Lila miała ostatnio ban na soczki, bo zdecydowanie nadużywała, zresztą nie bez różnych wesołych skutków żołądkowych.
Dowiedziała się, że na razie do picia dostaje tylko wodę. Soczek się skończył, nie ma nowego i sorry.
Wytrzymała niedzielę, wytrzymała poniedziałek, we wtorek zdawała się już zapominać o wiecznym_prosokowym_mendzeniu_w_celu_wyłudzenia; w ogóle zdała się nie pamiętać, że kiedyś, gdzieś, jakiś soczek. Matka odetchnęła.
Ale po kilku następnych dniach, spytana, co chce jeść dziś na śniadanie, z rozmachem otworzyła lodówkę i dojrzała na półce syrop owocowy.
Łupnęła wzburzona lodówkowymi drzwiami, odwróciła się do mnie i z wyrzutem wykrzyknęła:
"SIOCIEK JEŚT!!"
Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
24 paź 2011
18 paź 2011
Usypianie
1 rok, 11 miesięcy i 15 dni
Misiu, śpij, misiu, tajoć (dobranoc), aaa, aaa, jesie kocikiem (przykrywa), misiu, śtań, majować pupke i pipke (smaruje), śpij, ciii, śpij, misiu...
Lila się naprawdę przyłożyła. Gdybym ja ją musiała tak długo usypiać, dawno już straciłabym cierpliwość.
Misiu, śpij, misiu, tajoć (dobranoc), aaa, aaa, jesie kocikiem (przykrywa), misiu, śtań, majować pupke i pipke (smaruje), śpij, ciii, śpij, misiu...
Lila się naprawdę przyłożyła. Gdybym ja ją musiała tak długo usypiać, dawno już straciłabym cierpliwość.
17 paź 2011
Lila przedstawia swoją rodzinę
Lila Paścik, Paścik mamusia, Paścik tatuś, Paścik bacia, Paścik dziadzio, Paścik misiu.
Lekcja o budowie słowa
- Teraz założymy buciczki... - tu matka zreflektowała się, że przesadziła - to znaczy takie małe buciki.
- Dusze - buty - upewnia się Lila.
- Dusze - buty - upewnia się Lila.
12 paź 2011
Wierna towarzyszko...
1 rok, 11 miesięcy i 10 dni
Lila przychodzi do mnie z odkryciem.
- Mama. Kupa jeśt.
- Ojej, no to chodź szybko do łazienki, zmienimy pieluszkę. No chodź, Lilka.
- Chodź, kupko - mówi Lila do swojej pieluchy, zmierzając w stronę łazienki.
Lila przychodzi do mnie z odkryciem.
- Mama. Kupa jeśt.
- Ojej, no to chodź szybko do łazienki, zmienimy pieluszkę. No chodź, Lilka.
- Chodź, kupko - mówi Lila do swojej pieluchy, zmierzając w stronę łazienki.
10 paź 2011
Najmłodszy w rodzinie?
Lila ostatnio uwielbia zabawę, którą sama sobie wymyśliła. Wykrzykuje kolejno imiona/nazwy członków rodziny:
- Mamaaaaaaa!
- Tataaaaaaa!
- Lilkaaaaaa!
- Baciaaaaa!
- Dziadziaaaa!
- Ciociaaaaa!
- Picieeeee!
- Mamaaaaaaa!
- Tataaaaaaa!
- Lilkaaaaaa!
- Baciaaaaa!
- Dziadziaaaa!
- Ciociaaaaa!
- Picieeeee!
3 paź 2011
Nowa koleżanka
1 rok, 11 miesięcy i 1 dzień
Lila wyciąga stare opakowanie po swoim ubranku - tekturkę ze zdjęciem dziewczynki w Lilinej kurteczce.
- To jeś Lilka? Tak.
- Nie, kochanie, to nie jest Lilka.
- Ja ci mówie, to jeś Lilka. Lilko, chodź - bierze kartonik w rękę i wychodzi.
Śmy padli.
Lila wyciąga stare opakowanie po swoim ubranku - tekturkę ze zdjęciem dziewczynki w Lilinej kurteczce.
- To jeś Lilka? Tak.
- Nie, kochanie, to nie jest Lilka.
- Ja ci mówie, to jeś Lilka. Lilko, chodź - bierze kartonik w rękę i wychodzi.
Śmy padli.
2 paź 2011
W tych malinkach coś musiało być...
1 rok i 11 miesięcy
Lila, objedzona po brzegi przywiezionymi z działki przez babcię malinami, poszła spać. Po niecałej godzinie budzi się i głośno marudzi, żebym przyszła.
