Ma swoje ciemne strony.
Lila przychodzi do kuchni, otwiera sobie szufladę, po omacku (szuflady znajdują się zdecydowanie powyżej czubka jej głowy) wygrzebuje łyżeczkę, wychodzi, po czym wraca dumna i blada z tą samą łyżeczką, daje mi ją do oblizania i znów wychodzi. No ok, uznaję, że to taka zabawa w "daj pić lali" i dopiero po czwartym kursie idę za Lilą, żeby sprawdzić, gdzie znika.
A mała przedsiębiorcza dziewczynka zmierza dziarsko do łazienki, gdzie nabiera łyżeczką wody z bidetu, w którym moczą się akurat zasiusiane pieluszki, bierze kilka łyków dla siebie, po czym leci z napełnioną łyżeczką do mnie. Łazienka mokra. Lila mokra. Mama mokra, od łez, ze śmiechu.
Idyjotka postanowiła się rozmnożyć
Powiedzmy, że to blog-córka. Choć lepiej wyglądałoby "córki".
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
Tego blogu .
A gdyby ktoś szukał ojca - znajdzie go tu :)
Miłego czytania.
1 sie 2011
31 lip 2011
Precyzja
- Jeść! - prosi Lila, hipnotycznie wpatrzona ciasto w leżące na stole pomiędzy różnymi specjałami z grilla.
- Co chcesz, kurczaka?
- Nie.
- A może kaszanki?
- Nie.
- Kiełbaski?
- Nie!
- To co chcesz?
- Jeść!!
- Co chcesz, kurczaka?
- Nie.
- A może kaszanki?
- Nie.
- Kiełbaski?
- Nie!
- To co chcesz?
- Jeść!!
28 lip 2011
Wakacje


No to byliśmy na urlopie. 5 dni. Na działkę przyjechaliśmy w piątek - lało, w sobotę nie lało, żeby dla odmiany lunąć w niedzielę, w poniedziałek kropiło, we wtorek było tylko pochmurno, za to nadrobiło w środę. I wtedy się wkurzyłam i obwieściłam mokremu otoczeniu, że nie po to, cholera, brałam urlop, żeby marznąć i moknąć, więc resztę wakacji spędzę w kulturalnych warunkach, z łazienką, z klopem, z pralką i zmywarką, podziwiając deszcz zza szczelnych okien.
Deszcz w dupie ma moje podziwianie i dzisiaj się schował, więc zza szczelnych okien podziwiam słońce i +21, zastanawiając się, czy aby nie można było jeden dzień poczekać...
Dla równowagi wypada mi przedstawić trzy absolutnie zadowolone z wyjazdu istoty, zupełnie niezrażone aurą: Bazylię, Tymianka i Liluta.
Ziółka wypuszczone na wolność po męczącej podróży samochodem od razu zaczęły pomykać w zlanej deszczem trawie jak młode ropuszki i tak pomykały przez pół nocy, przychodząc tylko raz na czas wytrzeć mokre tyłki w naszą pościel.
Lilianka dzielnie wdziewała kaloszki oraz pelerynę z kapturem i wychodziła na eksplorację okolicy, podziwiając kaki, simaki, liski, baki* (te, które się nie utopiły) i kwicząc z radości na widok mokrych pajęczyn.
* kwiatki, ślimaki, listki i biedronki
A kiedy nie padało, trenowała na równoważni
Siuśkowo
20 miesięcy i 26 dni
Lilka udowodniła, że teorie o szybszym odpieluchowaniu dzieci chowanych w tetrze są śmiechu warte. Latała z rozkoszą w zasikanej pieluszce, aż jej się bokami wylewało - i w niczym nie mąciło jej to komfortu brojenia.
Ostatnio coś się zmieniło - z niefrasobliwej abnegatki z mokrymi majtami przerodziła się w małą upierdliwą higienistkę. Już sama nie wiem, co gorsze.
Na przykład: wykąpana i opampersiona na noc Lila domaga się długo i namiętnie, żebyśmy do niej zajrzeli. No to zaglądamy. Mała terrorystka, bez śpiworka, bez spodenek i bez pieluchy stoi na łóżku i z miną lekko zniecierpliwioną podaje mi pieluszkę, którą miała na sobie. "Si!", mówi z wyrzutem, domagając się założenia suchej.
A mówią, że w pampersach dziecko nic nie czuje.
Z grubszymi sprawami rzecz wygląda podobnie, niestety z dużo większym ryzykiem skażenia otoczenia. Po ostatnim praniu prześcieradła, piżamki i poduszki znacznie szybciej reagujemy na wezwania z łóżeczka.
Niech mi tylko ktoś powie - jak nauczyć dziecko, żeby wołało PRZED, a nie PO?
Lilka udowodniła, że teorie o szybszym odpieluchowaniu dzieci chowanych w tetrze są śmiechu warte. Latała z rozkoszą w zasikanej pieluszce, aż jej się bokami wylewało - i w niczym nie mąciło jej to komfortu brojenia.
Ostatnio coś się zmieniło - z niefrasobliwej abnegatki z mokrymi majtami przerodziła się w małą upierdliwą higienistkę. Już sama nie wiem, co gorsze.
Na przykład: wykąpana i opampersiona na noc Lila domaga się długo i namiętnie, żebyśmy do niej zajrzeli. No to zaglądamy. Mała terrorystka, bez śpiworka, bez spodenek i bez pieluchy stoi na łóżku i z miną lekko zniecierpliwioną podaje mi pieluszkę, którą miała na sobie. "Si!", mówi z wyrzutem, domagając się założenia suchej.
A mówią, że w pampersach dziecko nic nie czuje.
Z grubszymi sprawami rzecz wygląda podobnie, niestety z dużo większym ryzykiem skażenia otoczenia. Po ostatnim praniu prześcieradła, piżamki i poduszki znacznie szybciej reagujemy na wezwania z łóżeczka.
Niech mi tylko ktoś powie - jak nauczyć dziecko, żeby wołało PRZED, a nie PO?
19 lip 2011
Dziś nietypowo
bo kulinarnie.
W ogóle w naszym domu kulinaria są czymś nietypowym. Zawsze ilekroć próbuję zrobić dobry obiad, kończy się 4 godzinami w kuchni i nieziemskim syfem dookoła. Przygotowywanie posiłków jest ze wszech miar nieopłacalne.
Ale dzisiaj coś dla Lili miało być.
Świnkowe bułeczki dla wielbicielki Peppy & co.


