświadczoną Matkę Dzieciom - o doświadczeniu wnioskuję li jedynie z liczby pociech, ale że była pokaźna (2 starsze córeczki + bliźniaczy wózek), myślę, że mam prawo.
Najstarsza pociecha Doświadczonej zerknęła do naszego wózeczka i zachwyciła się (a jakże, a jakże): "O, jaka słodka!", na co DMD rzuciła jej szybką karcącą uwagę "To jest chłopczyk!". Mójborze. O co chodzi?!
10 wrz 2012
Jest sprawa
Nigdy tu nie robiłam takich rzeczy, bo traktuję blog jak pamiętnik, a nie trybunę. Ale. Może właśnie czas na pierwszy raz? Tym bardziej, że to właśnie z blogu Chustki trafia tutaj najwięcej czytaczy, jeśli wierzyć bloggerowym statystykom. A co mam nie wierzyć.
Proszę o krew dla Joanny. Szczegóły tutaj.
Powiem Wam, że odkąd mam moje córeczki, dwie rzeczy przerażają mnie najbardziej na świecie. Choroby małych dzieci. I choroby rodziców małych dzieci. Myślę, że gdyby mnie się jedna z tych rzeczy przydarzyła, miałabym nadzieję, że gdzieś tam jakiś nieznany człowiek zechce mi pomóc. I poprosi o tę pomoc innych nieznanych. Proszę.
Proszę o krew dla Joanny. Szczegóły tutaj.
Powiem Wam, że odkąd mam moje córeczki, dwie rzeczy przerażają mnie najbardziej na świecie. Choroby małych dzieci. I choroby rodziców małych dzieci. Myślę, że gdyby mnie się jedna z tych rzeczy przydarzyła, miałabym nadzieję, że gdzieś tam jakiś nieznany człowiek zechce mi pomóc. I poprosi o tę pomoc innych nieznanych. Proszę.
9 wrz 2012
O cyklistach. Oraz pośrednio o tym, że kocham masło.
W drodze do kościoła pokazuję Lilce dziecko jadące w foteliku rowerowym.
- Popatrz, tatuś jedzie z dzieckiem na rowerze. Fajnie, nie? Też bym tak z tobą pojeździła, ale nie mam roweru, niestety.
- No. A ja mam swój łowelek.
- To może mogłabym czasem pojeździć na twoim?
- Nie mozes. Mas za duzą pupę.
- Popatrz, tatuś jedzie z dzieckiem na rowerze. Fajnie, nie? Też bym tak z tobą pojeździła, ale nie mam roweru, niestety.
- No. A ja mam swój łowelek.
- To może mogłabym czasem pojeździć na twoim?
- Nie mozes. Mas za duzą pupę.
Metamorphosis
Lilka, 2 lata, 10 miesięcy i tydzień
- Kotku...
- ... [tu zderzamy się z karcącym spojrzeniem pierworodnej]
- Tak, wiem, nie jesteś kotkiem. Jesteś biedronką i motylkiem.
- Yhm.
- A ja kim jestem?
- Tatusiem. [Chwila namysłu]. Mozes być tes dinozaulem. Albo klófką.
opisał Tatuś Kochany
- Kotku...
- ... [tu zderzamy się z karcącym spojrzeniem pierworodnej]
- Tak, wiem, nie jesteś kotkiem. Jesteś biedronką i motylkiem.
- Yhm.
- A ja kim jestem?
- Tatusiem. [Chwila namysłu]. Mozes być tes dinozaulem. Albo klófką.
opisał Tatuś Kochany
8 wrz 2012
Chrzest II
2 września zawieźliśmy Rózię do tego samego drewnianego kościółka, w którym był nasz ślub, a później chrzest Lili. To znaczy Tatuś Kochany zawiózł, wózkiem, i całe szczęście, bo mama z Lilą (jesce lajtuski, jesce moja tolebka, jesce Pantul!!) dokulały się rodzinnym citlonenem kilka minut za późno, żeby zdążyć na początek mszy.
Róziolek był bardzo grzeczny, wyglądał jak dorodny pączek-marynarz albo (oczywiście!) jak wielki chłopczyk, którego ktoś omyłkowo przebrał w sukieneczkę. Ekscesów nie odnotowano. Jesteśmy po.
Tu Lila, obdarowana przy okazji chrztu siostry zabawkowym żelazkiem. Można się przekonać, jak bardzo stosunek rodzicielki do prasowania odbija się w umiejętności używania sprzętu przez pierworodną:
Róziolek był bardzo grzeczny, wyglądał jak dorodny pączek-marynarz albo (oczywiście!) jak wielki chłopczyk, którego ktoś omyłkowo przebrał w sukieneczkę. Ekscesów nie odnotowano. Jesteśmy po.
foto Walerian Kamiński
foto Walerian Kamiński
Założę się
...że każdy profesor renomowanej uczelni, każdy noblista, każdy wybitny publicysta, genialny muzyk i uznany poeta ma podobne zdjęcie z dzieciństwa...