Wchodzę, przekonana, że dziecko miało zły sen albo znowu chce jeść, albo kidiabeł. Wita mnie rozpromieniona, choć mocno zaspana gęba oparta na łóżkowej barierce. Spod gęby podnosi się ciepła rączka i paluszkiem gmera mi pod okularami.
- Oćko mamusi.
- Tak, kochanie, oczko. Ale czemu ty nie śpisz, jest już późno, śpij.
Lila posłusznie kładzie się na poduszce, aby za chwilkę jeszcze się podnieść, pokazać "nosiek" oraz "ziombki mamusia ma teś" i zasnąć.
Lila, objedzona po brzegi przywiezionymi z działki przez babcię malinami, poszła spać. Po niecałej godzinie budzi się i głośno marudzi, żebym przyszła.
Wchodzę, przekonana, że dziecko miało zły sen albo znowu chce jeść, albo kidiabeł. Wita mnie rozpromieniona, choć mocno zaspana gęba oparta na łóżkowej barierce. Spod gęby podnosi się ciepła rączka i paluszkiem gmera mi pod okularami.
- Oćko mamusi.
- Tak, kochanie, oczko. Ale czemu ty nie śpisz, jest już późno, śpij.
Lila posłusznie kładzie się na poduszce, aby za chwilkę jeszcze się podnieść, pokazać "nosiek" oraz "ziombki mamusia ma teś" i zasnąć.
1 paź 2011
Zdanie - wytrych
Kiedy Lilce - owładniętej przemożną potrzebą komentowania rzeczywistości w każdej z jej przejawów - akurat brakuje czasownika, przybiera poważną minkę i, jakby tłumaczyła coś nierozumnemu dziecku, powiada z wyższości swojego dwuletniego doświadczenia:
Mamusia jobi TAK.
Mamusia jobi TAK.
30 wrz 2011
Środek nocy
1 rok, 10 miesięcy i 4 tygodnie
Trzecia. Budzi mnie płacz Lili "mama, mama!"
Przybiegłam do niej, a Lilka - drugi raz w życiu (mówię o nocach), nie licząc okresu całkowitego noworodkostwa, kiedy paliwa nie starczało jej jeszcze na te święte min. 8 godzin - oznajmiła z płaczem "sce jeść!"
- Kochanie, ale jest środek nocy. Co chcesz teraz jeść?!
- Sce kaśke!
- A może być kakao?
- Nie, kaśka!
Nieco strwożona hipotetyczną reakcją na moją niesubordynację zrobiłam jednak kakao, bo to jednak trwa trochę krócej, a niełatwo jest opierać się presji czasu, słysząc z pokoju głodnego dziecka rozpaczliwe okrzyki "mamusi nie ma! mamusi nie ma!"
Opieprzu nie dostałam, dziecko wypiło prawie całą szklankę, pod koniec nagle stwierdziło "juś", walnęło się na poduchę i usnęło natychmiast snem niewiniątka.
Też bym tak chciała zawsze wiedzieć, czego chcę.
Trzecia. Budzi mnie płacz Lili "mama, mama!"
Przybiegłam do niej, a Lilka - drugi raz w życiu (mówię o nocach), nie licząc okresu całkowitego noworodkostwa, kiedy paliwa nie starczało jej jeszcze na te święte min. 8 godzin - oznajmiła z płaczem "sce jeść!"
- Kochanie, ale jest środek nocy. Co chcesz teraz jeść?!
- Sce kaśke!
- A może być kakao?
- Nie, kaśka!
Nieco strwożona hipotetyczną reakcją na moją niesubordynację zrobiłam jednak kakao, bo to jednak trwa trochę krócej, a niełatwo jest opierać się presji czasu, słysząc z pokoju głodnego dziecka rozpaczliwe okrzyki "mamusi nie ma! mamusi nie ma!"
Opieprzu nie dostałam, dziecko wypiło prawie całą szklankę, pod koniec nagle stwierdziło "juś", walnęło się na poduchę i usnęło natychmiast snem niewiniątka.
Też bym tak chciała zawsze wiedzieć, czego chcę.
23 wrz 2011
Trzeźwy wniosek
1 rok, 10 miesięcy i 3 tygodnie
Mamusia ma napad czułości:
- Moja Lilusiu! Mój ty kotku kochany! Ty jesteś mój kotek, wiesz? Jak się nazywasz, kotku?
- Fijemon.
Mamusia ma napad czułości:
- Moja Lilusiu! Mój ty kotku kochany! Ty jesteś mój kotek, wiesz? Jak się nazywasz, kotku?
- Fijemon.