Przepis na blogu "Moje wypieki"
Lilianka radośnie skonstatowała, że "sinki", a potem odgryzała każdej uszy, ryjek i - zostawiwszy resztę, która w tym momencie przypominała już najtypowszą bułeczkę - szła po kolejną sinkę.
Następnym razem upiekę coś z większą liczbą elementów do odgryzania. Jakieś kwiatki. Albo stonogi.
W ogóle w naszym domu kulinaria są czymś nietypowym. Zawsze ilekroć próbuję zrobić dobry obiad, kończy się 4 godzinami w kuchni i nieziemskim syfem dookoła. Przygotowywanie posiłków jest ze wszech miar nieopłacalne.
Ale dzisiaj coś dla Lili miało być.
Świnkowe bułeczki dla wielbicielki Peppy & co.
Przepis na blogu "Moje wypieki"
Lilianka radośnie skonstatowała, że "sinki", a potem odgryzała każdej uszy, ryjek i - zostawiwszy resztę, która w tym momencie przypominała już najtypowszą bułeczkę - szła po kolejną sinkę.
Następnym razem upiekę coś z większą liczbą elementów do odgryzania. Jakieś kwiatki. Albo stonogi.
18 lip 2011
Na łonie
20 i pół miesiąca
Lilianka na działce przygotowuje się do roli Starszej i Ważniejszej:

Spożywa chlebek:

Pluska się w basenie:

I na koniec najlepsze - siedzi na nocniku spowita w wytworne złamane róże, obsypana płatkami kwiatów. (Nie, to nie mój pomysł, to babcia).
I jak tu nie lubić wyjazdów na łono natury?

Lilianka na działce przygotowuje się do roli Starszej i Ważniejszej:
Spożywa chlebek:
Pluska się w basenie:
I na koniec najlepsze - siedzi na nocniku spowita w wytworne złamane róże, obsypana płatkami kwiatów. (Nie, to nie mój pomysł, to babcia).
I jak tu nie lubić wyjazdów na łono natury?
28 cze 2011
Ślubnie
20 miesięcy bez kilku dni
Lilianka była ostatnio na pierwszej poważnej imprezie - świętowała ciocine zamążpójście. Okazała się - nie pierwszy raz zresztą - zwierzęciem imprezowym.
Najpierw przygotowania - fascynujące:

Wprawdzie potem w kościele było ciemno i koszmarnie nudno:

Ale potem rozkręciła się zabawa na całego!




