Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


10 cze 2012

Językowo

Dzisiejsza piosenka Lili: "My jesteśmy kotki dwa, kazdy z nas ma łapki dwa". Nie dała się przekonać do tego, że kotki mają po cztery łapki, poświęciła im po dwie dla rymu.

Lila bardzo lubi bawić się słowami, wymyśla nowe języki i nieistniejące słowa, ze żłobka przychodzą za nią niewidzialne pulki, mąka mieszka w "kalu, cyli takim domku", a na pytanie czy woli wodę, czy herbatkę, odpowiada "wo", bo po co gębę strzępić po próżnicy, skoro wiadomo, o co chodzi.
Tylko przy "Przykryć cię kołderką czy kocem?" okazało się, że odpowiedź "ko" mamie nie wystarczy i trzeba doprecyzować.

8 cze 2012

Kibic

2 lata, 7 miesięcy i 6 dni

Przechodziłyśmy przez miasto akurat w połowie meczu otwarcia. Z któregoś pubu dolatuje "Koko koko".
- O, panie śpiełają piłka leci łysoko!
- Tak, Lilu, bo teraz jest mecz...
- Nie mec. Mlec! Taki zółty kwiatek.

7 cze 2012

Ludzka pani

- Dałam Lósi motylka i się uciesyła.
- O, naprawdę? To wspaniale, jesteś bardzo dobrą siostrzyczką - chwalę, bo dotąd Lila traktowała Różę mniej więcej tak, jak ja traktuję kurz na meblach: jest, to widocznie musi; trochę wkurza, ale jak się za blisko nie podchodzi, to nawet nie widać.
- Tak, zablałam i dałam.

6 cze 2012

Nocne jazdy

Godzina 3:30. Lila przybiega do naszego pokoju, żądając mleczka (!), po czym idzie do kuchni i sadowi się na swoim krześle.
Ze względu na śpiącą Róźkę zależało mi na tym, żeby się nie wydarła, więc postanowiłam dać gadowi mleka, byle siedział cicho.
- Dobra, Lila, dostaniesz, ale idź do swojego łóżeczka, przyniosę ci.
- Nie! Bo tam t pokoju tym moim jest KONIK!
- Co jest?
- Konik.
- Kochanie, chodź, tu nie ma żadnego konika, jest tylko taki na biegunach, z drewna.
- NIE CHCĘ! On mi ZASKODZI!!
Utuliłam trzęsące się ze strachu dziecko, ułożyłam do łóżeczka, zaraz potem akcja ze szkodliwym konikiem się powtórzyła, tyle że dziecko trzęsło się dwa razy bardziej. Rano tłumaczyła mi jeszcze:
- Nie ma jus tu konika. Posedł sobie.
- Lila, ale on ci się tylko przyśnił. Tu nie było żadnego konika. Poza tym koniki są ładne i miłe.
- Tak, konik jest miły i mnie nie uglyzł. Posedł sobie jus. Moze jest na podwólku? E, nie, nie ma, posedł.

Ciekawe, co czeka nas kolejnej nocy.
A w ogóle to co się robi z takimi snami-strachami? Tłumaczy, że sen? Przegania strachy z pokoju? Rozpoczyna zaznajamianie dziecka z miłymi konikami? Ech, trudne to wszystko.


5 cze 2012

Sztuka parafrazy

2 lata, 7 miesięcy i 3 dni

- Lila, ale ty jesteś gaduła!
- Nie jestem gadułą, jestem mówikiem.

28 maj 2012

Aby Polska rosła w siłę...

Po śniadaniu Lila wzięła ścierkę i wyciera okruchy ze stołu "zeby było cysto i nie bludno. Zeby było lepiej".

Mała Marylin

Lila śpiewa:
- Sto lat, sto lat!! To jest o stolatu piosenka. 
- O stu latach. To znaczy, że życzymy komuś, żeby żył sto lat.
- I dostał cukielka. I sie mówi dziękuje.