Pierwsze ostrzeżenie
1 rok, 10 miesięcy i 3 tygodnie
Wysłałam mężu sms, żeby mi koniecznie kupił kwas chlebowy, bo tylko tam, gdzie akurat pojechał, można go dostać. Po półgodzinie widzę, że zapomniałam nacisnąć "Wyślij".
- Oh, shit!
- Ośit!
Właśnie postanowiłam sobie, że koniec z brzydkimi wyrazami. Najwyżej na piśmie - jeszcze chociaż przez parę lat...
Wysłałam mężu sms, żeby mi koniecznie kupił kwas chlebowy, bo tylko tam, gdzie akurat pojechał, można go dostać. Po półgodzinie widzę, że zapomniałam nacisnąć "Wyślij".
- Oh, shit!
- Ośit!
Właśnie postanowiłam sobie, że koniec z brzydkimi wyrazami. Najwyżej na piśmie - jeszcze chociaż przez parę lat...
22 wrz 2011
Spuchłam
Siedzi dwóch menelowatych facetów pod pięćdziesiątkę na ławce na skwerku za UM. Nagle jeden szturcha drugiego:
- Ty, patrz jakie śliczne!
- Co?
- Dziecko!
- Aha...
I oboje wgapiają się w Lilkę, maszerującą dziarsko ze żłobka z plecaczkiem-żyrafką, która - mijając ich - uśmiecha się całą gębą i drepce dalej.
Z dumy spuchłam. Że to MOJE.
- Ty, patrz jakie śliczne!
- Co?
- Dziecko!
- Aha...
I oboje wgapiają się w Lilkę, maszerującą dziarsko ze żłobka z plecaczkiem-żyrafką, która - mijając ich - uśmiecha się całą gębą i drepce dalej.
Z dumy spuchłam. Że to MOJE.
14 wrz 2011
Co ma konik
1 rok, 10 miesięcy i 11 dni
Przed muzeum postawili jakiegoś białego konia z masy plastycznej - piękne to to nie jest, ale Lila zafascynowana.
- Popatrz, konik. Ma czarną grzywę i ogon. A poza tym jest cały biały. Ma białą głowę, białe nogi, biały brzuch...
- I pupe!
- Pupę też ma białą.
- I pipke!
- Ehm. Słoneczko, a gdzie ten konik ma pipkę?
- Ma! Tam!
Przed muzeum postawili jakiegoś białego konia z masy plastycznej - piękne to to nie jest, ale Lila zafascynowana.
- Popatrz, konik. Ma czarną grzywę i ogon. A poza tym jest cały biały. Ma białą głowę, białe nogi, biały brzuch...
- I pupe!
- Pupę też ma białą.
- I pipke!
- Ehm. Słoneczko, a gdzie ten konik ma pipkę?
- Ma! Tam!
Rzeczy, których się nie da
Nie da się, nawet w najgorszy upał, założyć butków bez skarpetek.
Nie da się jeść łyżką większą od najmniejszej deserowej srebrnej łyżeczki, którą można znaleźć w domu. Jeśli łyżeczka nie jest odpowiednio mała, jedzenie nadaje się do wyrzucenia, a cały fakt trzeba długo i rzewnie opłakiwać.
Nie można wstać z nocnika, jeśli nic się w nim nie znalazło, choćby trzeba było siedzieć pół godziny, domagając się co chwilę czytania nowych książeczek.
Jeśli do fotelika samochodowego wsadzi mama, to się nie liczy. Lila musi wejść sama, inaczej będzie zrozpaczona i nie da się zapiąć.
Surowe warzywa są absolutnie niejadalne.
Nie można użyć nawilżonej chusteczki nie wsadzając jej sobie (przed lub po użyciu, obojętne) w gębę celem namiętnego wysysania.
Nie da się przejść obojętnie obok kotka, bez prób złapania go za ogon.
Nie da się jeść łyżką większą od najmniejszej deserowej srebrnej łyżeczki, którą można znaleźć w domu. Jeśli łyżeczka nie jest odpowiednio mała, jedzenie nadaje się do wyrzucenia, a cały fakt trzeba długo i rzewnie opłakiwać.
Nie można wstać z nocnika, jeśli nic się w nim nie znalazło, choćby trzeba było siedzieć pół godziny, domagając się co chwilę czytania nowych książeczek.
Jeśli do fotelika samochodowego wsadzi mama, to się nie liczy. Lila musi wejść sama, inaczej będzie zrozpaczona i nie da się zapiąć.
Surowe warzywa są absolutnie niejadalne.
Nie można użyć nawilżonej chusteczki nie wsadzając jej sobie (przed lub po użyciu, obojętne) w gębę celem namiętnego wysysania.
Nie da się przejść obojętnie obok kotka, bez prób złapania go za ogon.
Subskrybuj:
Posty (Atom)