Idyjotka postanowiła się rozmnożyć

Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .

A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)

Miłego czytania.


8 lut 2012

O białej konfabulacji

W. Cejrowski pisał chyba w "Gringo...", że Latynosi nigdy nie pozostawią pytającego człowieka bez odpowiedzi, niezależnie od tego, czy ją znają, czy nie.
Lilka ma - za sprawą wielu dawnych pokoleń - pochodzenie dość różnorodne, ale nic mi nie wiadomo o tym, żeby sięgało aż tak daleko...
Pytałam ją wczoraj, jak były przebrane inne dzieci na balu. Podpytywałam, wyciągałam, podpowiadałam te imiona koleżanek i kolegów, które znałam. Dowiedziałam się, że:
a. Kacperek był przebrany za wróżkę.
b. Ania za skalpelek.
c. Martynka za takie białe.

6 lut 2012

Praktyczna pani

Lilka jadła miód, potem wciska mi lepką łyżeczkę do szuflady.
- Lila, zabierz stąd tę łyżeczkę, jest brudna!
- ... Oblisiałam, juś cista.

5 lut 2012

Działo się

A ponieważ się działo, nie bardzo mi się chciało siadać i o tym pisać, bo jakoś tak.

Panna Lilcia dwa tygodnie temu postanowiła się ogrzać w mroźny styczniowy wieczór bardzo gorącą kawą, w związku z czym pobiłyśmy własny rekord częstotliwości odwiedzin gabinetów lekarskich, bo wykwalifikowana i profesjonalna służba medyczna codziennie musiała Lilutowi zmieniać opatrunek na rączce - i chwała Bogu, bo matka by się pewnie przy tym zapłakała, a już na pewno nie potrafiłaby wiązać bandaża w tak wykwalifikowaną i profesjonalną kokardkę, jak służba medyczna.
Ale było minęło, możemy teraz już z autopsji potwierdzać, że na dziecku się goi jak na psie albo nawet lepiej. Lila dziś rano chwaliła się wszem, wobec i wielokrotnie, że ślupek już odpadł, że loćka się wygoiła i że teraz jeśt lósiowa, ale za niedługo będzie taka siama - i tu pokazywała drugą, nietkniętą przez napoje kofeinowe.

Poza tym Lilianka w czasie tych dwóch tygodni nauczyła się mówić non stop z przerwami na sen (bo na jedzenie już nie) i pewnie kiedyś nas to zmęczy, ale na razie jesteśmy zachwyceni Liliną kreatywnością w tworzeniu niekończących się monologów.

Zapałała także uczuciem do rozgwiazd (!), każe je sobie pokazywać na googlowych obrazkach, a kiedy, korzystając z odejścia Lili od kontemplacji morskich stworzeń na moim monitorze  (o! łaaał! cio to jeeeeś?! Lośjaśdy cy nie? A popać! Iiiii, tu jeś taka s oćkami lośjaśda!) włączę w przeglądarce coś dla normalnych, Lila przybiega, zerka mi przez ramię i z oburzeniem napomina sce lośjaśdy psecies!! 
Przy mojej ostatniej próbie urozmaicenia sobie rozkosznych chwil z dziewczątkami (jedna wisi na cycku, druga zmusza do wgapiania się w rozgwiazdy) digitalną rozmową z mężem, Lilka zaczęła zdrapywać paluchem z monitora i tak już zmniejszone do absurdu i zepchnięte w sam róg okienko komunikatora, tłumacząc mi, że tam taką kalką* się zahaciły te lośjaśdy...

* kartką 

A Rózia? Rózia rośnie, okrągleje, o ile większe zokrąglenie jest jeszcze w ogóle możliwe i - proszę Państwa! - pięknie się uśmiecha. Świadomie. Choć na razie z rzadka, więc albo jeszcze nie wytrenowała dostatecznie nowej umiejętności, albo po prostu uznała, że nie ma po co, bo świat jest zimny i gra w kółko tę samą kołysankę Brahmsa, a żarcie monotonne i pryska po oczach.

4 lut 2012

Nadinterpretacja

Zbliża się pora kolacji. Proponujemy Lili jajka na miękko, na co ochoczo się zgadza. Problem w tym, że Lilianka gustuje głównie w żółtku, konsekwentnie odmawiając zjedzenia "tiałka", my zaś konsekwentnie próbujemy z niej wykorzenić to grymaszenie.
- Ok, Lila, zrobimy ci jajko, ale masz zjeść całe.
Lili rzednie minka i protestuje bezradnie, prawie płacząc:
- Nie sce jeść skolupek.

1 lut 2012

Metamorforźnie

Tatuś Kochany wrócił od fryzjera, u którego nie gości zresztą przesadnie często.

Lubim klóciutkiego tatusia - komentuje zmianę Lila.

Sztuka negocjacji

- Sce ciastecko!!
- Proszę?
- Tlose, tlose, sce ciastecko!
- Ale już dziś jadłaś.
- Sce pół!
- Ale...
- Sce kałałek!
- ...
- Sce tlosecke! Tlosecke ciastecka!

15 sty 2012

Gra w skojarzenia

2 lata, 2 miesiące i 13 dni

Lila wyciąga z szuflady żabkę do bielizny i hipnotyzuje ją: kumkaj, kumkaj!

Zrobiłam surówkę z czarnej rzepy. Próbuję: "Uu, ostra!"
Lila: Mama sie śkaleciła.

 

13 sty 2012

Wersja alternatywna

Myśko, uciekaj do nolki, bo cie kotek siapie!
To Lilacza wersja piosenki "uciekaj, myszko, do dziury". Za myszkę posłużył duży magnes na lodówkę z reklamą jakichś dzieciowych niezbędników aptecznych, a za dziurę - niski stołeczek, służący Lili do wchodzenia na wyższe stołeczki. Zabawa była przednia. Nawet kolację przerwała, żeby wepchnąć głębiej ten magnes pod stołek i pouczyć go "siowaj sie, myśko!"

Panna Zapominalska

Lila, położona już na noc, wychodzi z łóżka i przybiega do naszego pokoju.

- Lilka, a co ty tu robisz?! Co być chciała?
- Spać - mówi, odwraca się na pięcie i wraca pod kołdrę.

Twórczo

Lilcia mówi wierszyk.
Wierszyk zaczyna się słowami "Jestem różyczka, wypadłam z koszyczka".
Lila mówi: "Jeśtem lusićka, nie mam okonka, tylko mam oćka".

7 sty 2012

Zgrubiochy

Po zdrobnionkach przyszedł czas na radykalny odwrót.
Królują: auo (od autko), nóże, majteczy, buracze, bidona (od biedronka), leczo (od mleczko) oraz spodeny.

4 sty 2012

Feminizacja

Lila, jak te szwedzkie dzieci, ukrewnia sobie cały świat dorosłych.
Dziś przeglądała kolorowe czasopismo i z entuzjazmem reagowała na fotografie:
- O, ciocia! O, ciocia! A tu? A tu pan cioć!