Trochę ucierpiały na tym nowe rajstopki, ale Lila nie płakała z powodu obdartych kolan - z satysfakcją za to oglądała zdezintegrowaną garderobę, dyskretnie powiększając paluszkiem powstałe podczas szampańskiej zabawy ubytki.
Lilianka była ostatnio na pierwszej poważnej imprezie - świętowała ciocine zamążpójście. Okazała się - nie pierwszy raz zresztą - zwierzęciem imprezowym.
Najpierw przygotowania - fascynujące:
Wprawdzie potem w kościele było ciemno i koszmarnie nudno:
Ale potem rozkręciła się zabawa na całego!

Trochę ucierpiały na tym nowe rajstopki, ale Lila nie płakała z powodu obdartych kolan - z satysfakcją za to oglądała zdezintegrowaną garderobę, dyskretnie powiększając paluszkiem powstałe podczas szampańskiej zabawy ubytki.
20 cze 2011
Kreatywność
20 miesięcy i 18 dni
Lilianka zachwyca nas swoimi pomysłami na zabawę. Układa dziwne konstrukcje z bidonu, żabki do bielizny i gumek recepturek. Wkłada ubranka do garnuszka na mleko, odwraca, energicznie poklepuje i próbuje robić z nich babki.
Dziś, ledwie weszliśmy do domu, pobiegła do kuchni, wyciągnęła z szuflady ściereczkę i nakryła nią stołek na balkonie. A potem wyciągnęła śliniaczek, talerze i zaczęła przygotowywać przyjęcie :)
Lilianka zachwyca nas swoimi pomysłami na zabawę. Układa dziwne konstrukcje z bidonu, żabki do bielizny i gumek recepturek. Wkłada ubranka do garnuszka na mleko, odwraca, energicznie poklepuje i próbuje robić z nich babki.
Dziś, ledwie weszliśmy do domu, pobiegła do kuchni, wyciągnęła z szuflady ściereczkę i nakryła nią stołek na balkonie. A potem wyciągnęła śliniaczek, talerze i zaczęła przygotowywać przyjęcie :)
9 cze 2011
Zajęcia plastyczne
8 cze 2011
Maszyna szyfrująca
19 miesięcy i 6 dni
Dalej o mówieniu.
Lila mówi w zasadzie wszystko. Czasem połączy po dwa wyrazy, ale rzadko, więc do posługiwania się zdaniami na razie daleko. Ale pojedyncze słowa - co kto chce.
Są tylko dwa ograniczenia:
1. Używa maksymalnie 2 sylab
2. Przekształca te słowa tak, że tylko kontekst umożliwia ich zrozumienie. No - z czasem także doświadczenie osłuchanych z szyfrem rodziców.
Przykłady:
diki - rodzynki
ciki - kolczyki
baka - biedronka, baki - biedronki (tak, tak, liczbę mnogą też mamy. Oraz dopełniacz: mami, tati, babi)
oni - zielony
besi - niebieski
duka - lodówka
teci - chusteczki
Dalej o mówieniu.
Lila mówi w zasadzie wszystko. Czasem połączy po dwa wyrazy, ale rzadko, więc do posługiwania się zdaniami na razie daleko. Ale pojedyncze słowa - co kto chce.
Są tylko dwa ograniczenia:
1. Używa maksymalnie 2 sylab
2. Przekształca te słowa tak, że tylko kontekst umożliwia ich zrozumienie. No - z czasem także doświadczenie osłuchanych z szyfrem rodziców.
Przykłady:
diki - rodzynki
ciki - kolczyki
baka - biedronka, baki - biedronki (tak, tak, liczbę mnogą też mamy. Oraz dopełniacz: mami, tati, babi)
oni - zielony
besi - niebieski
duka - lodówka
teci - chusteczki
7 cze 2011
Lila się psuje
19 miesięcy i 5 dni