Mały piekarz
Lila, 2 lata, 10 miesięcy i 6 dni
Lila patrzy, jak gniotę gniota - rogaliki in spe.
- A połiedzieć ci, jak się lobi ciasto?
- No jak?
- Się wkłada do piekalnika i sie piece, i jus babecki się udają. Pielsa, dluga, tsecia. A ja tes umiem lobić babecki, tylko takie małe.
Lila patrzy, jak gniotę gniota - rogaliki in spe.
- A połiedzieć ci, jak się lobi ciasto?
- No jak?
- Się wkłada do piekalnika i sie piece, i jus babecki się udają. Pielsa, dluga, tsecia. A ja tes umiem lobić babecki, tylko takie małe.
5 wrz 2012
O atrybutach
Dzisiaj, podczas jednego tylko spaceru Rózia została trzy razy wzięta za chłopca, w tym raz za ładnego chłopca.
Chyba powinnam zacząć golić jej wąsy. Albo chociaż biustonosz kupić.
Rózia się przemieszcza
Rózia, 8 miesięcy i 10 dni
Kocie żarcie, kable, buty, doniczki, telefony komórkowe. Powinni to sprzedawać w higienicznych i nieszkodliwych wersjach dla małych dzieci. "Twój pierwszy kabel usb". "Mały botanik".
I nobel dla tego, kto wyprodukuje niemowlęcą wersję kotów z kurzu.
Tutaj w zasięgu wzroku nie ma niczego zasługującego na prawdziwą niemowlęcą atencję, którym to faktem Rózia jest mocno rozczarowana...
Aha, parę dni temu Różyczka sama sobie zdjęła pieluchę z kupą w środku, zostawiła na środku dywanu i odpełzała od niej golutka aż pod same drzwi. Mniemam, że udała się po czystą pieluszkę. Wyprodukowaliśmy wersję samoobsługową.
Kocie żarcie, kable, buty, doniczki, telefony komórkowe. Powinni to sprzedawać w higienicznych i nieszkodliwych wersjach dla małych dzieci. "Twój pierwszy kabel usb". "Mały botanik".
I nobel dla tego, kto wyprodukuje niemowlęcą wersję kotów z kurzu.
Tutaj w zasięgu wzroku nie ma niczego zasługującego na prawdziwą niemowlęcą atencję, którym to faktem Rózia jest mocno rozczarowana...
Aha, parę dni temu Różyczka sama sobie zdjęła pieluchę z kupą w środku, zostawiła na środku dywanu i odpełzała od niej golutka aż pod same drzwi. Mniemam, że udała się po czystą pieluszkę. Wyprodukowaliśmy wersję samoobsługową.
3 wrz 2012
Nowaumiejętność
11:34:41 ida79
Roziawłaśniewyrwałashift
11:34:48 pio73
i spację?
11:34:56 ida79
pomylkaspacje:D
Roziawłaśniewyrwałashift
11:34:48 pio73
i spację?
11:34:56 ida79
pomylkaspacje:D
29 sie 2012
Safo słowieńska
Lilka, 2 lata, 9 miesięcy i 27 dni
Lila wymyśliła wczoraj wierszyk.
Ksesełecko miga,
kubek się odwiga.
Dziś pytamy.
- Lila, a co to znaczy, że się odwiga?
- Zeby mlecko było odwigane.
- Odwigane?!
- Tak. Na działce odwigałam.
- Mleczko?
- Nie, kubecek.
- A co się robi z mleczkiem?
- Tak kololuje.
Tak, my też nie wiemy, co to może znaczyć. Ale wierszyk ładny. Pewne cechy wskazują, że Lila ma folkową duszę. Kto wie, może czerwcowe Koko, euro spoko wydaje już swoje owoce?
Lila wymyśliła wczoraj wierszyk.
Ksesełecko miga,
kubek się odwiga.
Dziś pytamy.
- Lila, a co to znaczy, że się odwiga?
- Zeby mlecko było odwigane.
- Odwigane?!
- Tak. Na działce odwigałam.
- Mleczko?
- Nie, kubecek.
- A co się robi z mleczkiem?
- Tak kololuje.
Tak, my też nie wiemy, co to może znaczyć. Ale wierszyk ładny. Pewne cechy wskazują, że Lila ma folkową duszę. Kto wie, może czerwcowe Koko, euro spoko wydaje już swoje owoce?
28 sie 2012
Podłączona
Rózia, 8 miesięcy i 2 dni
Siedzę przed laptopem z Różą na kolanach.
Nagle wyskakuje mi dymek z komunikatem "Nie rozpoznano urządzenia".
Szary kabelek. Jeden koniec w slocie usb. Drugi trzyma w buzi Rózia.
Sztuka manipulacji
Lila, 2 lata, 9 miesięcy i 26 dni
O, jak ciepło! Jaka ładna pogoda! Taka ładna, jakbym sła na plac sabaw!
Co robić? Idziemy.
O, jak ciepło! Jaka ładna pogoda! Taka ładna, jakbym sła na plac sabaw!
Co robić? Idziemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)