27 maj 2012

Wersal II

Ostatnio Lilka jest wprost ujmująco grzeczna.

- Lila, przyniosłam ci nocnik.
- Dziękuję, ale nie będę lopić siusiu.
- Kochanie, trzeba, bo zaraz idziemy się myć.
- Dziękuję, nie chcę się myć.

Kłócić się nie wypada, dyskutować nie ma z czym. Rodzice zostają bez argumentów. Z brudnym dzieckiem, które lada chwila zleje się w majtki. Ale za to jak dobrze wychowanym.


26 maj 2012

Dzień Matki

Lila: 2 lata, 6 miesięcy i 24 dni
Róża: 5 miesięcy

I posliśmy z Lósią na spacel, i byłam na niebieskiej huśtawce, a potem posliśmy z tatą do eeeeeee, takiego slepu i tata kupił kwiatki dla Lili. Plose. Te kwiatki są baaaldzo ładne. No mas.


A to Lila w dniomatkowym outficie.
Niestety, nie wyrobiłam się z "Chyba twoja!" dla Róźki. Ale się zrobi, zrobi się.

25 maj 2012

Siostry



Czy mogę panią prosić do tańca?
Mamo, mamo, widzę aniołka!!

Kiedy wszystkie możliwości się wyczerpią...

Pendant do wpisu z 23 maja:

Przychodzi dziś do mnie Lila i mendzi:
- Biskoptów nie ma?
- Nie ma.
- I lodzynki się skońcyły?
- Skończyły.
- A bułki się nie je?
- Nie je. Bułka tarta jest do wysypywania foremek.
- A cekoladka jest s osechami?
- Uhm.
- A osechów nie lubię?
- Nie lubisz.
- Jeciemy do sklepu!

24 maj 2012

Sama prawda

Ja: Ale jestem gapa! Znów spaliłam naleśnik!
Lila: Nie gapa. Chujala.



A tak przy okazji:
Jak słońca nie chidać, to jest schowane za chlumkami.

23 maj 2012

O kombinowaniu

Śniadanie. Lila ze smakiem zjadła jajko. Pytam, czy chce jeszcze jedno.
- Nie. Telas po tym jajku biskopta będziem jadła.
No ok, dałam.
- Chcę dlugiego biskopta.
- Nie, Lila, jeden ci wystarczy.
- To chcę lodzinki. Duso lodzinek.
Dałam. Zjadła.
- To telaaaaaaas... chcę bułkę.
Tłumaczę, że bułka tarta nie jest do jedzenia (sprzątanie kuchni po Lili prychającej suchą bułką jest jednym z najmniej ulubionych maminych zajęć kuchennych).
Na to Lila tonem "mam znakomity pomysł":
- Ale jesce cekoladki nie jadłam, mozes mi dać cekoladkę! Psecies mas jesce cekoladkę, plawda? Tam, w safce.

22 maj 2012

Co Lila wie o...

Jaskółkach:

- A co to za ptaski?
- Przecież je znasz. Ja...
- Jaslocki!
- Nie, nie sroczki. Jaskółki.
- Nie jaskółki. Jaskółecki. I one tak sipko latają, latają i tak piscą i casem lobią kupę na zieloną huśtawkę.


Paskach:
Bo pasecki som lósne, nawet celwone. No. Chidziałam kiedyś celwonego pasecka. Nawet chioletowego chidziałam chyba, bo chyba som chioletowe pasecki. 
Ciąg dalszy nastąpi

19 maj 2012

Oczywista oczywistość

Lilka biega po całym domu i wyśpiewuje donośnie "Tutaj, tam, tutaj, tam, tutaj, tam, tutaj, tam...".
Zatrzymuje się przy mnie na chwilkę, wyjaśnia "Śpiewam piosenkę Tutaj tam, wies?" - i biegnie dalej.