Uznałabym, że już całkiem jest zepsuta, bo od piątku ma gorączkę, smarka na matkę, mendzi i zrzędzi, wyczynia brewerie pod szafką ze słodyczami i nie chce jeść NAWET TRUSKAWEK, a jak już czegoś łaskawie spróbuje, to tym pluje dookoła, co mnie doprowadza do różnych skrajów... - ale chyba nie jest tak do końca źle: właśnie siedzi u taty na kolanach, bardzo grzecznie ogląda na dvd koncert Marillion i entuzjastycznie krzyczy "bawaaa!", klapiąc łapami, kiedy słyszy oklaski.
Niech i mnie zamkną w jakiejś Mozartowskiej Kapsule, złagodzę sobie obyczaj, choć jeden, bo trochę zaczynam mieć dość.
Uznałabym, że już całkiem jest zepsuta, bo od piątku ma gorączkę, smarka na matkę, mendzi i zrzędzi, wyczynia brewerie pod szafką ze słodyczami i nie chce jeść NAWET TRUSKAWEK, a jak już czegoś łaskawie spróbuje, to tym pluje dookoła, co mnie doprowadza do różnych skrajów... - ale chyba nie jest tak do końca źle: właśnie siedzi u taty na kolanach, bardzo grzecznie ogląda na dvd koncert Marillion i entuzjastycznie krzyczy "bawaaa!", klapiąc łapami, kiedy słyszy oklaski.
Niech i mnie zamkną w jakiejś Mozartowskiej Kapsule, złagodzę sobie obyczaj, choć jeden, bo trochę zaczynam mieć dość.
25 maj 2011
Odpowiednie dać rzeczy
18 miesięcy i 23 dni
Lila przynosi mi rysunek, zrobiony wczoraj wspólnie z babcią.
Oglądamy.
- O, słoneczko! O, motyl! O, kwiatek! A to co? - pytam Lilkę na widok wielkiego czarno-brązowego maziaja na środku kartki. Kto to narysował?
- Ja.
- A co to jest?
- Kupa.
Lila przynosi mi rysunek, zrobiony wczoraj wspólnie z babcią.
Oglądamy.
- O, słoneczko! O, motyl! O, kwiatek! A to co? - pytam Lilkę na widok wielkiego czarno-brązowego maziaja na środku kartki. Kto to narysował?
- Ja.
- A co to jest?
- Kupa.
Czynny słownik Lili
18 miesięcy i 23 dni
tak
nie
mama
tata
dziadzia
baba (babcia, baba z piasku, żaba)
Ja (Lila)
buba (słodka buba :))
be
Cieja, Izia, Tom (imiona dziadków)
Pepa (świnka Peppa)
daj
bam
jeśt (jest)
dewa (woda)
mam (mam, masz)
kaka (kaczka, kakao)
paka (pasta do zębów)
my/i (myć, prysznic)
bu (buty)
nu (nóżka)
pepś (pieprz, pieprzyk)
mem (krem)
maka (biedronka)
tuf (klucz)
ła (ławka)
deść
buzia
teki (kredki)
bu_a (burza)
ru_ka (rurka)
piś (miś)
dziu_ka (dziurka)
jeść
csejść (cześć)
ciiii (cicho)
bim bam (dzwony, kościół)
tu
jaja (jajko)
lala
kuka (kukułka)
kuko (kółko)
tej (klej)
ziej (żel)
nóś (nóż)
tam
papa
si (siku)
pupa (pupa, kupa)
pipa
niania (na nianię elektroniczną)
mała
duwa (duża, duży)
duka (lodówka)
pi (pić, śpi)
dzidzia
pika (piłka)
dzi (drzwi)
pam (pan)
peć (pięć)
duga (druga)
tau (ford)
papu (opel)
tać (fiat)
nenia (renault)
bisi (mitsubishi)
dadzia (skoda)
ni(ś) (nissan)
Do tego duża porcja onomatopei. Rozgaduje się mała.
tak
nie
mama
tata
dziadzia
baba (babcia, baba z piasku, żaba)
Ja (Lila)
buba (słodka buba :))
be
Cieja, Izia, Tom (imiona dziadków)
Pepa (świnka Peppa)
daj
bam
jeśt (jest)
dewa (woda)
mam (mam, masz)
kaka (kaczka, kakao)
paka (pasta do zębów)
my/i (myć, prysznic)
bu (buty)
nu (nóżka)
pepś (pieprz, pieprzyk)
mem (krem)
maka (biedronka)
tuf (klucz)
ła (ławka)
deść
buzia
teki (kredki)
bu_a (burza)
ru_ka (rurka)
piś (miś)
dziu_ka (dziurka)
jeść
csejść (cześć)
ciiii (cicho)
bim bam (dzwony, kościół)
tu
jaja (jajko)
lala
kuka (kukułka)
kuko (kółko)
tej (klej)
ziej (żel)
nóś (nóż)
tam
papa
si (siku)
pupa (pupa, kupa)
pipa
niania (na nianię elektroniczną)
mała
duwa (duża, duży)
duka (lodówka)
pi (pić, śpi)
dzidzia
pika (piłka)
dzi (drzwi)
pam (pan)
peć (pięć)
duga (druga)
tau (ford)
papu (opel)
tać (fiat)
nenia (renault)
bisi (mitsubishi)
dadzia (skoda)
ni(ś) (nissan)
Do tego duża porcja onomatopei. Rozgaduje się mała.
Dimonologi, monodialogi
Lila mówi do siebie. Dużo. Czasem do nas. Czasem nawet rozumiemy co. Choć dotąd nie domyśliłam się znaczenia tego, co brzmi jak "buuka", a jest dość często w użyciu...
1. Przejeżdżamy obok wykopów. Lila: "Baba?" - i z uznaniem dodaje - "Duuuuża." *)
2. Lila zjadła obiadek. Popiła soczkiem. Stanęła przed lodówką i mówi "jeść!"
- Ale przecież właśnie zjadłaś obiad!
Lila z miną "czy muszę mówić jak do przygłupa?": - Kaka! (kakao)
3. Lila jest osłuchiwana przez doktora. Drze się z całych sił, aż dziw, że ten lekarz coś słyszy w stetoskopie (może udaje). Po badaniu pytam z przekąsem: "i jak, fajnie było?" Lila z przekonaniem "Taaak". I do doktora radośnie "Papa! Papa!".
4. Jedziemy na spacer. Jakaś ciężarówka wywala gruz, robiąc przy tym straszny rumor.
Lila rozgląda się z ożywieniem: "Burza?"
5. Zrobiłam na obiad szynkę wieprzową. Mówię do dziecka (wegetarianie mają teraz zakaz czytania) "Teraz będziemy jeść świnkę"
Lila: "Peppę?"
6. Babcia nauczyła Lilkę piosenki o deszczyku. Mówię do Lili "Ale ci z nosa kapie". Lila śpiewa: "Kapu, kapu, kapu, kap"
7. Pisałam już, że nasza córeczka jest maniakiem samochodowych logo? Ostatnio na gazetce z Lidla zobaczyła cenę wpisaną w owalny kształt. Pokazuje i mówi "tau!" (ford).
*) Nie, Lilka nie opanowała jeszcze wymowy "ż", ale tego, co mówi, nie ma w alfabecie, więc zamiast transkrypcji wybrałam translację :)
1. Przejeżdżamy obok wykopów. Lila: "Baba?" - i z uznaniem dodaje - "Duuuuża." *)
2. Lila zjadła obiadek. Popiła soczkiem. Stanęła przed lodówką i mówi "jeść!"
- Ale przecież właśnie zjadłaś obiad!
Lila z miną "czy muszę mówić jak do przygłupa?": - Kaka! (kakao)
3. Lila jest osłuchiwana przez doktora. Drze się z całych sił, aż dziw, że ten lekarz coś słyszy w stetoskopie (może udaje). Po badaniu pytam z przekąsem: "i jak, fajnie było?" Lila z przekonaniem "Taaak". I do doktora radośnie "Papa! Papa!".
4. Jedziemy na spacer. Jakaś ciężarówka wywala gruz, robiąc przy tym straszny rumor.
Lila rozgląda się z ożywieniem: "Burza?"
5. Zrobiłam na obiad szynkę wieprzową. Mówię do dziecka (wegetarianie mają teraz zakaz czytania) "Teraz będziemy jeść świnkę"
Lila: "Peppę?"
6. Babcia nauczyła Lilkę piosenki o deszczyku. Mówię do Lili "Ale ci z nosa kapie". Lila śpiewa: "Kapu, kapu, kapu, kap"
7. Pisałam już, że nasza córeczka jest maniakiem samochodowych logo? Ostatnio na gazetce z Lidla zobaczyła cenę wpisaną w owalny kształt. Pokazuje i mówi "tau!" (ford).
*) Nie, Lilka nie opanowała jeszcze wymowy "ż", ale tego, co mówi, nie ma w alfabecie, więc zamiast transkrypcji wybrałam translację :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




